Polska w pakcie. Tusk mówi o kompromisie

Polska w pakcie. Tusk mówi o kompromisie

Przed wyjazdem do Brukseli Donald Tusk groził, że Polska nie prezystąpi do paktu jeśli nie zostaną spełnione nasze żądania. Najmocniej przeciw nim oponował prezydent Francji Nicolas Sarkozy. AFP/East News
Premier polskiego rządu na unijnym szczycie w Brukseli przystąpił do paktu fiskalnego wraz z 17 krajami strefy euro i 7 innymi członkami Unii Europejskiej. Zgody na poddanie się rygorom finansowym paktu nie wyraziły dwa państwa UE Wielka Brytania i Czechy.
O zaakceptowaniu przez 25 państw UE paktu fiskalnego poinformował wczoraj późnym wieczorem przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy. Jak wynikało z jego uwag przekazanych prasie po szczycie, oficjalne podpisanie paktu ? czyli według formalnej nazwy 'Traktatu o stabilności, koordynacji i zarządzaniu w Unii Gospodarczej i Monetarnej' ? ma nastąpić podczas kolejnego szczytu UE w marcu. Pakt wejdzie w życie w przyszłym roku, jeżeli ratyfikuje go 12 krajów strefy euro.

Po wczorajszym spotkaniu w Brukseli wiadomo, że nie podpiszą go Czechy i Wielka Brytania. To m.in. z powodu sprzeciwu Brytyjczyków pakt zawierany jest jako osobna umowa międzynarodowa, niezmieniająca samego traktatu unijnego.

Decyzję polskiego premiera o przystąpieniu do unii fiskalnej poprzedziły wczoraj liczne zabiegi o poparcie w sprawie poprawki do umowy. Chodziło o to, aby Polska (a także pozostałe kraje spoza strefy euro) po podpisaniu paktu miała prawo uczestniczyć we wszystkich obradach na szczytach krajów strefy euro w charakterze obserwatora z możliwością zabierania głosu (lecz nie głosowania). Przed wyjazdem do Brukseli Tusk groził nawet niepodpisaniem umowy w razie niespełnienia polskich oczekiwań. Przeciw jego żądaniu najmocniej oponował prezydent Francji Nicolas Sarkozy.

Jeszcze przed oficjalnym otwarciem obrad Rady Europy Tusk spotkał się m.in. z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Martinem Schulzem i szefami państw Grupy Wyszehradzkiej (Czech, Słowacji i Węgier). Wszyscy potwierdzili, że zgadzają się ze stanowiskiem polskiego rządu. Podzielał je nawet czeski premier Petr Neczas, który nie zaakceptował paktu. ? Trudne do zaakceptowania jest to, aby kraje takie jak Republika Czeska potencjalnie dokładały się do Międzynarodowego Funduszu Walutowego na potrzeby krajów strefy euro i tylko symbolicznie były zapraszane do tzw. negocjacji ? powiedział dziennikarzom.

W nocy porozumienie w sprawie udziału krajów-obserwatorów na szczytach eurolandu było dopiero w trakcie spisywania. Z informacji, które pojawiały się podczas obrad, wynika, że uzgodniono, iż miałyby być dwa rodzaje szczytów. W zależności od tematyki obrad niektóre będą zastrzeżone dla 17 krajów eurolandu, inne (np. poświęcone wdrażaniu paktu fiskalnego) miałyby być dostępne także dla pozostałych sygnatariuszy nowego traktatu. Do tego oczywiście dochodzi trzeci rodzaj spotkań przywódców, czyli normalne szczyty całej Unii (27 krajów).

Czy spotkania dotyczące kluczowych decyzji będą jednak odbywać się bez udziału Polski? Donald Tusk, cytowany przez PAP, mówił w Brukseli o 'satysfakcjonującym, choć nie w pełni zadowalającym kompromisie'. Prezydent Sarkozy na swojej konferencji deklarował pełne zadowolenie z efektów szczytu. ? Bardzo dobrze, mamy kompromis ? mówił pytany o negocjacje z Polską.

? Jeśli potwierdzą się informacje, które napływają z Brukseli, będzie to bardzo dobra wiadomość. Chyba Francuzi zrozumieli, że nie warto dzielić Europy ? stwierdził Sławomir Neumann z PO, wiceprzewodniczący sejmowej komisji finansów, proszony przez Businesstoday.pl o komentarz na gorąco. Tadeusz Iwiński (SLD) z sejmowej komisji spraw zagranicznych nie chciał komentować brukselskich ustaleń przed ich oficjalną publikacją.

Podczas spotkania Donalda Tuska z Martinem Schulzem doszło do nieporozumienia, które wywołało spore zamieszanie. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego zrozumiał, że Tusk deklaruje wejście Polski do strefy euro już w 2015 roku. ? Powinniśmy starać się trzymać razem. Polska jest dynamiczną gospodarką i premier Polski zadeklarował jasno, że chce przyłączyć się do strefy euro do 2015 roku ? oznajmił dziennikarzom. Natychmiast pojawiło się sprostowanie ministra finansów Jacka Rostowskiego. ? Pan przewodniczący Schulz ewidentnie nie zrozumiał, co premier mówił. Pan premier nie mówił o żadnym przystąpieniu do strefy euro w 2015 roku.

Rostowski dodał, że zapewne mowa była o spełnieniu przez Polskę wszystkich warunków wstąpienia do unii walutowej w 2015 roku.

Czytaj także

 0