Kolejny 40-letni samolot wzmocnił polskie Siły Powietrzne

Kolejny 40-letni samolot wzmocnił polskie Siły Powietrzne

(fot. PAP/Tomasz Wojtasik)
Siły Powietrzne oficjalnie przyjęły piąty i ostatni samolot C-130E Hercules. - Nigdy w historii polsko-amerykańska współpraca wojskowa nie była tak bliska – zapewniał w Powidzu (Wielkopolskie) szef MON Tomasz Siemoniak.

Siemoniak mówił m.in., że Herculesy stanowią znaczący krok w rozwoju Sił Powietrznych i pozwalają śmielej planować uczestnictwo w misjach międzynarodowych. - Zalety Herculesów doceniliśmy podczas misji w Iraku, Libii i Afganistanie, transportu ludzi i sprzętu na międzynarodowe ćwiczenia (m.in. na Alaskę – red.) czy akcji humanitarnej w Albanii – powiedział szef MON.

- W mojej ocenie nigdy w historii nasza polsko-amerykańska współpraca wojskowa nie była tak bliska, jak w tej chwili – podkreślał Siemoniak w obecności m.in. ambasadora USA Lee Feinsteina. Wymienił m.in. program Herculesa i planowane na listopad rozpoczęcie okresowych pobytów w Polsce amerykańskich pododdziałów F-16 i C-130.

Rotacyjny pododdział lotniczy (Aviation Detachment) ma przylatywać do Polski co kwartał na okres od dwóch tygodni do miesiąca i stacjonować w Łasku (F-16) lub Powidzu (C-130). Pododdział ma się składać maksymalnie z 250 żołnierzy USAF. Liczba samolotów będzie się zmieniała zależnie od rotacji, maksymalnie może to być kilkanaście F-16 lub kilka C-130.

Minister: potrzeby zaspokojone

Pytany o dalszy rozwój lotnictwa transportowego, dla którego MON zdecydował się w czerwcu dokupić pięć samolotów C295 (dołączą do posiadanych 11), Siemoniak ocenił, że w tym momencie wszystkie potrzeby, które stoją przed naszymi siłami zbrojnymi, są zaspokojone, a w razie potrzeby przewiezienia ładunków większych niż mieszczące się w Herculesach MON korzysta z samolotów sojuszników lub wynajmowanych na Ukrainie.

Zdaniem szefa MON w lotnictwie transportowym sytuacja jest ustabilizowana na kilka lat, choć resort przygląda się np. wielozadaniowym samolotom transportowo-tankującym: maszynom, które w krótkim czasie mogą zostać przearanżowane do wykonywania różnych zadań - transportu pasażerów i ładunków, tankowania w powietrzu, ewakuacji medycznej i przewozu VIP-ów.

"Wniosły nowe możliwości"

Dowódca Sił Powietrznych gen. broni Lech Majewski podkreślił, że pozyskanie Herculesów w znaczącym stopniu wpłynęło na poprawę zdolności operacyjnej polskiego lotnictwa. Maszyny te wylatały ponad 3500 godzin, w tym na potrzeby kontyngentów, m.in. w Afganistanie. - Samoloty wniosły nowe możliwości w obszarze transportu lotniczego we wszystkich jego aspektach – operacyjnym, technicznym i logistycznym. Polska zyskała dużą niezależność w zakresie taktycznego przerzutu wojsk i sprzętu w kraju oraz za granicą – mówił gen. Majewski.

Maszyny mają prawie pół wieku

Maszyna C-130E, uroczyście przyjęta w wyposażenie Sił Powietrznych, tak jak cztery pozostałe, stacjonuje w bazie w Powidzu. Przyleciała do Polski z USA pod koniec lipca. Poprzednie samoloty tego typu dostarczono w latach 2009-2011.

Samoloty C-130E, wyprodukowane w 1970 roku i wyremontowane w USA, Polska otrzymała od rządu amerykańskiego jako bezzwrotną pomoc wojskową w ramach programu FMF - Foreign Military Financing.

Dostawy Herculesów opóźniały się z winy dokonującej remontów amerykańskiej firmy, więc jako rozwiązanie tymczasowe Amerykanie na swój koszt wydzierżawili polskiemu wojsku dwie maszyny. Jeden z tych samolotów uległ wypadkowi w Afganistanie podczas awaryjnego lądowania. Przyczyną była usterka techniczna. Drugi z tymczasowo wypożyczonych samolotów ma wrócić do Stanów Zjednoczonych jesienią tego roku. W powidzkiej bazie jest jeszcze jeden - nielatający - Hercules, wykorzystywany jako naziemna pomoc szkoleniowa.

Kosztowało nas to 26 mln dol.

Decyzję o wprowadzaniu Herculesów MON podjął w maju 2008 r. Wart 98 mln dolarów remont modernizacyjny pozyskanych maszyn został sfinansowany z bezzwrotnej pomocy USA. Do tego dochodzi pakiet logistyczny, za który Polska zapłaciła 26 mln dolarów, a Amerykanie dołożyli 30 mln dolarów. USA opłaciły szkolenie naszych załóg i personelu naziemnego. Wszystkie umowy związane z kontraktem na dostawę samolotów, części zamiennych i szkolenia lotników są szacowane na ponad 165 mln dolarów. Do 2014 r. Polska będzie korzystać ze środków amerykańskich w wysokości 4-5 mln dolarów rocznie na eksploatację samolotów i szkolenie personelu. Po tej dacie mamy to finansować z własnych pieniędzy.

C-130E to największe samoloty transportowe polskiego wojska. Latają do Afganistanu, przewożą ludzi i sprzęt na międzynarodowe ćwiczenia, wykonują też loty ze skoczkami. Hercules może zabrać blisko 20 ton ładunku i przetransportować go na odległość ok. 4 tys. km. Głównym samolotem transportowym polskiej armii są mniejsze C295M produkowane przez Airbus Military (dawniej CASA).

Wojsko ma 11 maszyn tego typu. Ostatnio MON postanowiło kupić pięć kolejnych C295M, uznając tę opcję za korzystniejszą od dokupienia dodatkowych Herculesów.

zew, PAP

 11
  • pucek585@wp.pl IP
    he,he!!!Wczesniej,za komuny skupowalismy latajacy zlom od ruskich a dzisiaj od amerykancow.No ale amerykanski jest nowoczesniejszy!!!Ha,ha!!!
    • gosc IP
      A ja caly czas myslalem jak prezydent czy krol brunek I powiedzial ze nasi piloci lataja na drzwiach od stodoly loj ale ja zacofany, a okazalo sie ze momy 40 letnie maszyny latajace.
      • ssiwsax IP
        sorry ale w jakiej k... Libii? Oficjalnie nas tam przeciez nie bylo :) No ale jak samoloty nam \"daja\" to teraz bedziemy mordowac na kazde zawolanie Izr... znaczy sie USA. Nasi \"marines\" juz pakuja plecaki do Syrii.
        • RODAK IP
          USA pozbyli sie zlomu a w MON i rzad dostaj w lape pieniadze na zasadzie premi.Podobnie Polacy kupuja stare i po wypadkach samochody z Niemiec a Niemcy pozbywaja sie zlomu i interes sie kreci a na polskich drogach widac ofiary smiertelne .Chory kraj i ludzie a przepisy calkiem do D-PY
          • TGBNJKL IP
            A PO CO W  MUZEUM KOLEJNY HERCULES.A TO POLSCY LOTNICY NIE LATAJA JUZ NA DRZWIACH OD STODOLY
            • Olik IP
              Rosja za doplata by go nie wzieli, ale taka okazja... USA z MON-u łosi robi i jeszcze sie na tym bogaci... żal
              • herkules IP
                Hehe? poczytajcie to, cytat : W USA są miejsca nietypowe i jedne z największych na świecie lotniczych złomowisk. Niezwykłe, bowiem większość znajdujących się tam samolotów jest w gruncie rzeczy sprawna i czeka w kolejce na to by zostać odsprzedana lub podzielona na części, które zostaną ponownie użyte po szybkim przeglądzie i ewentualnych naprawach. Posługując się analogią, można więc cmentarzyska te nazwać specyficznymi zamrażarkami. Kupili samoloty z 1970 roku. Reszte nich każdy sam sobie dopowie zgodnie z tym artykułem...
                Tutaj link:
                http://gameplay.pl/news.asp?ID=64090
                • Wojak IP
                  Nie rób z nas idiotów,ten złom ma latek 50,to jest po prostu kupa złomu,z którego mogą się cieszyć durnie z MON.Żenada.
                  • trampk@wp.plp IP
                    No tak, kupowanie śmieci w Ameryce to na pewno jest najbliższa współpraca. I pewnie za ten latający złom przyjdzie nam drogo zapłacić, bo Amryka zawsze umiała dbać o własny interes.
                    • pilot IP
                      Jak można 40 letnie złomy ,nazywać nowoczesnością. Wiekiem dorównują p.ministrowi.A wizy do USA już zniesione?
                      • klm IP
                        utylizacja darmowa złomu!

                        Czytaj także