Żulczyk: darmowy szpital? Nie dla artysty!

Żulczyk: darmowy szpital? Nie dla artysty!

Jakub Żulczyk (fot. Maciej Kaliński)
W ostatni czwartek odbył się strajk artystów. Nazwa to niefortunna, bo prowokująca do kąśliwych żartów o tym, na ile może sparaliżować Polskę strajk performerów tudzież witrażystów, albo do pytań, kim potrząśnie zamknięcie muzeum, skoro prawie nikt u nas do muzeów nie chodzi - pisze w najnowszym numerze tygodnika "Wprost" Jakub Żulczyk.
Za strajkiem artystów kryje się jednak smutna prawda – tysiące grafików, pisarzy, muzyków pracujących na umowę o dzieło to pozbawieni świadczeń obywatele drugiej kategorii, dla których kredyt na mieszkanie i darmowy szpital są marzeniami. I to prawie ściętej już głowy.

Z drobnym opóźnieniem informuję państwa, że polską scenę hiphopową zasilił bardzo zdolny raper o ksywie PK. Pod tym inicjałem kryje się Piotr Kukulski, brat Natalii, który objawił światu swój debiutancki klip „Siła miasta". Co prawda Piotr ma niedociągnięcia w logicznym łączeniu wyrazów, ale nadrabia ładną kurtką z kożuszkiem i czerwonym ferrari. Zachwyceni fani już dają artyście na Facebooku wiele cennych rad. Na  przykład, aby wyjechał z miasta i już nie wracał.

Mimo emploi żwawych i dobrotliwych babć zespół Jarzębina to gang twardych kobit, z którego żartować nie wolno. Menedżer Jarzębiny grozi pozwem zespołowi Bliss za to, że przerobił hit „Koko Euro spoko" na  melodię hitu Gotye „Somebody that I Used to Know". Byłby to pierwszy pozew za cover w historii muzyki, a jak wiadomo, nie zawsze warto być pierwszym. Co nie znaczy, że za połączenie dwóch najkoszmarniejszych utworów ostatnich lat nie należą się na przykład roboty publiczne.

A propos „Koko Euro spoko", Bohdan Łazuka, który w 1982 r. zastanawiał się w piosence, co zrobi Piechniczek, został zapytany przez telewizję Faktu.pl, jak zrobić porządny przebój na mistrzostwa. Aktor zaczął sympatycznie lawirować, mówiąc, że wtedy to były inne czasy, miał dobry aranż, chór, orkiestrę i Alibabki. Jakie Alibabki? Przede wszystkim za  czasów Łazuki można było się zastanawiać, co zrobi polski piłkarz. Dziś wiadomo: zasymuluje faul, popłacze się, skręci kostkę w piątej minucie a  jak już Bóg da mu karnego, to trafi w kamerzystę.

Anna Mucha poprowadzi warsztaty aktorskie w Radomiu. Przysięgam, że tego nie wymyśliłem. Seminarium odbędzie się na spotkaniach filmowych o  urokliwej nazwie Kameralne Lato. Proponuję organizatorom Kameralnego Lata warsztaty z pisania prozy, które poprowadzi Weronika Marczuk, i  kurs tańca towarzyskiego tej młodej Grycanki, która wykonała u  Wojewódzkiego brawurową padaczkę na stojąco. Aha, ja mogę potrenować ludzi z pływania. W końcu raz na tydzień chodzę na basen.

Wydaje mi się, że już parę lat temu okazało się, iż blogowanie nie jest wbrew pozorom zajęciem dla każdego. Udowodnili to swoją ciężką pracą m.in. Doda, Waldemar Pawlak i dziesiątki tysięcy anonimowych Polaków. Niektórzy jednak, tak jak aktorka Agnieszka Hamkało, za nic mają dziedzictwo przodków. Na blogu aktorki na Portalu Filmowym na razie możemy przeczytać recenzję filmu „Skowyt" i przepis na schab w piwie. Cóż, wgryzając się w twardy schab frazy pani Agnieszki, rzeczywiście można zaskowyczeć.

Czasami człowiek ma ochotę samemu chwycić za gitarę, zapuścić więcej włosów, założyć skórzane sandały i napisać protest song. Zapytać głośno, dlaczego na świecie są wojny, ludzie są źli, dlaczego benzyna jest po  sześć zyli i dlaczego Piotr Rogucki wydaje kolejną solową płytę. Na  krążku „95-2003" mają się znaleźć autorskie kompozycje Piotra, które wyśpiewywał przed założeniem Comy na festiwalach piosenki studenckiej. Tytuły niektórych utworów: „Wrony", „Chimery”, „Anioły”. Matko, ten facet jest jak Czyngis-chan. Nie ma litości dla nikogo.

Płytę wyda też zespół o forsownej nazwie Ja Mmm Chyba Ściebie, który zrobił furorę w programie „Must Be The Music" piosenką „Kamyczki". Członkowie grupy wywodzą się z kabaretu Łowcy.B, a to tłumaczy wiele. W  każdym razie wróżę bestseller – „Kamyczki” to wesołe ogniskowo-juwenaliowe pitu-pitu, w tekście dworujące sobie z bywalców wiejskich dyskotek. Będzie hit, bo przecież polski student musi naśmiać się z polskiego dresiarza, zanim obaj pójdą pracować w McDonaldzie.

Agnieszka Holland nakręciła miniserial dla czeskiego HBO. „Burning Bush" to trzyczęściowa historia oparta na autentycznych wydarzeniach – losach rodziny Jana Palacha, który dokonuje aktu samospalenia w styczniu 1969 r. i umiera w następstwie obrażeń. Liczę na dobre, mocne polityczne kino. I mam cichą nadzieję, że doczekam się podobnego dobrze zrobionego fresku o Ryszardzie Siwcu.

ZŁO TYGODNIA

Podziękować opatrzności, że wokalistce Ewie Farnie nic się nie stało po  wypadku samochodowym, co nie zmienia tego, że – ktoś musi w końcu to  napisać – jest delikatnie mówiąc, nierozsądna. Trudno nazwać inaczej osobę, która wsiada za kółko prosto z imprezy i tłumaczy się, że  przecież ostatniego drinka chlapnęła o 23. Tu mi czołg jedzie, proszę państwa. I nie pisałbym o tej tabloidowej sprawie, gdyby nie to, że  wokalistki Farny słuchają tabuny młodzieży w wieku około 12 lat, które też kiedyś będą robić prawo jazdy. Młodzieży ku przestrodze. Rodzicom ku pamięci.

Podsumowanie tygodnia w świecie kultury w wykonaniu Jakuba Żulczyka znajdziecie co poniedziałek we "Wprost".

Czytaj także

 3
  • leila IP
    Uważam, że płyta Roguckiego jest słusznym posunięciem. Artysta miał prawo zebrać i wydac swoje solowe kawalki. Zreszta aranzacją zajął się ceniony przeze mnie Marian Wróblewski, więc plyta z pewnoscia bedzie przyjemna.
    • Adeline IP
      Mam przyjemność pracy w firmie, która zatrudnia grafików na umowę o pracę o ile taki wyrazi chęć i informuje go o tej możliwości. Ja osobiście wolę dysponować sama swoimi pieniędzmi niż oddawać je upadającemu ZUSowi. Ubezpieczenie medyczne to groszowa sprawa.
      A jeżeli bardzo zależy komus na składkach zawsze zostaje jednoosobowa działąlność jeżeli pracodawca daje ciała. Dużym problemem części artystów jest to, że z jednaj strony nie chcą robić komercyjnie, z drugiej mają pretensje że nie mają co jeść. A wystarczy się rozejrzeć.