Grecja: nie chcemy planu oszczędnościowego

Grecja: nie chcemy planu oszczędnościowego

Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy Aleksis Cipras nie zgadza się na gabinet koalicyjny (fot. PAP/EPA/ORESTIS PANAGIOTOU)
Po prowadzonych w niedzielę pod przewodnictwem prezydenta Grecji rozmowach "ostatniej szansy" w sprawie powołania nowego rządu lider radykalnej lewicy Aleksis Cipras wykluczył jej udział w koalicji, utrzymując swój postulat rezygnacji z oszczędności budżetowych. Gotowość współrządzenia zadeklarowała prawicowa partia Niezależni Grecy.

Poza kierującym Koalicją Radykalnej Lewicy (SYRIZA) Ciprasem prezydent Karolos Papulias przyjął w niedzielę reprezentantów dwóch pozostałych najsilniejszych greckich partii - przywódcę konserwatywnej Nowej Demokracji Antonisa Samarasa i Ewangelosa Wenizelosa z  Ogólnokrajowego Ruchu Socjalistycznego (PASOK). 

Wolę wejścia do koalicji lub jej wsparcia zadeklarował natomiast po  rozmowie z prezydentem przywódca Niezależnych Greków Kamenos. Partia ta  ma 33 deputowanych i teoretycznie mogłaby wraz z konserwatystami oraz  socjalistami stworzyć rząd większościowy. Jednak stawiane przez nią warunki obejmują również zawieszenie realizacji pakietu oszczędnościowego, dochodzi do tego żądanie wypłacenia przez Niemcy odszkodowań wojennych. - Prezydent powiedział mi, że przedstawi nasze tezy innym partiom - zaznaczył Kamenos.

"Żądania lewicy są bezsensowne"

By utworzyć większościową koalicję, ND i PASOK mogą wejść w sojusz z  niewielką partią Demokratyczna Lewica, co zapewniłoby im wspólnie 168 mandatów w 300-osobowym parlamencie. Jednak zdaniem wszystkich tych trzech ugrupowań jakiekolwiek porozumienie w sprawie nowego rządu wymaga akceptacji Syrizy, która w wyborach zajęła drugie miejsce, niewiele ustępując konserwatystom.

- Trzy partie, które zgodziły się utworzyć na dwa lata rząd w celu realizacji (planu oszczędnościowego), mają 168 miejsc w parlamencie. Pozwólmy im na to. Ich żądanie, by SYRIZA bez względu na wszystko partycypowała w ich porozumieniu, jest bezsensowne i bezprecedensowe -  powiedział Cipras.

"Rodacy, nie zdradzimy was"

- Po dzisiejszym spotkaniu stało się oczywiste, że żądają oni, by  SYRIZA stała się wspólniczką przestępstwa. W imię demokracji, naszego patriotycznego obowiązku, nie możemy przyjąć tego udziału w winie. Wzywamy wszystkich Greków, by raz na zawsze potępili siły przeszłości i  zrozumieli, że pozostaje tylko jedna nadzieja: na jedność przeciwko szantażowi, by powstrzymać trwające barbarzyństwo. Rodacy, możemy was zapewnić o jednym: nie zdradzimy was - podkreślił lider radykalnej lewicy.

"Nie chcemy programu oszczędnościowego"

Cipras chce pozostania zmagającej się z dramatycznym kryzysem zadłużeniowym Grecji w strefie euro. Odrzuca jednak opiewający na 11,5 mld euro nowy program oszczędnościowy na lata 2013-14, który w czerwcu będzie tematem prowadzonych w Atenach rozmów z "trojką" międzynarodowych kredytodawców - czyli Unią Europejską, Europejskim Bankiem Centralnym i  Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Radykalna lewica domaga się ponadto stopniowego odejścia od uzgodnionych wcześniej z UE restrykcji budżetowych.

Mediacyjna misja Papuliasa, który ma jeszcze rozmawiać z przywódcami mniejszych partii, może teoretycznie potrwać do 17 maja, daty zebrania się nowego parlamentu - ale najprawdopodobniej zakończy się wcześniej. W  razie braku porozumienia konieczne będą nowe wybory, które odbyłyby się 10 lub 17 czerwca.

Według opublikowanych w niedzielę przez dziennik "To Wima" wyników sondażu wybory te wygrałaby SYRIZA, uzyskując 20,5 proc. głosów.

sjk, PAP

Czytaj także

 0