Już otwarta, bardzo droga duma

Już otwarta, bardzo droga duma

Budowa i uruchomienie stadionu to jedno, a jego utrzymanie w kolejnych latach to kolejny wydatek. S.Kowalczuk/East News
Polska duma EURO 2012 Stadion Narodowy został oficjalnie otwarty. Ale podatnicy powinni wiedzieć dwie rzeczy: każdego z nich budowa tego obiektu kosztowała już ponad 86 zł, a to nie koniec wydatków. Roczne utrzymanie stadionu to koszt dla każdego podatnika w wysokości ok. 1,3 zł. Inwestor stadionu zapewnia jednak, że podatnicy nie będą płacić za jego utrzymanie.
Stadion Narodowy, który wczoraj został oficjalnie otwarty, to nie tylko najbardziej okazała, ale też najdroższa inwestycja związana z organizacją EURO 2012. Budowa nowego stadionu to koszt rzędu 1,5 mld zł. Jeśli doliczyć koszt kompleksowego wyposażenia (potrzebne urządzenia, systemy, meble, aranżacja otoczenia), ostateczny rachunek opiewa już na ponad 1,9 mld zł.

Jeśli całościowy koszt budowy uruchomionego stadionu podzielić na blisko 22 mln polskich podatników, na każdego z nich przypadnie kwota ponad 86 zł. Tyle właśnie każdy z nich wyłożył od 2008 roku na Stadion Narodowy. Jego budowa bowiem w całości była finansowana ze środków budżetowych. Dużo? Nie. Taka cena i tak nie stawia polskiego Stadionu Narodowego w czołówce najkosztowniejszych inwestycji tego typu na świecie. Najdroższy obecnie stadion Wembley pochłonął bowiem 1,6 mld dol., czyli ok. 4,4 mld zł.

Na tym jednak nie koniec kosztów. Budowa i uruchomienie stadionu to jedno, a jego utrzymanie w kolejnych latach to kolejny wydatek. Wedle szacunków koszty te wyniosą ok. 30 mln zł rocznie. Dla przeciętnego podatnika oznacza to kolejne ponad 1,3 zł rocznie. Narodowe Centrum Sportu, inwestor stadionu, który teraz ma też nim administrować, przekonuje, że poszukując funduszy na utrzymanie obiektu, nie będzie sięgać do kieszeni podatników. Szef NCS Rafał Kapler zapewnia, że Stadion Narodowy nie tylko będzie samowystarczalny, ale nawet będzie zarabiać. O tym też mówił były minister sportu Adam Giersz kilka miesięcy temu: ? Mamy taką koncepcję zarządzania Stadionem Narodowym, która zapewni, że koszty jego funkcjonowania pokrywane będą z jego przychodów i państwo nie będzie musiało dopłacać do tego obiektu. W jaki sposób będzie to możliwe?

? Trzeba pamiętać, że to nie tylko trybuny i niecka, ale też największe centrum konferencyjne w Warszawie: pomieści 1,6 tys. osób, ma 25 tys. mkw. powierzchni biurowych i sklepowych, 4 restauracje, fitness club, pub na kilkaset osób i 69 luksusowych lóż. W sumie 44 tys. mkw. powierzchni komercyjnej ? mówił Kapler na jednej z konferencji prasowych.

NCS planuje trzy główne segmenty przychodów. Przede wszystkim to oczywiście organizacja imprez masowych. Składają się na to zarówno wydarzenia sportowe i komercyjne, jak i koncerty czy spotkania z udziałem dużej liczby osób. Wynajem powierzchni to drugie źródło. Największe nadzieje wiązane są jednak z pozyskaniem dla Stadionu Narodowego tzw. sponsora tytularnego. Sprzedaż prawa do używania nazwy 'Stadion Narodowy' ma przynosić nawet 10 mln zł rocznie. NCS informuje, że prowadzi już w tej sprawie rozmowy z kilkoma zainteresowanymi dużymi polskimi firmami. Toczą się też negocjacje o współpracy z firmą AEG Facilities Europe, jednym ze światowych potentatów w branży rozrywkowej.

Czytaj także

Czytaj także