Umorzyli śledztwo w sprawie Kaczmarka? Sąd zbada sprawę

Umorzyli śledztwo w sprawie Kaczmarka? Sąd zbada sprawę

29 czerwca stołeczny sąd ma rozpoznać zażalenia Honoraty i Janusza Kaczmarków, Jaromira Netzla i Konrada Kornatowskiego na umorzenia rzeszowskich śledztw dotyczących przekroczenia uprawnień przez prokuratorów z Warszawy ws. przecieku z akcji CBA.

W czwartek Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów nie wydał decyzji w tej sprawie wobec licznych wątpliwości co do kompletności akt śledztwa, jakie - pod adresem rzeszowskiej prokuratury i obecnego w sądzie prok. Bogusława Olewińskiego - zgłaszali pokrzywdzeni Kaczmarkowie, Netzel i  Kornatowski.

30 sierpnia 2007 r. Kaczmarka (byłego szefa MSWiA), Kornatowskiego (byłego szefa policji) i Netzla (urzędującego prezesa PZU) zatrzymała ABW na  polecenie warszawskiej prokuratury okręgowej, w ramach śledztwa dotyczącego rzekomego przecieku z akcji CBA w resorcie rolnictwa w  czerwcu 2007 r. Prokuratura podejrzewała, że ktoś ostrzegł Andrzeja Leppera przed antykorupcyjną akcją CBA. Sugerowano, że przeciek wyszedł od Kaczmarka, który na 40. piętrze hotelu Marriott miał się spotkać z  biznesmenem Ryszardem Krauze i dalej, okrężną drogą, przekazać tę  informację do Leppera.

Takie przypuszczenia wygłaszano 31 sierpnia na multimedialnej konferencji prokuratury, którą prowadził ówczesny wiceprokurator generalny Jerzy Engelking. Ostatecznie nikomu z zatrzymanych nie  postawiono zarzutu przecieku, a jedynie fałszywych zeznań i utrudniania śledztwa przeciekowego. Cała trójka po przesłuchaniach została zwolniona do domu. Poszczególne wątki zostały umorzone przez prokuraturę w 2009 i  2010 r.

Przez cztery ostatnie lata Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie prowadziła natomiast śledztwo w związku z domniemanym przekroczeniem uprawnień przez prokuratorów, funkcjonariuszy ABW i CBA w tej sprawie. To śledztwo zostało umorzone bez stwierdzenia, że prokuratorzy nadużyli prawa. Kaczmarek, Kornatowski i Netzel złożyli zażalenie na tę decyzję. Jak twierdzą, byli m.in. bezprawnie przetrzymywani w prokuraturze 31  sierpnia, choć czynności z ich udziałem zakończono w istocie 30  sierpnia. Twierdzą, że chodziło o to, by nie zwolnić ich przed zakończeniem konferencji Engelkinga.

W czwartek Netzel - na dowód, że 31 sierpnia nie było żadnych przesłuchań z jego udziałem - chciał, by prokurator Olewiński przedstawił sądowi protokół z takiego przesłuchania. Przypomniał, że w  uzasadnieniu do umorzenia śledztwa Olewiński kilkakrotnie stwierdził, że  zatrzymani nie mogli zostać zwolnieni do domu, bo planowano jeszcze konfrontację między nimi. Na przeszkodzie przeprowadzeniu tej konfrontacji miała stanąć niedyspozycja Netzla, którego trzeba było przewieźć do szpitala - zasłabł on 31 sierpnia ok. godz. 13, gdy przebywał w prokuraturze.

- Takiej czynności przesłuchania mnie 31 sierpnia nie było, to jest fikcja literacka, byłem odwieziony do szpitala, ale nie zasłabłem podczas żadnego przesłuchania, dlatego nie może być protokołu mojego przesłuchania z tego dnia - oświadczył przed sądem Netzel.

W reakcji na to Olewiński przyznał, że pisanie w dokumentach o  przesłuchaniu Netzla 31 sierpnia to "ewidentna omyłka", ale czynności z  jego udziałem były wtedy przewidywane. - Stan zdrowia Netzla był przyczyną przetrzymywania pozostałych podejrzanych - zaznaczył.

- Pomyłką jest cała ta sprawa - replikował Netzel, podkreślając, że  po 30 sierpnia 2007 r. kolejny raz składał wyjaśnienia w tej sprawie dopiero w maju 2010 r., więc - jak wskazywał - nie mogły być planowane konfrontacje z jego udziałem.

Rzeszowska prokuratura, podejmując w lutym decyzję o umorzeniu śledztwa w sprawie możliwości przekroczenia uprawnień przez prokuratorów i funkcjonariuszy CBA oraz ABW, uzasadniała, że powodem jest brak "ustawowych znamion czynu zabronionego". Uznała, że istniały podstawy faktyczne i prawne do podejmowania działań przez funkcjonariuszy publicznych, czyli ministra i prokuratorów, "a w każdym razie nie doszło do rażącego złamania przez nich prawa".

mp, pap

 0

Czytaj także