Kapuściński Non-Fiction zawita do USA

Kapuściński Non-Fiction zawita do USA

Ryszard Kapuściński (fot. Mariusz Kubik, http://www.mariuszkubik.pl)
Nakładem wydawnictwa Verso ukaże się w lipcu w Stanach Zjednoczonych książka Artura Domosławskiego "Ryszard Kapuscinski: A Life". Doczekała się ona już recenzji m.in. w "World Street Journal" i "Columbia Journalism Review".
Jak powiadomił Leo Hollis, główny redaktor Verso, które już wcześniej, w 2009 roku, wydało "The Other" ("Ten Inny"), Kapuścińskiego, w tym tygodniu rozpoczyna się wysyłkę książki Domosławskiego i stopniowo trafi ona do księgarń w całej Ameryce. Według Hollisa, jego wydawnictwo postanowiło opublikować "Ryszard Kapuscinski: A Life" w Wielkiej Brytanii i w USA ponieważ polski pisarz był ważną postacią literatury XX wieku. Przedstawiciel Verso uznał dokonanie Domosławskiego za poważne studium życia autora "Cesarza".

"Książka nie dyskredytuje Kapuścińskiego"

- Czuliśmy, że książka nie tylko zdobędzie rozgłos, co jest istotne, jeśli myśli się o przyciągnięciu do niej uwagi, ale mieliśmy nadzieję, że wielu miłośników Kapuścińskiego i studentów będzie ją chciało przeczytać po angielsku - wyjaśnił Hollis.  Zdaniem redaktora Verso, "Ryszard Kapuscinski: A Life", podobnie jak inne biografie, zawiera pewne rewelacje, ale nie dyskredytuje to ani Kapuścińskiego, ani też jego twórczości.

Hollis podkreślił, że Kapuściński jako dziennikarz i człowiek odkrywał niezbadane wcześniej obszary, a Domosławski zbadał jego życie w sposób sugestywny, prowokujący do myślenia i w żadnym wypadku nie wykorzystuje on książki dla swoich celów.  - Mam zatem nadzieję, że książka Domosławskiego zostanie uczciwie oceniona. Zasłużył on na prawo do opowiedzenia swojej historii, jako ekspert w regionie oraz wzorowy badacz i czytelnik - stwierdził Hollis. Jak dodał, ludzie mogą znaleźć (w książce) takie rzeczy o Kapuścińskim, które mogą uznać za kontrowersyjne, ale to nie umniejsza jego osiągnięć.

Kapuściński na łamach prasy

W recenzji, która ukazała się w wydaniu z 7 lipca "World Street Journal", Robert D. Kaplan koncentruje się nie tyle na ocenie książki Domosławskiego, co przede wszystkim na twórczości Kapuścińskiego. Jego zdaniem pisząc o "trzecim świecie", pisarz reprezentował w istocie, dysydencką, antysowiecką literaturę.  "Wnikliwa analiza tyranii w Etiopii i Iranie były niedoskonałymi alegoriami tego, co się działo w jego ojczyźnie za żelazną kurtyną" - przekonuje Kaplan. Jak uzupełnia, twórczość Kapuścińskiego nie miała jedynie charakteru politycznego bądź dziennikarskiego. Porównuje ją do oszczędnej i frapującej ironii Alberta Camusa.

"Kapuściński na pewno miał swoje wady, ale swym pisaniem wniósł cenny wkład do wojny z opresją" - zapewnia krytyk "WSJ". Twierdzi też, że kiedy Kapuściński skupił się w latach 60. na Afryce podczas zawieruchy dekolonizacji, społeczny przewrót nie był dla niego niczym nowym, bo przeżył w Polsce rewolucję w przebraniu stalinizmu i destalinizację. Odwołując się do książki Domosławskiego recenzent zwraca uwagę, że "Ubóstwo, cierpienie i niebezpieczeństwo wojny" przygotowały polskiego pisarza do trudnych warunków pracy korespondenta zagranicznego, a - inaczej niż jego młodsi zachodni koledzy dziennikarze - traktował je za coś normalnego.

"Był działaczem młodzieżowym, reporterem-propagandzistą i komunistycznym poetą. Pamiętajmy, że był młody, idealistyczny, znał zło wojennego faszyzmu i okupacji, więc było zrozumiałe, że pochłonęło go szaleństwo czasów" - pisze Kaplan.  Recenzent pisze, że zdaniem Domosławskiego Kapuściński popełnił wiele nieścisłości. Tworzył m.in. legendy o swej przyjaźni z Patricem Lumumbą i Ernesto Che Guevarą, chociaż faktycznie ich nie znał.

"Co to za >rzeczywistość!<"

Kaplan sugeruje jednak, że jeśli pisarz "niektóre rzeczy wymyślił, jego czytelnicy byli skłonni mu to wybaczyć, a przynajmniej im to nie przeszkadzało". Zdaje sobie sprawę z zarzutów, że takie książki jak "Cesarz" są niekiedy uważane bardziej za mit niż rzeczywistość. "Ale co to za >rzeczywistość!<" - zachwyca się recenzent nowojorskiego dziennika.  Kaplan przechodzi też, jak się wydaje, do porządku dziennego nad przypisywanymi Kapuścińskiemu przez Domosławskiego tajnymi związkami z wywiadem PRL, uzasadniając, że inaczej nie mógłby w tamtych czasach podróżować po świecie.

"...Kapuściński musiał podjąć grę, aby przetrwać jako dziennikarz w systemie komunistycznym" - przypomina recenzent "WSJ". Jak dodaje, niezależnie od obecnej w jego książce przesady, Kapuściński pozwala czytelnikowi wyobrazić sobie kim był w istocie Haile Selassie.  Kaplan przypomina też anegdotę o reakcji Kapuścińskiego na krytyczne uwagi pod jego adresem: "Nie rozumiecie, nie chodzi o szczegóły, lecz o istotę sprawy".

"Przygodę z Kapuścińskim można zacząć od książki"

Rozumowanie to wydaje się podzielać Ted Conover, autor recenzji w majowo-czerwcowym wydaniu magazynu "Columbia Journalism Review". Jego zdaniem, zważywszy na tysiące przedstawionych tam wątpliwości i zastrzeżeń, dla tych którzy nic nie wiedzą o Kapuścińskim, książka Domosławskiego może nie być najlepszym źródłem, dla rozpoczęcia przygody z twórczością polskiego pisarza.  Conover wskazuje na śledztwo, które Domosławski inicjuje od czasów młodości Kapuścińskiego i wylicza kolejne jego etapy w tym studia, przynależność do partii, współpracę z wywiadem, okres Solidarności i upadek komunizmu. Sugeruje też, że autor książki mieni się przyjacielem pisarza, podobnie jak wiele innych osób, którzy widzieli Kapuścińskiego raz lub dwa razy.

Recenzent zwraca uwagę, że zgodność z prawdą historyczną "Cesarza" kwestionowana była od wielu lat. Jeśli nawet za konieczne uznaje Domosławski wyważenie teraz wszystkiego "od pieska Lulu Hajle Sellasjego do tego, czy Kapuściński rzeczywiście był świadkiem masakry na Tlatelolco Square w Meksyku w 1968", Conover twierdzi, że w czytaniu nie sprawia to specjalnej przyjemności.

"Można sobie wyobrazić niespokojny duch >mistrza< kiedy jego reputacja znowu jest kwestionowana przez ideologię; tym razem przez ideologię dosłowności, literalnej dosłowności. Tak się składa, że jest to ideologia, pod którą mogę się podpisać. Dlaczego zatem odpycha mnie, kiedy widzę Kapuścińskiego poddanego tym rygorom?" - pyta Conover. "Być może - odpowiada sam sobie recenzent "Columbia Journalism Review" - dlatego ponieważ lubię dobrą opowieść, z przyjemnością czytałem te książki (Kapuścińskiego) i nigdy nie zakładałem, że są w stu procentach prawdziwe".

Niezależnie od publikacji w języku angielskim, książka Domosławskiego została już także przetłumaczona na: hiszpański (Galaxia Gutenberg, 2010), francuski ("Kapuściński. La v,rit, par le mensonge", Editions des Arnes, 2011), włoski ("La vera vita di Kapuscinski: reporter o narratore?", Fazi Editore, 2012) i węgierski ("Haborak ,s forradalmak koltoje. Kapuściński non-fiction", Poligraf Kiado, 2012).

ja, PAP

Czytaj także

 0

Czytaj także