Czy Putin będzie chciał mieć "swoich" obrońców praw człowieka?

Czy Putin będzie chciał mieć "swoich" obrońców praw człowieka?

Władimir Putin (fot.EPA/ALEXEY DRUZHINYN /RIA NOVOSTI/PAP)
Przewodniczący Rady ds. rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka przy prezydencie Federacji Rosyjskiej Michaił Fiedotow zapowiedział, że odejdzie z niej, jeśli będzie ona potrzebna Władimirowi Putinowi jedynie jako dekoracja. Według Fiedotowa dalsze losy tej struktury zależą od planów Putina, który 7 maja ponownie obejmie urząd szefa państwa. - Jeśli prezydent Putin będzie chciał mieć taką samą Radę, jaką miał prezydent Dmitrij Miedwiediew, to może ją zachować - oznajmił. - Wszystko zależy od niego - dodał.

Rada ds. rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka jest strukturą doradczą prezydenta FR. Zasiadają w niej przedstawiciele organizacji pozarządowych, w tym również krytycznych wobec Kremla, a  także naukowcy i znani publicyści. 28 kwietnia odbyło się ostatnie posiedzenie tego gremium podczas kadencji Miedwiediewa.

Putin nie zasygnalizował jeszcze, jakie są jego intencje w stosunku do Rady, choć to właśnie on w 2004 roku powołał ją do życia w wyniku przekształcenia Komisji ds. praw człowieka przy prezydencie FR, utworzonej w 1993 roku przez Borysa Jelcyna. Kilkoro członków Rady postanowiło odejść z tej struktury, nie  czekając na decyzje nowego prezydenta. O takim zamiarze poinformowali już m.in. szefowa rosyjskiego oddziału Transparency International Jelena Panfiłowa, przewodnicząca Akcji Obywatelskiej Swietłana Gannuszkina i  politolog Dmitrij Orieszkin. Ten ostatni oświadczył, że nie wyobraża sobie współpracy z  prezydentem, który nie posiada legitymacji do rządzenia państwem. Politolog powołał się na liczne przypadki fałszerstw w czasie marcowych wyborów prezydenckich, za których zwycięzcę uznany został Putin. Zdaniem Orieszkina, nowy prezydent nie jest zainteresowany rozwojem społeczeństwa obywatelskiego.

"Putin jest inny niż Miedwiediew"

Inne stanowisko zajęła szefowa Moskiewskiej Grupy Helsińskiej Ludmiła Aleksiejewa, która ogłosiła, że zostanie w Radzie, jeśli otrzyma taką propozycję. - Trzeba trzymać się każdej możliwości bezpośredniego kontaktu z prezydentem - oceniła. Aleksiejewa wyraziła jednak wątpliwość, by została zaproszona do  nowej Rady. - Jestem przekonana, że skład będzie inny. Różnica między Władimirem Putinem i Dmitrijem Miedwiediewem jest istotna - przekonywała nestorka wśród obrońców praw człowieka w Rosji, cytowana przez dziennik "Kommiersant". Aleksiejewa zaproponowała, aby w razie daleko idących zmian personalnych w Radzie jej dotychczasowi członkowie powołali do życia organizację pozarządową o tej nazwie, ale bez określenia "przy prezydencie FR".

W grudniu 2011 roku ze struktury tej odeszły Swietłana Sorokina, popularna dziennikarka telewizyjna i radiowa, oraz Irina Jasina, znana ekonomistka i publicystka. Krok ten uzasadniły sfałszowaniem grudniowych wyborów do Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu, i  represjami wobec osób, które przeciwko temu protestowały.

Czym się zajmowała Rada?

Pod rządami Miedwiediewa Rada ds. rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka odgrywała aktywną rolę polityczną. Wśród najgłośniejszych spraw, którymi się zajmowała, była śmierć prawnika Siergieja Magnitskiego w jednym z moskiewskich więzień. Latem ubiegłego roku Rada opublikowała raport, w którym poinformowała, że zmarł on wskutek pobicia. Rada zajmowała się też sprawą byłego szefa koncernu naftowego Jukos Michaiła Chodorkowskiego, uznając, że w toku jego drugiego procesu sądowego miały miejsce przypadki fundamentalnego złamania prawa. Członkowie tego organu sporządzili również listę więźniów politycznych w Rosji i  wystąpili do prezydenta o ich ułaskawienie. Ten jednak uznał, że nie może zastosować aktu łaski, jeśli sami zainteresowani o to nie poproszą.

PAP, arb

Czytaj także

 0