Polacy na Białorusi apelują: pomóżcie nam

Polacy na Białorusi apelują: pomóżcie nam

Polacy z Białorusi, fot. PAP/Radek Pietruszka
Nieuznawany przez władze w Mińsku Związek Polaków na Białorusi zaapelował w piątek o przygotowanie specjalnego programu pomocy dla oświaty i kultury polskiej w tym kraju. Propozycje ZPB zawarto w liście do uczestników IV Zjazdu Polonii w Warszawie.

„Ponieważ Polacy na Białorusi znajdują się w szczególnej sytuacji, chociażby w porównaniu z Litwą czy Ukrainą, gdzie legalnie działają polskie szkoły, trzeba byłoby przemyśleć, w jaki sposób tu działać. W naszym liście przedstawiamy swoje propozycje” – powiedziała szefowa ZPB Andżelika Orechwo.

Wśród zawartych w liście propozycji jest przygotowanie specjalnego programu pomocy dla oświaty i kultury polskiej na Białorusi ze szczególnym uwzględnieniem inicjatyw oddziałów terenowych ZPB, wypracowanie strategii szkolnictwa polskiego na Białorusi, podtrzymanie istniejących i tworzenie nowych punktów polskiej edukacji, a także zwiększenie sposobności do stabilnego rozwoju polskich organizacji prowadzących działalność kulturalno-oświatową.

Według ZPB konieczne są wspólne działania organizacji polskich na Białorusi, władz polskich oraz organizacji polonijnych świata, prowadzące do legalizacji działalności kulturalnej i oświatowej Związku Polaków na Białorusi.

„Nie ma kraju na Wschodzie, gdzie by sytuacja zamieszkałych tam Polaków była tak trudna i dramatyczna jak na Białorusi” – napisano w liście. Jak podkreślono, na 295 tys. Polaków na Białorusi istnieją tylko trzy organizacje polskie, przy czym największa - Związek Polaków na Białorusi - jest nieuznawana przez państwo białoruskie.

„Dwie szkoły polskie (tylko dwie na całą Białoruś!) w Grodnie i Wołkowysku wybudowane za pieniądze polskiego podatnika nie stały się miejscem krzewienia i popularyzacji języka i kultury polskiej z powodu ścisłej kontroli państwowej i stałej ingerencji w programy nauczania i proces edukacyjny. 16 domów polskich zostało zabranych przez władze pod pretekstem stworzenia państwowego Związku Polaków i przejęcia przez niego mienia niezależnej organizacji. Te domy przestały być miejscem działalności społecznej, są zaś wykorzystywane jako biurowce” – podkreśla ZPB.

Orechwo w rozmowie z PAP zaznaczyła, że notowany jest znaczny spadek liczby dzieci uczących się języka polskiego w szkołach państwowych, zaś „w szkole polskiej w Grodnie od września zostaną - jak podejrzewamy - wprowadzone klasy rosyjskojęzyczne”. Według danych ZPB o ile w roku szkolnym 2002/03 w szkołach w różnych formach nauki polskiego uczestniczyło 16 105 osób, to w roku szkolnym 2006/07 – 11 954 osoby, a w roku szkolnym 2011/12 – tylko 8362.

„Na Białorusi praktycznie nie ma legalnej prasy polskiej. Ma miejsce stopniowa redukcja liczby polskich duchownych, co prowadzi do uszczuplenia praw mniejszości polskiej na Białorusi do swobodnego praktykowania i wyznawania religii w języku ojczystym. Polacy na Białorusi są inwigilowani i podejrzewani o realizowanie scenariusza wrogiego wobec państwa białoruskiego” – napisano w liście.

Orechwo zwróciła też uwagę, że w telewizji państwowej Polska jest przedstawiana jako wróg. „Osoby ubiegające się o Kartę Polaka są zastraszane utratą pracy” – zaznaczono w liście.

ZPB podjął także kwestię finansowania organizacji polonijnych. Od 2012 r. sprawa finansowania Polonii należy do MSZ, a nie jak wcześniej do Senatu.

„Nowe upolitycznione warunki finansowania Polonii i Polaków stały się dla nas, Polaków na Białorusi, prawdziwym ciosem, uderzyły we wszystkie nasze struktury, podważyły wiarę w instytucje wspierające naszą działalność” – napisano w liście.

„Brak stosownych, rzetelnych i terminowych informacji z MSZ, a tym samym – organizacji pozarządowych – o obiektywnej sytuacji z finansami, programami, o nowych wymaganiach i formacie planowanej pomocy, spowodował ogromne rozczarowanie, stres, zagubienie i dezinformację organizacyjną” - podkreślono.

Wśród skutków tej sytuacji wymieniono znaczne ograniczenie zakresu akcji Lato z Polską, która była nagrodą dla dzieci uczących się języka polskiego. „Około tysiąca dzieci z wizą wjazdową i ubezpieczeniem nie wyjechało do Polski, +siedząc na walizkach+ przez całe lato” – napisano w liście.

Od 2005 roku istnieją dwa kierownictwa Związku Polaków na Białorusi. Władze w Mińsku nie uznały wówczas zjazdu organizacji, na którym wybrano na prezesa Andżelikę Borys, i nakazały przeprowadzenie ponownego zjazdu. Na nim wyłoniony został jako szef organizacji Józef Łucznik, jednak tej decyzji nie uznały władze polskie. Obecnie władzom ZPB uznawanym przez Warszawę szefuje Andżelika Orechwo, a uznawanym za legalne przez Mińsk - Mieczysław Łysy.

mp, pap

Czytaj także

 1
  • widze@onet.pl IP
    ZPB istnieje i działa, imprezy się odbywają i nikt nie zakłóca spokoju, warto MSZ-wi sprawę przemyśleć i rzeczywiście zacząć pomagać większości Polaków, którzy zrzeszeni w ZPB po d kierownictwem rozsądnego Pana M. Łysego.