Nowi najbogatsi

Nowi najbogatsi

E-commerce, giełda, finanse – gdzie szukać tych, którzy już wkrótce przebojem wkroczą na listę 100 najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”? Kim są następcy Kulczyka, Solorza-Żaka i Czarneckiego? Przygotowaliśmy subiektywny ranking pretendentów, biorąc pod uwagę talent przedsiębiorców, dynamizm branży i potencjał szybko zyskujących na wartości firm.
Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka, pojawił się w gronie amerykańskich miliarderów zaledwie cztery lata temu. Biznesowym objawieniem tego roku jest Sara Blakely, 41-letnia właścicielka firmy Spanx, producenta wyszczuplającej bielizny. Właśnie w tak niszowej branży zarobiła swój pierwszy miliard dolarów. Jakie są szanse, że także w Polsce, wśród właścicieli firm będących dziś na początku drogi, są przyszli miliarderzy?

– Jestem pewien, że za dziesięć lat lista 100 najbogatszych Polaków będzie wyglądała zupełnie inaczej. Internet, telekomunikacja, szybko ewoluujące technologie to przyszłość polskiej gospodarki – mówi Zbigniew Jakubas, miliarder inwestujący na warszawskiej giełdzie, akcjonariusz takich spółek, jak: Mennica Polska, Energopol Południe czy Zakłady Azotowe Puławy. – Kiedy kupiłem swój pierwszy telefon komórkowy, miał rozmiar cegły i dodatkowo nosiło się do tego ogromny akumulator z przewodem. Dziś urządzenia mieszczą się na dłoni i pozwalają załatwić większość biurowych spraw. Technologia przekłada się na biznes. Firmy, o których kilkanaście lat temu mało kto słyszał, dziś są wśród największych korporacji notowanych na giełdzie.

Nowe już nadchodzi, bo książęta biznesu zrobionego na prywatyzacjach i państwowych kontraktach zaczynają ustępować miejsca właścicielom nowych fortun, zbitych na zaspokajaniu potrzeb konsumentów. Potwierdzają to kariery miliarderów – Leszka Czarneckiego, twórcy finansowo-ubezpieczeniowego imperium Getin Holding, czy Dariusza Miłka, założyciela i akcjonariusza spółki NG2 sprzedającej rocznie ponad 20 mln par butów.

Jeśli na liście 400 najbogatszych Amerykanów magazynu „Forbes" pojawia się ktokolwiek nowy, to jest niemal pewne, że reprezentuje biznes internetowy. Mowa m.in. o założycielach Google, 39-letnim Larrym Page’u i 38-letnim Sergeyu Brinie (24. miejsce, majątek po 18,7 mld dolarów) i szefie Amazona, 48-letnim Jeffie Bezosie (26. miejsce, 18,4 mld dolarów).

– Żeby w Polsce narodziła się firma na miarę Google, trzeba dostępu do tak dużego i zamożnego rynku jak w USA. To jedyna bariera. Nie tylko nie jesteśmy głupsi od innych, ale mamy też o wiele więcej talentu – mówi prof. Janusz Filipiak, założyciel i główny akcjonariusz Comarchu, potentata w branży IT.

Pionierzy biznesu w Polsce mieli łatwiej. Transformacja w 1989 r. wytworzyła świetne warunki do łatwego i szybkiego wzbogacenia się. Nowym jest o wiele trudniej zacząć działać na taką skalę, jak Jan Kulczyk, Zygmunt Solorz-Żak, rodzina Wejchertów czy inni z rankingów najbogatszych. Zbigniew Jakubas zaczynał od 7 tys. dolarów, które pod koniec lat 70. rodzice dali mu na zakup mieszkania w Warszawie. Jakubas mieszkania nie kupił, tylko założył sklep odzieżowy w Śródmieściu. Po kilku latach zarobione pieniądze włożył w nowy biznes – import komputerów z Dalekiego Wschodu. Dokonał spolszczenia pierwszego peceta, dodając mu klawiaturę z „ą", „ę” i innymi polskimi znakami. Każdy zainwestowany dolar przynosił mu 10 dolarów zysku. Tak zarobił pierwszy milion dolarów.

– To jasne, że dziś młodym jest o wiele trudniej. Żeby wskoczyć do biznesowej czołówki, trzeba albo genialnego pomysłu, albo ogromnego kapitału – podsumowuje Zbigniew Jakubas.

Cechą wyłonionych przez „Wprost" pretendentów jest to, że oprócz naturalnych predyspozycji mają jeszcze wielkie marzenia i wielkie ambicje. Chcą – tak jak Steve Jobs – przez całe życie pozostać „głodni i głupi”.

Dowodzi tego historia Dariusza Topolewskiego i firmy Oponeo – niegdyś lokalnego sklepu z oponami. Internet dał przedsiębiorcy takiego kopa, że dziś mówi bez ogródek: – Chcemy być numer jeden w e-sprzedaży opon w Europie.

I nie jest to czcze gadanie. Na rynku niemieckim Oponeo rywalizuje z europejskim potentatem Delti.com. Sklepy polskiej firmy powstały we Francji, w Hiszpanii, w Holandii i we Włoszech. Topolewski przymierza się do wejścia na rynek amerykański – matecznika branży e-commerce. Nie jest bez szans. Już teraz jego polska baza opinii internautów o oponach jest największa w Europie i druga na świecie, po amerykańskiej Tire Rack.

Z kolei dla Wojciecha Czerneckiego, współzałożyciela serwisu Nokaut.pl, biznesowym natchnieniem są życiorysy Jacka Welcha, Warrena Buffetta i Jeffa Bezosa. Czernecki wie, jak wciągać internautów do wspólnej zabawy w poszukiwanie najniższej ceny sprzedawanego w internecie telewizora. I potrafi zamienić tę zabawę w biznes, który jest dobrze widziany na polskiej giełdzie. W ten sposób biznes wart w ubiegłym roku 16 mln zł dziś jest przez giełdę wyceniany prawie czterokrotnie wyżej.

Ciekawą grupę wśród typowanych przez „Wprost" pretendentów stanowią osoby, które zrezygnowały z pracy w wielkich korporacjach. Michał Szymański i Jarosław Jamka obracali miliardami złotych, mając za plecami wsparcie takich gigantów jak ING i Aviva. Rezygnując z pracy, twierdzili, że chcą wypełnić lukę rynkową – w Polsce z usługi zarządzania aktywami korzystało dotychczas tylko kilka tysięcy osób, bo trzeba było zainwestować przynajmniej milion złotych. Tymczasem ludzie po prostu zamożni, z klasy średniej skazani byli na nieciekawą (i często mało opłacalną) standardową ofertę banków czy doradców finansowych. –

Zamiast uczepić się stałej prowizji, rozliczamy się z klientem według prostej zasady: zarabiamy tylko wtedy, kiedy on zarabia – mówi Michał Szymański. Wśród klientów ma zarówno milionerów z listy 100 najbogatszych Polaków „Wprost", jak i tych nieco bardziej zamożnych Kowalskich. I to jest właśnie jego pomysł, jak z Kowalskiego zostać milionerem.

Maciej Hazubski

Założyciel i główny akcjonariusz funduszu technologicznego IQ Partners notowanego na GPW. Inwestuje w nowe spółki i innowacyjne technologie. Wśród ponad 50 przedsięwzięć znajdują się m.in. internetowa witryna do nauki języka chińskiego, blog technologiczny Antyweb, serwisy internetowe: Concerto – ułatwiający wymianę płyt z muzyką i filmami, CzerwonyWidelec.pl – oferujący dowóz jedzenia z miejskich restauracji, BCS Software – budujący oprogramowanie dla biznesu, ProperGroup – prowadzący serwisy internetowe związane z rynkiem nieruchomości.

37-letni Hazubski, zanim stał się biznesmenem, zajmował się doradztwem i analizą dużych transakcji gospodarczych w firmie BDO Polska. Na pomysł stworzenia funduszu inwestującego w start-upy wpadł w 2005 r. Od tego czasu wartość aktywów IQ Partners wzrosła do 40 mln zł, a w ubiegłym roku zysk netto przekroczył 8 mln zł.

Michał Szymański, Jarosław Jamka

Sama nazwa firmy – Money Makers – najlepiej pokazuje to, czym Michał Szymański i Jarosław Jamka zajmowali się przez ostatnie kilkanaście lat. Jamka pierwsze pieniądze zainwestował na warszawskiej giełdzie w 1993 r. Potem pracował w ING Investment Management, gdzie zarządzał portfelami klientów indywidualnych. W latach 1999-2006 był dyrektorem inwestycyjnym i członkiem zarządu ING PTE – drugiego co do wielkości funduszu emerytalnego na polskim rynku, którego aktywa już wtedy przekraczały 30 mld zł. W tym czasie fundusz emerytalny ING regularnie osiągał jedne z najlepszych wyników inwestycyjnych w branży.

Michał Szymański to także tęga głowa od finansów. Pierwsze pieniądze zarobił na giełdzie, inwestując podczas prywatyzacji banków WBK oraz Śląskiego. Był szefem inwestycji Aviva PTE – największego funduszu emerytalnego w Polsce i jednego z większych tego typu funduszy w Europie. Odpowiadał za zarządzanie aktywami o wartości ponad 40 mld zł.

Dwa lata temu postanowili założyć własną firmę. Szczycą się tym, że jako niepowiązani z bankami i funduszami inwestycyjnymi należą do grupy nielicznych w Polsce naprawdę niezależnych doradców inwestycyjnych. Wśród klientów mają osoby z listy 100 najbogatszych Polaków „Wprost", ale schylą się także po mniejsze kwoty. W swojej firmie wprowadzili usługę zarządzania inwestycjami od kwoty 40 tys. zł.

Wojciech Czernecki, Michał Jaskólski

Wspólnicy, założyciele, a od kilku miesięcy akcjonariusze porównywarki cen Nokaut.pl. W marcu weszli na giełdę, gdzie ich biznes jest wyceniany na 66-90 mln zł. Wojciech Czernecki pierwsze pieniądze zarobił w 1999 r. Za pomoc w stworzeniu strony internetowej zainkasował tysiąc złotych. Taka kwota dla 13-letniego wówczas chłopaka była szokiem. Przeczytał wtedy artykuł o nastolatkach w USA, którzy tworzą serwisy internetowe. Suma miliona dolarów, za który jeden z nich odsprzedał swoją firmę, zrobiła na nim wrażenie, więc postanowił pójść tą drogą. Cztery lata później był już właścicielem serwisu Twoja-Firma. pl. Poszukiwał wspólnika, który pomógłby w dalszym rozwoju biznesu. Internetowa wyszukiwarka na hasło „rozwój serwisów internetowych" wskazała firmę A1 należącą do Michała Jaskólskiego. Odnowiony serwis Twoja-Firma.pl został sprzedany Bankierowi.pl, ale to był dopiero początek internetowego tandemu. Czernecki i Jaskólski mieli swój udział w sukcesie takich serwisów internetowych, jak Travelplanet.pl czy Bankier.pl, którym pomagali rozwijać biznes przed wejściem na giełdę. Potem zapragnęli czegoś własnego. Przy zakładaniu porównywarki cen Noukaut.pl inspirowali się międzynarodowymi projektami, takimi jak Kelkoo.com, Shopping.com czy Dealtime.com. Wkrótce serwis został dofinansowany przez BMP AG, spółkę venture capital. Znalazła się ona w rankingu „Fast 50 Rising Stars” firmy doradczej Deloitte. W zeszłym roku Grupa Nokaut miała 8 mln zł przychodów, ale rentowność netto biznesu sięga 30 proc. Nokaut współpracuje z 3,5 tys. internetowych sklepów i ma ok. 3 mln użytkowników.

Michał Niemczycki

Jest synem znanego przedsiębiorcy Zbigniewa Niemczyckiego. Przygotowywany jest do roli sukcesora rodzinnego holdingu Curtis Group (działającego m.in. w sektorze farmaceutycznym, nieruchomościowym, lotniczym oraz hotelarskim), ale pracując na własne konto, ma już spory biznesowy dorobek. Studiował w USA, w szkole teatralnej na University of California, Los Angeles (UCLA), reżyserię i produkcję filmową w North Carolina School of the Arts oraz marketing i zarządzanie na Ohio University. W 2009 r. wrócił do Warszawy, gdzie rozpoczął działalność w kilku branżach. Jest twórcą i właścicielem Vody Naturalnej, pierwszej w Polsce wody kategorii superpremium. Jego firma Water Toys jest w Polsce wyłącznym dystrybutorem łodzi Harris Flotebote. Jest także współwłaścicielem popularnego warszawskiego klubu Goryl we Mgle. Wraz z przyjacielem założył spółkę New Media Ventures, która stworzyła Freebee, program lojalnościowy połączony z aplikacją na smartfony. W wolnym czasie trenuje boks, uprawia jogę oraz uczy się pilotować helikopter.

Mariusz Pawłowski

Zamiast czekać na deregulację i ustawowe otwarcie zawodów prawniczych, wziął sprawy we własne ręce. Tuż po skończeniu studiów założył E-kancelarię, firmę zajmującą się zarządzaniem wierzytelnościami i doradztwem prawnym. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego. Po studiach pracował w kancelariach prawnych jako doradca i opiekun klientów. W 2003 r. wraz z pięcioma kolegami wpadł na pomysł, by stworzyć internetowe biuro windykacji i doradztwa prawnego. Dziś E-kancelaria Grupa Prawno-Finansowa to giełdowa spółka z 11 oddziałami w Polsce i rzeszą 10 tys. klientów – głównie małych i średnich firm. Firma przyjęła do windykacji lub skupiła długi o nominalnej wartość 1,5 mld zł. W 2011 r. firma Pawłowskiego zadebiutowała na rynku NewConnect. W tym roku obligacje E-kancelarii pojawiły się w również systemie obrotu GPW Catalyst. Założyciele planują w najbliższym czasie stworzenie grupy kapitałowej świadczącej usługi finansowe. Szacowana wartość firmy to ok. 50 mln zł.

Dariusz Gałęzewski, Dominik Doliński, Michał Salata

Gdy odchodzili z poprzedniej firmy, od wzburzonego właściciela dostali na pożegnanie koce w kratkę, aby się mieli czym przykryć, kiedy już zbankrutują i będą spać pod mostem. Ale nie zbankrutowali. Najpierw inwestowali w branżę automatów do kawy, ale rynek napojów wydał im się bardziej sexy. Rosnąca popularność izotoników i napojów witaminowych stanowiła doskonałą niszę – założyli Oshee, firmę bez prezesa. Zarządza nią triumwirat w składzie Dariusz Gałęzewski, Dominik Doliński i Michał Salata. Wszyscy trzej już od szkoły średniej próbowali handlować czym tylko się dało. Gałęzewski jeździł na weekendy do Berlina i kupował produkty w sieci spożywczej Aldi. Później sprzedawał je z trzykrotnym przebiciem w Polsce. Szlify zdobywali też w branży spożywczej i restauratorskiej. Oshee, wyceniana jeszcze rok temu na ok. 25 mln zł, obecnie warta jest prawie 50 mln zł i w branży izotoników depcze po piętach Coca-Coli, producentowi marki Powerade. W 2009 r. wprowadziła na rynek napoje witaminowe Vitamin Shot, a w tym roku promuje witaminowe wody. – Na koniec 2011 r. nasza marka zajmowała 36 proc. rynku napojów izotonicznych. A będzie więcej – obiecuje Gałęzewski. Jego markę promują Mamed Chalidow, Marcin Gortat, Dariusz Michalczewski i Marcin Wasilewski. Pełne energii twarze na butelkach Oshee obiecują zwycięstwo.

Piotr Grupiński

Jego Internity oferuje luksusowe elementy wyposażenia wnętrz, takie jak płytki ceramiczne włoskiej firmy Gruppo Marazzi czy designerskie systemy oświetlenia Targetti Poulsen. To właśnie ta firma uczestniczyła w budowie wnętrz luksusowych biur i apartamentów w Warszawie, ambasady Francji i Wielkiej Brytanii oraz rezydencji ambasadora Arabii Saudyjskiej. Gdy jedenaście lat temu zmarł Lech Grupiński, właściciel firmy Internity, przed jego synem Piotrem stanęło wyzwanie. Osierocona firma tonęła w długach, traciła ważnych klientów. – Pracowałem wtedy w konsultingu, publikowałem artykuły, nie myślałem, że zostanę biznesmenem. Życie wybrało za mnie – mówi Grupiński. Przejmując stery w rodzinnej firmie zatrudniającej sześć osób, rozszerzył ofertę o nowe produkty i wprowadził biznes na giełdę. Obecnie Internity wyceniana jest na ok. 50 mln zł, a jej prezes przygotowuje się do startu w triatlonie Half Ironman.

Sabina Blitek

Prawniczka, współzałożycielka butiku inwestycyjnego Wealth Solutions. Pracowała w American Express, potem stworzyła dział prawny Expandera, pierwszej w Polsce firmy doradztwa finansowego. Pięć lat temu postawiła pójść na swoje. Wspólnie z Maciejem Kossowskim i Michałem Kowalskim stworzyła firmę, jakiej wcześniej w Polsce nie było, czyli butik inwestycyjny – Wealth Solutions. Jego znakiem firmowym są inwestycje w nietypowe produkty, takie jak wino, dzieła sztuki czy whisky. Wealth Solutions stała się jedną z największych w Europie firm zajmujących się wine bankingiem. W portfelach jej klientów znajduje się ponad 300 rodzajów najlepszych francuskich trunków. Jest również prekursorem grupowych inwestycji w ziemię rolną. Za środki pozyskane od inwestorów kupowana jest ziemia rolna, która po przekształceniu w teren inwestycyjny i podziale zostanie sprzedana pod budownictwo jednorodzinne. Inwestorzy powierzyli spółce Sabiny Blitek już prawie 280 mln zł, w tym fundusz ziemski zebrał 75 mln zł, a inwestycje w wino – 120 mln zł. W wolnych chwilach gra na fortepianie, a pod koniec tygodnia rozładowuje emocje na korcie squasha. Uwielbia podróżować, szczególnie do Azji, gdzie obserwuje ludzi i ich zwyczaje, nastawienie do życia i podejście do inwestowania.

Marek Dziubiński

36-letni założyciel firmy Medicalgorithmics zajmującej się sprzedażą urządzeń diagnostyki kardiologicznej i oprogramowania. Stworzył aplikację służącą do wielotygodniowego monitoringu arytmii serca, a zastosowane przez niego inteligentne algorytmy interpretują wyniki EKG na bieżąco i przesyłają je do lekarza prowadzącego pacjenta.

– Wiedziałem, że jestem umysłem ścisłym, choć jednocześnie pasjonowała mnie muzyka – mówi o sobie. Na studiach zajmował się przetwarzaniem sygnałów audio, które wykorzystywał do tworzenia muzyki elektronicznej. Po czterech latach prac naukowych na Politechnice Gdańskiej opracował algorytm interpretowania EKG. Należy jednak do tych naukowców, którzy wiedzą, jak swoje odkrycia przełożyć na biznesowy sukces. Założył firmę Medicalgorithmics wartą obecnie 120-140 mln zł. W 2011 r. firma zarobiła 3 mln zł netto, debiutując jednocześnie na NewConnect, a urządzenia Medicalgorithmics, jako jedyne z Polski, zostały dopuszczone do obrotu przez Food and Drug Administration na rynku w Stanach Zjednoczonych.

Dariusz Topolewski

Założona przez niego firma Oponeo w ciągu kilku lat z lokalnego sklepu internetowego wyrosła na największego sprzedawcę opon w Polsce. Pod koniec lat 90. Topolewski wraz z dwoma wspólnikami założył w Bydgoszczy firmę, która rejestrowała łatwe do zapamiętania internetowe domeny. Wśród nich znalazł się adres Opony.com.pl. Dopiero gdy po 2000 r. wystartowały pierwsze sklepy internetowe, Topolewski wpadł na pomysł wykorzystania domeny do stworzenia własnego sklepu z oponami. Oprócz produktów w niskich cenach można tam było znaleźć opinie kierowców o poszczególnych typach opon, felgach, porady fachowców oraz testy. Mariaż sklepu i forum dyskusyjnego świetnie się przyjął. W 2007 r. firma weszła na giełdę. Dziś wyceniana jest na 123-140 mln zł. W zeszłym roku sprzedała opony za 170 mln zł, co przyniosło jej 7,4 mln zł zysku.

Od kilku lat działa również poza Polską. Na rynku niemieckim rywalizuje z europejskim potentatem Delti.com. Sklepy polskiej firmy powstały we Francji, w Hiszpanii, w Holandii i we Włoszech. Topolewski przymierza się też do wejścia na rynek amerykański. Nie jest bez szans. Już teraz jego polska baza opinii internautów o oponach jest największa w Europie i druga na świecie, po amerykańskiej Tire Rack.

Oprócz sklepu z oponami przedsiębiorca jest właścicielem popularnego forum RTV AGD, Elektroda.pl, a także wspólnikiem firmy prowadzącej serwis motoryzacyjny Autocentrum.pl.

Michał Brański, Krzysztof Sierota, Jacek Świderski

Bez nich polski internet wyglądałby zupełnie inaczej. Czy można wyobrazić sobie polską sieć bez poczty O2, komunikatora Tlen, serwisu Wrzuta.pl czy węszącego wszędzie sensacji Pudelka? Oczywiście nie. Według ostatnich doniesień prasowych właściciele O2 chcą wejść na giełdę, by pozyskać kapitał na nowe przedsięwzięcia internetowe. Serwis zadebiutował w 1999 r. jako dostawca poczty elektronicznej. Z roku na rok pączkował, urastając do rangi 10. pod względem liczby użytkowników portalu internetowego w Polsce. Według ostatnich opublikowanych danych finansowych Grupa O2 przy przychodach 47 mln zł miała 16 mln zł zysku.

Jacek Lichota

Jeśli masz portal, a na nim ponad 160 tys. użytkowników – pomyśl. Gdy zaoferujesz im coś bardzo użytecznego, to jeśli choć część z nich zostawi ci w kieszeni kilka złotych, staniesz się milionerem. Taka była dewiza 40-letniego Jacka Lichoty – absolwenta warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej, o którym jeszcze usłyszycie. Skąd pomysł na biznes? – Zaczęło się od portalu mieszkaniowego M2m.pl – mówi nam Lichota. – Następnie zakupiliśmy nieistniejący już serwis o koszykówce E-basket.pl, na którym zgromadziliśmy 160 tys. użytkowników. We współpracy z firmą Energis (GTS) zaczęliśmy proponować im dostęp do internetu – na początku przez modem. Tak zaczęła się nasza przygoda z telekomunikacją i przejście z branży internetowej do telekomunikacyjnej. Z czasem rozszerzyliśmy pakiet usług telekomunikacyjnych. Szybko się okazało, że zyski z telekomunikacji przewyższają zyski z portali – relacjonuje Lichota.

Obecna na warszawskiej giełdzie Telestrada wyceniana jest na powyżej 40 mln zł. Jako harcerz – były drużynowy w ZHR – ma dużo zapału do dźwignięcia firmy na sam szczyt. W wolnym czasie pływa jachtem po Mazurach i w Chorwacji, jest też pilotem awionetki.

Okładka tygodnika WPROST: 24/2012
Więcej możesz przeczytać w 24/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0