Budowa A1: kto zerwał umowę?

Budowa A1: kto zerwał umowę?

(fot. PAP/Tytus Żmijewski)
Irlandzkie konsorcjum budowlane SRB twierdzi, że to ono zerwało umowę na budowę autostrady A1 w województwie kujawsko-pomorskim i doszło do tego z winy GDDKiA. Ustaleniem, kto jest winny niepowodzenia tej inwestycji, zajmie się prawdopodobnie sąd.

Zarząd irlandzkiego konsorcjum SRB informuje, że to wykonawcy trzech odcinków autostrady A1 wypowiedzieli 6 września Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad kontrakty na budowę odcinków autostrady A1: Czerniewice-Odolion (11,4 km), Odolion-Brzezie (23,1 km) i Brzezie-Kowal (29,5 km). Przyczyną tej decyzji miał być brak reakcji GDDKiA na skierowane do niej wezwania do usunięcia "istotnych naruszeń" kontraktów.

"GDDKiA się nie przychyliła..."

"Pomimo wielotygodniowych rozmów i negocjacji, podczas których wykonawca deklarował pełną gotowość do zakończenia realizowanych kontraktów, GDDKiA nie przychyliła się do żadnej z wielu propozycji porozumienia, nie wywiązała się ze swoich zobowiązań związanych z realizacją kontraktów oraz nie usunęła istotnych naruszeń, zmuszając wykonawcę do podjęcia decyzji o odstąpieniu od kontraktów z przyczyn leżących po stronie zamawiającego" - oświadczyło konsorcjum.

Zarząd SRB podkreślił, że GDDKiA sama wypowiedziała wykonawcom umowę kilka godzin później i dokumenty w tej sprawie są "bezpodstawne, a przy tym nieskuteczne, skoro do odstąpienia od kontraktów doszło wcześniej".

Zarząd SRB zdziwiony

"Ze zdziwieniem przyjmujemy fakt zatajenia przez GDDKiA w komunikatach skierowanych do opinii publicznej wezwań wystosowanych przez wykonawcę w dniu 10 sierpnia 2012 roku do usunięcia przez zamawiającego istotnych naruszeń kontraktów oraz opublikowania w dniu 6 września 2012 roku nieprawdziwego komunikatu o tym, jakoby to GDDKiA odstąpiła od kontraktów na budowę autostrady A1. Działania te dezinformują opinię publiczną oraz w sposób nieprawdziwy przerzucają odpowiedzialność za zerwanie kontraktów na wykonawcę" - oświadczył zarząd SRB.

"Żałujemy, że nie dano nam szansy"

"Równocześnie chcemy podkreślić, że mimo trudnej sytuacji towarzyszącej budowie, SRB Civil Engineering wspólnie z PBG pracowała nad stworzeniem optymalnych rozwiązań i dołożyła wszelkich starań, aby wszystkie kontrakty realizowane z udziałem SRB Civil Engineering zostały ukończone. Dowodem pełnego zaangażowania jest fakt terminowego zakończenia prac związanych z budową 30-kilometrowego fragmentu autostrady A1 na odcinku Kowal-Sójki. Mimo ogłoszenia w marcu 2012 roku upadłości wchodzącej w skład konsorcjum firmy Budbaum SA, SRB Civil Engineering kontynuowała prace w pełnym zakresie i z sukcesem. Było to możliwe dzięki posiadaniu przez firmę dużego zaplecza technicznego, wieloletniego doświadczenia związanego z realizacją projektów infrastrukturalnych, stabilnej sytuacji oraz sprawnemu zarządzaniu projektem, czego efektem jest wykonanie kontraktu z sukcesem.

Żałujemy, że z uwagi na brak porozumienia z GDDKiA nie dano nam szansy  na dokończenie budowy pozostałych odcinków autostrady A1 w podobny sposób" - czytamy w oświadczeniu SRB.


GDDKiA: trzeba było budować

Wykonawca nie chciał ujawnić, o jakiego typu uchybienia ze strony GDDKiA toczył się spór.

- Nie znam szczegółów dotyczących zarzutów wykonawcy, ale mogę zapewnić, że od sierpnia działał zespół powołany do rozpatrywania wszelkich spraw spornych, pracował na bieżąco i odnosił się do wszystkich roszczeń zgłaszanych przez wykonawców. Co do zarzutów o to, kto pierwszy zerwał umowę, mogę tylko powiedzieć tak: trzeba było budować, kiedy był na to czas, a nie teraz dywagować o sprawach formalnych - powiedziała Urszula Nelken, rzeczniczka GDDKiA.

Dodała, że od wielu tygodni wykonawca był wzywany do przeprowadzenia konkretnych prac na wszystkich odcinkach A1 w województwie kujawsko-pomorskim. Monitoring prac wykazywał jednak, że budowa nie postępuje zgodnie z wytycznymi GDDKiA, zaakceptowanymi przez konsorcjum budowlane.

Sprawą zajmie się sąd?

Spór o to, z czyjej winy kontrakt został zerwany, prawdopodobnie będzie musiał rozstrzygnąć sąd, gdyż od tego werdyktu zależy wypłata wielomilionowych odszkodowań. Jeśli GDDKiA dowiedzie winy wykonawcy, to będzie miała prawo wyegzekwować karę umowną w wysokości 10 proc. wartości kontraktu, czyli około 180 mln zł. Jeśli do tego dojdzie, to tej wysokości kara przypuszczalnie będzie i tak mniejszą stratą dla wykonawcy niż kontynuowanie budowy. Jak ujawnił niedawno były szef oddziału GDDKiA w Bydgoszczy Marek Kowalczyk, dokończenie budowy autostrady na odcinku Czerniewice-Kowal oznaczałoby dla wykonawcy stratę około 200 mln zł.

Jak zaznaczył Kowalczyk, w przetargach na budowę A1 proponowano zbyt niskie stawki i nie uwzględniono podwyżek cen materiałów budowlanych. Jednocześnie kontrakty nie przewidywały żadnych możliwości korekty cen przetargowych w trakcie realizacji inwestycji.

Oświadczenie GDDKiA

6 września GDDKiA poinformowała, że zerwała kontrakt na budowę trzech odcinków A1 w Kujawsko-Pomorskiem. Ogłoszono, że winę za zerwanie kontraktu ponosi wykonawca, gdyż "GDDKiA wielokrotnie próbowała doprowadzić do kompromisu z wykonawcą, jednak po upadłości grupy PBG S.A. konsorcjanci nie byli w stanie dokończyć tej budowy".

Wszystkie odcinki miały realizować konsorcja tych samych firm: SRB Civil Engineering, PBG, Aprivia, Hydrobudowa Polska i John Sisk and Son. Na odcinku Czerniewice-Brzezie liderem konsorcjum było SRB Civil Engineering, a na odcinku Brzezie-Kowal - PBG.

Sąd Rejonowy w Poznaniu ogłosił upadłość PBG i Hydrobudowy w połowie czerwca. W lipcu ogłoszono natomiast upadłość Aprivii. Od tego czasu trwały rozmowy GDDKiA i SRB dotyczące przeorganizowania kontraktów na budowę odcinków A1, tak by prace mogły być kontynuowane.

Pierwotnie zapowiadano, że odcinek A1 Czerniewice-Kowal gotowy będzie we wrześniu 2012 roku, ale "przejezdny" - jeszcze przed Euro 2012. Według informacji podawanych przez GDDKiA jeszcze kilka dni temu, w najbardziej optymistycznym wariancie, gdyby irlandzkie konsorcjum dokończyło prace, odcinek ten mógłby być gotowy prawdopodobnie w połowie przyszłego roku.

zew, PAP

Czytaj także

 0