Skandalista faworytem wyborów prezydenckich w Meksyku

Skandalista faworytem wyborów prezydenckich w Meksyku

Enrique Pena Nieto, fot. PAP/EPA/STR
1 lipca Meksykanie wybierają prezydenta, który zastąpi na stanowisku Felipe Calderona. Mimo skandali i gaf największe szanse na zwycięstwo ma Enrique Pena Nieto, kandydat partii, która do 2000 r. przez 71 lat nieprzerwanie sprawowała władzę w kraju.

Sondaże dają temu kandydatowi opozycyjnej Partii Instytucjonalno-Rewolucyjnej (PRI) i Zielonej Partii Ekologicznej Meksyku (PVEM) oraz byłemu gubernatorowi najludniejszego stanu 41-44 proc. głosów. Na drugim miejscu z poparciem 23-31 proc. plasuje się kandydat lewicowej Partii Rewolucji Demokratycznej (PRD) Andres Manuel Lopez Obrador, a na trzecim z ok. 20 proc. głosów - kandydatka konserwatywnej Partii Akcji Narodowej (PAN) Josefina Vazquez Mota.

PRI była modelem stabilności w Ameryce Południowej, jednak według przeciwników tego ugrupowania 71 lat rządów charakteryzowały autorytaryzm, korupcja i represje. Peruwiański noblista Mario Vargas Llosa w latach 80. nazwał to "perfekcyjną dyktaturą".

Zwycięstwo, które odniósł w wyborach prezydenckich z 2000 r. Vincente Fox z PAN, zapoczątkowało nową erę meksykańskiej demokracji i wzbudziło nadzieję na zmiany. Po 12 latach kraj pogrążony jest w wojnie narkotykowej, a wzrost gospodarczy jest powolny. Dwóm kolejnym rządom PAN nie udało się przeforsować w kontrolowanym przez opozycję Kongresie reform strukturalnych. Cenę za te niepowodzenia płaci Vazquez Mota, która mogłaby zostać pierwszą kobietą na urzędzie prezydenta w historii Meksyku.

Bilans sześcioletniej kadencji Calderona, który zastąpił Foksa, "będzie negatywny" - ocenia analityk Salvador Garcia Soto. W wielu miejscach władzę sprawują kartele narkotykowe, choć Calderon wypowiedział im wojnę, a do walki z nimi wykorzystał tysiące żołnierzy i policjantów.

Strategia ta tylko zaostrzyła przemoc. Od grudnia 2006 r. do września 2011 r. konflikt między gangami a siłami bezpieczeństwa pochłonął według oficjalnych danych ponad 47 tys. ofiar śmiertelnych. Organizacje pozarządowe szacują, że zginęło nawet 60 tys. ludzi, a 20 tys. zaginęło.

45-letni Pena Nieto chce być nową twarzą starej partii. Mocnej pozycji kandydata PRI nie zagroziły protesty, wpadki czy skandale, w jakie zamieszani byli politycy jego partii.

- Moim priorytetem będzie wykorzenienie biedy - podkreślił Pena Nieto na wiecu wyborczym w Toluca, stolicy stanu Meksyk, którego był gubernatorem od 2005 do 2011 r.

Pozostali kandydaci również obiecują walkę z ubóstwem, które wciąż rośnie. Problemem tym dotknięte są 52 mln spośród ponad 112 mln mieszkańców Meksyku.

Plasujący się na drugim miejscu w sondażach 58-letni Lopez Obrador, były burmistrz stolicy, w 2006 r. przegrał wybory z Calderonem zaledwie o 0,56 pkt proc. Ogłosił się "prawowitym prezydentem" i mówił, że wyniki zostały sfałszowane. Zorganizowany przez niego protest przez kilka miesięcy paraliżował stolicę. Pojawiają się obawy, że jeśli znów przegra niewielką liczbą głosów, może dojść do powtórki z 2006 r.

Lopez Obrador zapowiada zmiany, które doprowadzą do powstania "demokratycznego państwa prawa, w którym będzie miejsce dla wszystkich Meksykanek i Meksykanów".

"Inaczej" - takim hasłem 51-letnia Vazquez Mota próbuje przekonać obywateli zmęczonych rządami PAN, że może poprawić sytuację gospodarczą kraju i poradzi sobie z rosnącą przestępczością. Ta ekonomistka chce całkowicie odciąć się od polityki Calderona, co według niektórych analityków nie jest odpowiednią strategią, gdyż duża część społeczeństwa wciąż popiera prezydenta.

Na kilka procent poparcia może liczyć 57-letni Gabriel Quadri de la Torre. Przeciwnicy określają go jako marionetkę w rękach silnych nauczycielskich związków zawodowych, które blokowały reformy szkolnictwa.

Pena Nieto zapowiedział, że w walce z gangami narkotykowymi jego priorytetem nie będzie aresztowanie bossów, lecz redukowanie liczby zabójstw, porwań i wymuszeń poprzez wysłanie dużej liczby wojska i policji do miejsc o najwyższych wskaźnikach przestępczości. Vazquez Mota chce skoncentrować się na pomocy ofiarom przemocy narkotykowej i zapewnia, że nie zawrze porozumienia z grupami przestępczymi, do czego wzywają niektórzy politycy.

Oprócz prezydenta w niedzielę Meksykanie wybiorą też m.in. 500 deputowanych i 128 senatorów, 925 burmistrzów i sześciu gubernatorów. Do głosowania uprawnionych jest ponad 79 mln obywateli.

Według sondaży przedwyborczych większość w Senacie oraz w Izbie Deputowanych zdobędzie PRI wraz z PVEM. Będzie najpewniej dążyć do przyjęcia reform fiskalnych i energetycznych.

mp, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także