Sergiej Staniszew pozostał przywódcą bułgarskich socjalistów

Sergiej Staniszew pozostał przywódcą bułgarskich socjalistów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Sergiej Staniszew, fot. Vladimir Petkov/CC
Po zaciętej walce kongres Bułgarskiej Partii Socjalistycznej (BSP) wybrał na kolejną kadencję swojego dotychczasowego prezesa i byłego premiera Sergieja Staniszewa, który zdaniem obserwatorów jest politykiem akceptowanym w Brukseli.

Staniszew pełni obecnie funkcję tymczasowego przewodniczącego Partii Europejskich Socjalistów (PES). Głosowanie i liczenie głosów przeciągnęło się do rana, gdyż uwagę delegatów na kilka godzin odciągnął finał piłkarskiej Ligi Mistrzów. Reelekcja byłaby aktem rutynowym, gdyby nie trwająca od kilku miesięcy ostra wewnątrzpartyjna walka i próby dyskredytacji lidera za  strony byłego prezydenta Georgi Pyrwanowa. 54-letni Pyrwanow, który jako prezydent wielokrotnie deklarował, że  nie może wrócić do partii lub zasiadać w parlamencie jako zwykły poseł, niespodziewanie kilka miesięcy przed zjazdem wyraził zamiar kandydowania na lidera BSP.

Główną kwestią sporną między 46-letnim Staniszewem i byłym prezydentem jest polityka koalicyjna lewicy przed wyborami zaplanowanymi na przyszły rok. Jak podkreślił Staniszew w swoim przemówieniu na  zjeździe, lewica powinna "określić ścisłą czerwoną linię będącą granicą możliwych kompromisów". Jego zdaniem BSP nie powinna zbliżać się do  rządzącej obecnie partii GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii).

Zbliżenie z GERB byłoby "śmiercią dla lewicy" - powiedział Staniszew, nazywając to ugrupowanie "antydemokratyczną, oligarchiczną strukturą, która rozbija nowoczesność kraju". Były prezydent wydawał się bardziej skłonny do kompromisów. Tuż przed głosowaniem Pyrwanow wycofał swoją kandydaturę, co według obserwatorów było związane z tym, że zdał sobie sprawę z tego, że nie ma szansy na elekcję. Jego oponenta wybrano 77 proc. głosów.

W opinii obserwatorów w Sofii Staniszew jest proeuropejskim, akceptowanym w Brukseli politykiem, podczas gdy na Pyrwanowie ciąży jego przeszłość agenta dawnych służb bezpieczeństwa z czasów komunizmu. Jednak dla uczestników zjazdu agenturalna przeszłość nie jest najpoważniejszym mankamentem byłego prezydenta. Połowa członków BPS ma  powyżej 70 lat. Dla tego pokolenia kadry partyjnej taka przeszłość jest raczej powodem chluby. Odmłodzenie lewicy jest jednym z celów Staniszewa, co podkreślał także na obecnym zjeździe. Nie udało mu się jednak tego osiągnąć w ciągu 10 lat na czele partii.

mp, pap

Czytaj także

 0