Janikowski: będę walczył z czołowymi zapaśnikami

Janikowski: będę walczył z czołowymi zapaśnikami

fot. materiały prasowe
Niemiecka liga zapasów od lat przyciąga najlepszych sportowców z całego świata. Startują w niej także Polacy. Po raz trzeci wystąpi m. in. Damian Janikowski. Brązowy medalista olimpijski jest zadowolony, że będzie miał okazję walczyć z czołowymi zawodnikami.

23-letni wrocławianin zadebiutował w 2010 roku w drugoligowym zespole TSV Benningen, a w minionym reprezentował barwy pierwszoligowego TuS Adelhausen, który rozgrywki zakończył na piątym miejscu. - Teraz również jestem w Adelhausen. Nie zawarłem wprawdzie typowego kontraktu, ale klub poszedł mi na rękę i mogę sobie wybrać terminy, kiedy chcę walczyć. A rundy są co tydzień. Pierwszy pojedynek stoczę w sobotę prawdopodobnie z brązowym medalistą mistrzostw świata w Moskwie Nenadem Zugajem. W turnieju olimpijskim w Londynie Chorwat przegrał z Francuzem Meloninem Noumonvi, którego pokonałem w walce o trzecie miejsce - poinformował Janikowski.

Od lat rywalizacja w Ringen Bundeslidze (niemiecka liga zapasów) stoi na wysokim poziomie, a dzięki temu, że kluby wypożyczają czołowych zawodników w Europie czy też na świecie, walki zyskują na atrakcyjności. Na koniec tego roku o tytuł mistrza zmagać się będą w finale najlepsze zespoły spośród ośmiu z "południa" (w tym gronie jest TuS Adelhausen) i ośmiu z "północy". Od 1 września do 6 października zaplanowano pierwszą rundę, a od 13 października do 24 listopada - rewanżową.

- Zainteresowanie zapasami w Niemczech jest ogromne. Atmosfera jest taka, jak na meczach piłkarskich - pełne trybuny, śpiewy, bębny, doping przez całą walkę, od jednej do następnej. Chciałbym, żeby kiedyś było tak w Polsce, ale jak na razie... nie ma w tym roku rozgrywek ligowych. Kluby nie są w stanie wystawić pełnych składów, bowiem brakuje im pieniędzy. W poprzednim sezonie jakoś to jeszcze było i mój klub, Śląsk Wrocław, został mistrzem kraju - wspomniał brązowy medalista olimpijski w stylu klasycznym w kategorii 84 kg.

Janikowski przyznał, że dla wielu zawodników starty w Bundeslidze są też okazją do zarobienia dodatkowych pieniędzy, a często i jedynych. - Ilu polskich zapaśników występuje w Niemczech? Na pewno sporo. Nie wiem, czy ktoś prowadzi taką statystykę, czy ktoś to rejestruje. Według mojej wiedzy nasi zawodnicy startują nawet w czwartej lidze, a słyszałem że i w jeszcze niższej. To jest może trudne do wyobrażenia, jak ta dyscyplina wygląda u naszych zachodnich sąsiadów - dodał wicemistrz świata 2011 i Europy 2012.


eb, pap

Czytaj także

 0