PTK Pabianice: nasz cel, to nie spaść z Ekstraklasy

PTK Pabianice: nasz cel, to nie spaść z Ekstraklasy

PTK Pabianice będą walczyć o utrzymanie (fot. PAP/EPA/KIMIMASA MAYAMA)
Utrzymanie w Ford Germaz Ekstraklasie jest jedynym celem beniaminka rozgrywek – PTK Pabianice. Zespół o najniższym budżecie w lidze o punkty będzie walczył wyłącznie polskimi zawodniczkami.

Pabianiczanki trzy razy z rzędu wygrywały rozgrywki 1. ligi, jednak dopiero za trzecim razem awans do ekstraklasy został "skonsumowany”. Wcześniej na przeszkodzie stawała hala, której wymiary nie odpowiadały wymogom gry w najwyższej klasie rozgrywkowej (była o dwa metry za krótka). W nadchodzącym sezonie zespół PTK będzie swoje mecze rozgrywał w nowym obiekcie, który może pomieścić 540 widzów. Problem w tym, że ma zostać oddany do użytku dopiero pod koniec listopada. - Dlatego zwróciliśmy się do naszych rywali z prośbą, byśmy do tego czasu mogli rozgrywać swoje mecze wyłącznie na wyjazdach. Wszystkie kluby się zgodziły, za co chciałbym im serdecznie podziękować – powiedział prezes PTK Zbigniew Grzanka.

Pierwszy mecz we własnej hali pabianiczanki rozegrają prawdopodobnie dopiero w 13. kolejce, którą zaplanowano na początek grudnia. Rywalem zespołu prowadzonego przez Edytę Koryznę ma być wówczas ekipa KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski. Być może do tego czasu zespół z Pabianic będzie już mógł grać w optymalnym składzie. W tej chwili ekipa beniaminka jest bowiem przetrzebiona kontuzjami i do rozgrywek przystąpi osłabiona.

- Najwięcej problemów mamy z Renatą Piestrzyńską i Asią Bogacką. Pierwsza z nich jest prawdziwą ostoją naszej drużyny. Jej doświadczenie, charakter i wola walki są nieocenione. Niestety, przyplątała się kontuzja mięśni brzucha i trudno powiedzieć, kiedy Renata będzie mogła normalnie trenować i grać. Asia z kolei jest w szpitalu. W miniony weekend podczas meczu z Widzewem zderzyła się z Małgorzatą Chomicką. Ma w kilku miejscach złamany nos i mocno potłuczoną głowę – wyjaśnił Grzanka.

To jednak nie wszystko. Katarzyna Szymańska narzeka na kontuzję kolana, a Katarzyna Salska ma uraz kostki. Być może te zawodniczki w pierwszej fazie sezonu zostaną zastąpione przez trzy nowe koszykarki. Klub z Pabianic wypożyczył już z CCC Polkowice Monikę Jasnowską. Wszystko wskazuje też na to, że w PTK będą również grały Angelika Kowalska z Łódzkiego Klubu Sportowego i Justyna Okulska z Widzewa.

- Rozmowy na temat ich transferów jeszcze trwają, ale mam nadzieję, że zakończą się dla nas pomyślnie – powiedział Grzanka. Na bardziej znaczące wzmocnienia ekipa z Pabianic nie mogła sobie pozwolić. Po zakończeniu rozgrywek 1. ligi wydawało się wprawdzie, że klub nie będzie miał problemów finansowych, jednak kryzys nie ominął sponsorów, którzy albo wycofali się z dalszej współpracy albo znacznie zmniejszyli pulę pieniędzy przekazywanych koszykarkom. Sytuacja była na tyle zła, że w pewnym momencie w Pabianicach pogodzono się już nawet z tym, że zespół znów nie zagra w ekstraklasie.

Ostatecznie, głównie dzięki determinacji prezesa, udało się uzyskać licencję i zgromadzić minimalną kwotę umożliwiającą start w rozgrywkach. Zespół otrzymał m.in. wsparcie od miasta, które zadeklarowało, że w tym sezonie przekaże klubowi 200 tys. zł.

- Nasz cały budżet nie przekroczy wymaganego przez ligę minimum, czyli 750 tys. zł. Zdajemy więc sobie sprawę z tego, że będzie to dla bardzo trudny sezon. Nie tylko pod względem finansowym. Co prawda trzy razy z rzędu wygrywaliśmy 1. ligę, ale ekstraklasa to zupełnie inne wyzwanie. Różnica poziomów jest ogromna. Dlatego też naszym celem jest wyłącznie utrzymanie. Będziemy robić wszystko, by ten cel zrealizować. I nie ma dla nas większego znaczenia, czy zrobimy to w trakcie regularnych rozgrywek czy też w barażu z drugim zespołem 1. ligi – zakończył Grzanka.

jl, PAP

Czytaj także

 0