Grecy znów są wielcy - Rosjanie wracają do domu

Grecy znów są wielcy - Rosjanie wracają do domu

Tego chyba nikt się nie spodziewał - Grecy wyrzucili Rosjan za burtę mistrzostw Europy! (fot. EPA/VASSIL DONEV/PAP)
Piłkarze Grecji awansowali do ćwierćfinału mistrzostw Europy. W ostatnim meczu grupy A pokonali w Warszawie Rosję 1:0 po golu kapitana Giorgosa Karagounisa.

Obie drużyny zagrały ze sobą już po raz trzeci z rzędu w fazie grupowej mistrzostw Europy. W 2004 roku w portugalskim Faro i w 2008 roku w austriackim Salzburgu lepsi byli Rosjanie. Najpierw wygrali 2:1 (co ciekawe, Grecja została wówczas mistrzem Europy), a cztery lata później zwyciężyli 1:0.

W porównaniu z meczem z Polską trener Dick Advocaat musiał dokonać jednej zmiany w składzie Sbornej - doświadczonego Konstantina Zyrianowa, który zmaga się z gorączką, zastąpił Denis Głuszakow. Rosjanom do awansu wystarczył remis, Grecy potrzebowali zwycięstwa. Od początku meczu do ataku ruszyli podopieczni Fernando Santosa - już w szóstej minucie Kostas Katsouranis strzelił groźnie z bliska, ale bramkarz Wiaczesław Małafiejew wybił piłkę na rzut rożny. W odpowiedzi dogodnej sytuacji nie wykorzystał kapitan Rosjan Andriej Arszawin. Z kolei w 13 minucie mocnym, minimalnie niecelnym strzałem popisał się Aleksandr Kierżakow.

W miarę upływu czasu przewagę uzyskiwali Rosjanie. Bez większych problemów dochodzili do pola karnego rywali, ale tam ich strzały były z reguły blokowane. Wydawało się, że Sborna całkowicie dominuje na boisku, jednak w doliczonym czasie pierwszej połowy Grecy niespodziewanie zdobyli bramkę. Po błędzie na lewej stronie rosyjskiej defensywy doświadczony Giorgos Karagounis pobiegł w kierunku bramki rywali i mocnym, płaskim strzałem nie dał szans Małafiejewowi.

W drugiej połowie Rosjanie rzucili się do ataków, ale nie potrafili stworzyć sobie dogodnej okazji. Drugą bramkę mogli strzelić natomiast Grecy - w 70 minucie Giorgos Tzavellas trafił z rzutu wolnego w spojenie słupka z poprzeczką. Pięć minut później groźnie strzelił Igor Denisow, ale udaną interwencją popisał się Michalis Sifakis. W 84. minucie Alan Dzagojew uderzył głową minimalnie niecelnie, a w doliczonym czasie w sytuacji sam na sam znalazł się rezerwowy Paweł Pogrebniak, ale trafił wprost w bramkarza.

Na trybunach większość stanowili Rosjanie (Greków było ok. czterech tysięcy), ale chwilami słychać było również doping sporej grupy fanów reprezentacji Polski - zwłaszcza wówczas, gdy na ekranie pojawiał się wynik rozgrywanego w tym samym czasie we Wrocławiu meczu biało-czerwonych z Czechami. Od momentu, gdy podopieczni Franciszka Smudy przegrywali 0:1, polska część trybun już milczała. Niespokojnie było natomiast w jednym z sektorów zajmowanych przez rosyjskich kibiców. Na trybunach odpalono jedną racę, a już po meczu na murawę rzucono petardę. Schodzących z boiska piłkarzy Advocaata pożegnały głośne gwizdy.

Grupa A: Grecja - Rosja 1:0 (1:0).

Bramki: 1:0 Giorgos Karagounis (45+2).

Żółta kartka - Grecja: Giorgos Karagounis, Jose Holebas. Rosja: Aleksandr Aniukow, Jurij Żyrkow, Alan Dzagojew, Paweł Pogrebniak.

Sędzia: Jonas Eriksson (Szwecja). Widzów 55 614.

Grecja: Michalis Sifakis - Vassilis Torossidis, Sokratis Papastathopoulos, Kyriakos Papadopoulos, Giorgos Tzavellas - Kostas Katsouranis, Giannis Maniatis, Dimitris Salpingidis (83. Sotiris Ninis), Giorgos Karagounis (67. Grigoris Makos), Giorgos Samaras - Fanis Gekas (64. Jose Holebas).

Rosja: Wiaczesław Małafiejew - Aleksandr Aniukow (81. Marat Izmaiłow), Aleksiej Bierezucki, Siergiej Ignaszewicz, Jurij Żyrkow - Roman Szyrokow, Igor Denisow, Denis Głuszakow (72. Paweł Pogrebniak) - Alan Dzagojew, Aleksandr Kierżakow (46. Roman Pawluczenko), Andriej Arszawin.

PAP, arb

Czytaj także

 1
  • żałoba IP
    No to co Polacy idziemy pić wódkę z Rosjanami co nie?

    Czytaj także