Grecka lewica chce europejskich funduszy. "Merkel jest skrajnie izolowana"

Grecka lewica chce europejskich funduszy. "Merkel jest skrajnie izolowana"

Grecka Koalicja Radykalnej Lewicy Aleksisa Ciprasa jest faworytem sondaży do wygrania wyborów parlamentarnych (fot. PAP/EPA/ORESTIS PANAGIOTOU)
Przywódca wysuwającej się na pierwsze miejsce wśród greckich ugrupowań politycznych Koalicji Radykalnej Lewicy (SYRIZA) Aleksis Cipras potwierdził, że jest za utrzymaniem Grecji w strefie euro, ale przy zreformowaniu warunków udzielanej jej pomocy kredytowej.

- Absolutnie nie jesteśmy siłą antyeuropejską. Walczymy o  uratowanie spójności socjalnej w Europie. Jesteśmy być może najbardziej proeuropejską siłą w Europie, ponieważ jej dominujące potęgi chcą doprowadzić Unię Europejską do niestabilności, a strefę euro do  upadku, upierając się przy wyrzeczeniach - oświadczył Cipras w wywiadzie dla agencji Reuters.

Lewica: chcemy europejskiego wsparcia

Powtórzył przy tym swą wcześniejszą deklarację, że przewidziane w  marcowym porozumieniu Grecji z kredytodawcami warunki realizacji pakietu pomocowego w kwocie 130 mld euro są obecnie "martwą literą". Zaznaczył jednocześnie, że w razie objęcia władzy, SYRIZA podejmie wdrażanie nowej polityki, służącej utrzymaniu kraju w strefie euro.

- Tak, chcemy europejskiego wsparcia i funduszy, ale nie chcemy, by  pieniądze europejskich podatników były marnowane. Dwa kolejne pakiety pomocowe trafiły do kosza na śmieci, do beczki bez dna. Jeśli potrwa to  dalej, za sześć miesięcy będziemy potrzebować trzeciego pakietu. Europejczycy i ich przywódcy muszą to zrozumieć - powiedział Cipras.

- Chcemy wykorzystać europejską solidarność i fundusze do stworzenia podstaw dla naszych długoterminowych reform. Musimy jednak wiedzieć, że w  ciągu dwóch-trzech lat wyzwolimy się z tego trendu w dół, że będziemy mieli wzrost i że będziemy w stanie zwrócić pieniądze, które nam dano. Nie ma żadnego sposobu na to, byśmy mogli je zwrócić, jeśli będziemy kontynuować ten program - podkreślił grecki polityk.

Sondaże: radykalna lewica na pierwszym miejscu

W wyborach 6 maja SYRIZA zajęła drugie miejsce, niewiele ustępując konserwatywnej Nowej Demokracji. W trakcie podjętych rokowań koalicyjnych Cipras odmówił zgody na stworzenie większościowego trójpartyjnego rządu z ND i socjalistycznym ruchem PASOK, co zmusiło prezydenta Karolosa Papuliasa do rozpisania nowych wyborów. Według sondaży, mogą one przynieść zwycięstwo radykalnej lewicy, dysponującej praktycznie takim samym społecznym poparciem jak konserwatyści.

Zdaniem Ciprasa, wybory prezydenckie we Francji, w których socjalista Francois Hollande pokonał dotychczasowego konserwatywnego szefa państwa Nicolasa Sarkozy'ego, zmieniły układ polityczny w Europie, pozbawiając kanclerz Niemiec Angelę Merkel jej głównego sojusznika w promowaniu wyrzeczeń budżetowych.

"Merkel jest skrajnie izolowana"

- Po raz pierwszy Merkel jest skrajnie izolowana. Wprowadzanie w życie polityki wyrzeczeń - nie tylko w Grecji, lecz również w Hiszpanii, Portugalii, Włoszech, Irlandii i innych miejscach, gdzie wprowadzano w  życie oparte na wyrzeczeniach plany konsolidacji fiskalnej -  najwyraźniej doznało fiaska - zaznaczył przywódca radykalnej lewicy.

Według niego nowe rozmowy w sprawie pomocy finansowej dla Grecji powinny być prowadzone między rządami, a nie jak dotąd na szczeblu technicznych doradców z UE, Europejskiego Banku Centralnego i  Międzynarodowego Funduszu Walutowego, co - jak powiedział - było dla  premiera Grecji "poniżające".

"Grecja powinna stać się Eldorado"

Cipras zaznaczył, że chce, by dyskusja na temat środków antykryzysowych objęła również finansowanie budżetów poszczególnych państw przez EBC - czemu Niemcy zdecydowanie się sprzeciwiają - oraz  emisję wspólnych obligacji europejskich na wspieranie inwestycji w  takich sektorach, jak wykorzystanie odnawialnych źródeł energii.

- Grecja jest błogosławionym krajem. Ma mnóstwo słońca, może lepiej zagospodarować swe wody dla produkowania energii, ma wiatr. Powinna stać się Eldorado energii odnawialnej - wskazał przywódca Syrizy.

sjk, PAP

Czytaj także