Referendum w Rumunii - potrzebne wnioski

Referendum w Rumunii - potrzebne wnioski

EPA/MIHAI BARBU
- Z referendum w sprawie odwołania prezydenta Rumunii, które ostatecznie jest nieważne, wnioski powinny wyciągnąć obie strony. Sytuację musi monitorować UE, która powinna zrobić wszystko, by zagwarantować przestrzeganie prawa w Rumunii - pisze "Financial Times".

Rezultat referendum okazał się pyrrusowym zwycięstwem prezydenta Traiana Basescu, ponieważ faktycznie utrzymał on stanowisko, ale tylko dzięki słabej frekwencji - niższej niż 50-proc. wymagany próg. Za to 87 proc. głosujących opowiedziało się za odwołaniem szefa państwa - przypomina "FT" we wtorek. Takie rozstrzygnięcie grozi przedłużaniem się konfliktu między Basescu a premierem Victorem Pontą. Ale z gospodarką, kulejącą z powodu programu oszczędności, polityczny impas jest ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje Bukareszt - zauważa dziennik.

Zamiast tego obie strony powinny udowodnić, że wyciągnęły wnioski - rząd Ponty powinien trzymać się z dala od politycznych rozgrywek i koncentrować na gospodarce, a Basescu zastanowić się nad źródłami swego braku popularności wśród współobywateli.

- Pozytywny jest fakt, że reakcja obu stron do tej pory była powściągliwa. Ale UE powinna monitorować sytuację. Tak jak każdy inny kraj członkowski, Rumunia musi respektować państwo prawa i prawa opozycji. UE powinna natomiast sięgnąć po wszelkie możliwe instrumenty, by zagwarantować, że tak się stanie. W tym, jeśli okaże się to niezbędne, dalej blokując przystąpienie Rumunii do strefy Schengen - podsumowuje "Financial Times". - Zasady demokracji nie podlegają negocjacjom - zaznacza dziennik.

eb, pap
 0

Czytaj także