Nikaragua opłakuje swojego rewolucjonistę

Nikaragua opłakuje swojego rewolucjonistę

Tomas Borge Martinez (fot. Bundesarchiv/Wikipedia)
Tomas Borge Martinez, współtwórca lewicowego Frontu Wyzwolenia Narodowego im. Sandino (FSLN), który ponownie jest u władzy w Nikaragui, zmarł w wieku 81 lat. Prezydent Daniel Ortega 1 maja ogłosił trzydniową żałobę.
Na początku kwietnia Borge, ambasador Nikaragui w Peru i  Ekwadorze, przeszedł operację płuc w szpitalu w stolicy kraju Managui. Od tego czasu jego stan lekarze określali jako krytyczny. - Z głębokim żalem informujemy, że swoje rewolucyjne życie zakończył komendant Tomas Borge - ogłosiła łamiącym się głosem w państwowym Radiu Ya żona prezydenta i rzeczniczka rządu Rosario Murillo.

Lewicowy FSLN powstał w 1961 r. Borge jako jego jedyny założyciel przeżył rewolucję sandinowską, która doprowadziła w 1979 r. do obalenia klanu Somozów, który sprawował dyktatorskie rządy przez ponad 40 lat. Borge przez ponad 10 lat był ministrem spraw wewnętrznych w pierwszym rządzie sandinistów w latach 1979-1990. Był jednym z niewielu dowódców lewicowego ruchu, którzy wspierali Ortegę, gdy FSLN znalazł się w opozycji przed ponownym objęciem władzy w  2007 r. - wspomina agencja AFP. Uważany za jednego z najbardziej radykalnych liderów sandinistów, Borge w wyborach parlamentarnych w 2011 r. został wybrany na posła.

Założyciele FSLN inspirowali się postacią Augusto Sandino, który kierował antyamerykańską partyzantką w latach 20-tych i 30-tych. Po obaleniu Anastasio Somozy Debayle sandiniści z jednej strony głosili pluralizm polityczny, politykę niezaangażowania i mieszaną gospodarkę, z drugiej utrzymywali bliskie kontakty z Kubą i blokiem radzieckim. USA udzielały w tamtym okresie pomocy przeciwnikom FSLN.

W 2007 roku, po kilkunastu latach pozostawania w opozycji, Daniel Ortega, który był szefem państwa w latach 1985-1990, niespodziewanie powrócił do pałacu prezydenckiego. Sukces ten zawdzięczał m.in. przyjęciu bardziej pragmatycznego, a mniej radykalnego programu społeczno-gospodarczego.

PAP, arb

Czytaj także

 0