"Unia jest gotowa do wojskowej interwencji w Mali"

"Unia jest gotowa do wojskowej interwencji w Mali"

Maciej Popowski (fot. EPA/KATIA CHRISTODOULOU/PAP)
UE jest gotowa uczestniczyć w ewentualnej wojskowej interwencji w Mali - powiedział zastępca sekretarza generalnego Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ) Maciej Popowski na nieformalnym spotkaniu unijnych ministrów obrony w Nikozji.

- Jesteśmy gotowi odegrać aktywną rolę w skoordynowanej międzynarodowej akcji (w Mali). Obecnie odbywa się na ten temat debata w Nowym Jorku, gdzie sekretarz generalny (ONZ) bada możliwość wyznaczenia specjalnego wysłannika na Sahel. Jesteśmy więc w ciągłym kontakcie z ONZ i innymi organizacjami - wskazał Popowski.

Dwie prośby o pomoc

Dodał, że Unia otrzymała w sprawie Mali dwie prośby o pomoc: jedną od Wspólnoty Zachodnioafrykańskiej (ECOWAS) o wsparcie jej ewentualnej misji wojskowej w tym kraju, a drugą od tymczasowego rządu malijskiego o asystę w procesie restrukturyzacji armii. - Studiujemy te prośby, a także śledzimy z uwagą wydarzenia w ONZ. Dyskusje na temat międzynarodowej interwencji w Mali będą kontynuowane przez następne dni, tygodnie. Ministrowie spraw zagranicznych będą rozmawiać na temat naszego poparcia dla malijskiego rządu i ECOWAS, a także sytuacji w Mali i w całym regionie na następnej Radzie ds. Zagranicznych w Luksemburgu 15 października - powiedział Popowski.

Obecny na spotkaniu w Nikozji polski minister obrony Tomasz Siemoniak powiedział, że Polska będzie wspierała wszelkie decyzje Unii dotyczące jej działalności w Afryce, zwłaszcza, że takie operacje wojskowe UE jak ta w Somalii zostały bardzo dobrze ocenione. Jednak Siemoniak nie przewiduje, by żołnierze polscy w najbliższym czasie wybrali się znowu na ten kontynent.

W latach 2007-2009 Polacy uczestniczyli w operacji wojskowej UE w Czadzie i Republice Środkowoafrykańskiej. - Wspieramy działania Unii na szeroko rozumianym południu, ale nie chcemy, aby Unia traciła z punktu widzenia Wschód i Partnerstwo Wschodnie. Nie da się ukryć, że geografia i geopolityka wyznaczają priorytety - powiedział Siemoniak.

Malijski premier prosi o interwencję

Zarówno malijski premier Cheick Modibo Diarra, jak i prezydent Francji Francois Hollande wezwali Radę Bezpieczeństwa ONZ do jak najszybszego poparcia rezolucji w sprawie wojskowej interwencji ECOWAS w Mali, na którą rząd tego kraju zgodził się już oficjalnie kilka dni temu. Wspólnota Zachodnioafrykańska planuje wysłanie do Bamako około 3,3 tys. żołnierzy, natomiast Francja obiecuje wsparcie logistyczne.

Mali, uchodzące do niedawna za wzór stabilności i demokracji w Afryce, w styczniu błyskawicznie stało się państwem upadłym. Kryzys zaczął się od wybuchu zbrojnego powstania Tuaregów, którzy po powrocie z wojny w Libii z zagrabionymi arsenałami Muammara Kadafiego, wspierani przez bojowników z filii Al-Kaidy z Maghrebu, szybko zajęli całą północ kraju i ogłosili niepodległość tego regionu. Jednak w maju i czerwcu między powstańcami wybuchła bratobójcza wojna i dżihadyści z Al-Kaidy rozgromili Tuaregów, tworząc na południe od Sahary własny kalifat, równy obszarem Francji i wyposażony w broń z libijskich arsenałów.

Mniej więcej tym samym czasie sfrustrowani klęskami i nieudolnością rządu malijscy wojskowi dokonali zamachu stanu i 22 marca br. obalili w Bamako prezydenta Amadou Toumaniego Toure, po czym, zmuszeni przez ECOWAS, oddali rządy cywilom. Nowym tymczasowym przywódcą kraju został dotychczasowy przewodniczący parlamentu Dioncounda Traore.

ja, PAP

Czytaj także

 0