Katowice: pogrzmiało, powiało - i tramwaje nie mogą jeździć

Katowice: pogrzmiało, powiało - i tramwaje nie mogą jeździć

1 lipca nad Katowicami przeszła gwałtowna burza (fot. PAP/Andrzej Grygiel)
Zerwane sieci energetyczne, zalane ulice i torowiska, połamane drzewa i uszkodzona infrastruktura w miastach – to skutki burz, jakie przeszły nad aglomeracją katowicką.

Działające przy wojewodzie śląskim Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego poinformowało, że burze przeszły przede wszystkim nad wschodnią i centralną częścią aglomeracji. Choć silny wiatr i opady utrudniły kibicom oglądanie transmisji finału Euro 2012 w plenerowych strefach kibica, nie było informacji o poszkodowanych. Najwięcej interwencji związanych z zalaniami czy połamanymi drzewami – łącznie kilkadziesiąt – strażacy odnotowali m.in. w Katowicach, Sosnowcu, Jaworznie i Mysłowicach. W tym ostatnim mieście awaria sieci unieruchomiła na kilkadziesiąt minut pociąg kolonijny relacji Kraków-Gdynia. Po przeholowaniu poza uszkodzony odcinek sieci pociąg pojechał w dalszą trasę – z ok. 75-minutowym opóźnieniem.

Intensywne opady deszczu spowodowały podtopienie – również na kilkadziesiąt minut – tunelu Drogowej Trasy Średnicowej pod katowickim rondem. Samochody w tym czasie jeździły górą – przez rondo. Kierowcy w chwilach najsilniejszych opadów ze względu na ograniczoną widoczność zjeżdżali na pobocza.

Ze względu zalaną lub uszkodzoną trakcję tramwaje nie mogły przejechać przez katowickie dzielnice Zawodzie i Załęże. Przed północą w Katowicach nadal nie kursowały tramwaje linii 16, 14, 7 i 20 – w północnej części miasta. Energetycy z centralnej i północnej części województwa zmagali się z uszkodzeniami sieci energetycznej. Do najrozleglejszych w skutkach uszkodzeń doszło w rejonie Będzina i Sosnowca. Uszkodzona została też m.in. jedna z sieci średniego napięcia w rejonie Częstochowy, jednak nie wpłynęło to na dostawy energii u końcowych odbiorców.

Silne punktowe opady doprowadziły do czasowego wzrostu poziomu wód w rzekach regionu. Wieczorem na punkcie pomiarowym w Szabelni Brynica przekroczyła poziom alarmowy o 38 cm. W jednym z punktów pomiarowych kilku centymetrów do stanu ostrzegawczego zabrakło też wodom Przemszy.

PAP, arb

Czytaj także

 0