2008

W czym tkwi sekret tego, że kobiety osiągają największe sukcesy po pięćdziesiątce? Czy fakt, że Lech Wałęsa był agentem przekreśla jego zasługi dla "Solidarności"? Czy światowy kryzys dotknie Polskę? Jeżeli tak, to w jakim stopniu? Czy doświadczymy tego my, czy nasze dzieci? - To tylko niektóre z tematów, jakie w 2008 roku poruszał w swoich artykułach Wprost.
W styczniu Wprost ogłasza "Apetyt na dzieci". "Koniec demograficznej zapaści? Około 400 tys. dzieci urodziło się w Polsce w 2007 roku. To najlepszy wynik od dziesięciu lat. A demografowie przewidują, że kolejne rekordy będziemy odnotowywać regularnie co 12 miesięcy do roku 2015" . Co sprawiło, że Polki rodzą więcej dzieci? Odpowiedź jest prosta: macierzyństwo staje się trendy. Ze swoimi pociechami zaczynają pokazywać się publicznie dziennikarze, celebryci, politycy. "Jeszcze dziesięć lat temu dzieci nawet największych sława rodziły się po cichu. Ciążą nikt nie epatował, a rosnący brzuch zwiastował jedynie kłopoty, koniec młodości i do0brej figury. Dziś w Hollywood potomstwo i oczekiwanie na nie to jeden z najgorętszych tematów" - pisze Wprost.

Okładka marcowego numeru Wprost, to swoisty hołd dla kobiet. Na okładce widzimy znane kobiety polityki, ubrane w stroje Supermana. "Dlaczego kobiety po pięćdziesiątce zaczynają rządzić światem" - pyta tygodnik? Wbrew temu, co zwykło się myśleć, po pięćdziesiątce życie wielu kobiet dopiero się zaczyna. Osiągają największe sukcesy, mają zaspokojone ambicje, są dopasowane do realiów, potrafią być zadowolone z siebie. Kto może posłużyć za przykład? Hilary Clinton, Angela Merkel, Condoleezza Rice, Hanna Gronkiewicz-Waltz, czy Krystyna Janda. "Dobrym przykładem na to, że życie zaczyna się po pięćdziesiątce, jest biografia Julii Pitery, minister ds. zwalczania korupcji w rządzie Donalda Tuska. Po ukończeniu studiów polonistycznych w 1977 r. została pracownikiem naukowym w Instytucie Badań Literackich PAN. Gdy upadł komunizm, porzuciła budżetówkę. Redagowała telewizyjny program „Pytania o Polskę", była pełnomocnikiem rządu ds. zmian w administracji publicznej, jeździła na stypendia do Francji. Jednocześnie szukała swego miejsca w polityce – najpierw była w Porozumieniu Centrum, później w Unii Polityki Realnej, by przez Ligę Republikańską trafić do Platformy Obywatelskiej. – Rodzice od najmłodszych lat mobilizowali mnie do działania. Dziś po prostu nie umiem nic nie robić – twierdzi 54-letnia Pitera. I właśnie obecnie odnosi życiowy sukces, będąc jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy rządu." - pisze tygodnik.

W maju tygodnik pisze o Danucie Olewnik-Cieplińskiej, siostrze zamordowanego Krzysztofa Olewnika. "Stała się symbolem obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec mafii"- pisze o niej Wprost. Kobieta wystąpiła przed sejmową Komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka, stając się, dzięki tej dramatycznej mowie, liderem swoistego ruchu obywatelskiego, symbolizującego nieposłuszeństwo wobec mafii. "Nie dała się zastraszyć, zniechęcić, zdyskredytować" - pisze o Danucie Olewnik Wprost. "Można się spodziewać, że wkrótce politycy różnej maści będą próbowali przeciągnąć Danutę Olewnik na swoją stronę. – Ludzie jej ufają, bo jest szczera do bólu. Mimo emocji, które nią targają, zachowuje ostrość spojrzenia" - uważa tygodnik.

"Fakt, że Lech Wałęsa współpracował z bezpieką na początku lat 70., nie pozbawia go znaczenia ani wielkości w latach 80." - ocenia tygodnik w artykule "Lech kontra Bolek" , odnoszącym się do książki Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza o byłym prezydencie. "Arcybiskup Józef Życiński już przestrzegł autorów książki, a  także dziennikarzy o  niej piszących, że ich teksty będą powodem do wstydu dla ich dzieci i  wnuków. Andrzej Celiński uznał historię za "duperelę", którą nie warto się zajmować w  wolnych i  demokratycznych społeczeństwach. A  premier Donald Tusk – przy okazji książki o  Wałęsie – skrytykował braci Kaczyńskich. Wszystko oczywiście w  imię obrony legendy, która buduje Polskę i  której niszczenie ma być największą zbrodnią" - czytamy w tygodniku. Czy fakty, o których piszą historycvy są prawdziwe? To nie ma znaczenia. "Opowiadanie żyje już własnym życiem" - uważa Wprost.

W wrześniu Wprost pisze o kryzysie finansowym. "Za kryzys na rynku kredytów hipotecznych zapłacą wszyscy. Także Polacy" - ostrzega tygodnik w tekście "Gdzie zginał bilion dolarów". "Pęknięcie spekulacyjnej bańki na dłuższą metę wyjdzie gospodarce światowej na zdrowie" - dodaje tygodnik w nieco bardziej optymistycznym tonie w artykule "Finansowa kuracja wstrząsowa".  Przez ostatnie lata świat patrzył na amerykańską gospodarkę z podziwem, tymczasem wszystko zaczęło się walić. "Czy jest aż tak źle? Największe banki centralne świata pokazały już, że są gotowe zrobić wiele, by tylko nie doszło do finansowego Armagedonu. Kryzys finansowy wypala się właśnie bardzo gwałtownym ogniem, ale wśród obserwatorów zaczyna świtać nadzieja, że kolejne eksplozje, które zapewne jeszcze nas czekają, czyli kłopoty kolejnych instytucji finansowych, będą słabsze, a po kilku trudnych miesiącach być może zaczną wygasać" - pisze tygodnik.

Do tematu kryzysu Wprost wraca również w jednym z ostatnich numerów 2008 roku, w grudniu, gdzie radzi "Jak przetrwać kryzys i nie zwariować".  "Polska będzie jednym z najmniej dotkniętych kryzysem krajów w Europie Środkowo-Wschodniej " – czytamy opinię Gary Dugan, dyrektor Merrill Lynch Global Wealth Management na Europę, Bliski Wschód i Afrykę (EMEA). Jego zdaniem, Polska gospodarka będzie rosła w tempie 2-3 proc. rocznie, nawet gdy w innych krajach zapanuje recesja. "Nie ma więc obiektywnych powodów, by się panicznie bać, że kryzys zrujnuje nasze dotychczasowe życie, zagrozi przyszłości naszych dzieci" - pisze optymistycznie tygodnik.
   
 0

Czytaj także