Od 2 lat walczymy z dopalaczami. Biedroń: problem pozostał

Od 2 lat walczymy z dopalaczami. Biedroń: problem pozostał

fot. sxc
Posłowie z trzech sejmowych komisji podsumowywali w środę dwa lata walki z dopalaczami. Według opozycji problem, choć w mniejszej skali, pozostał. Zdaniem posłów PO nowelizacje prawa dały efekt, bo liczba pacjentów z zatruciami spadła.

Trzy sejmowe komisje – administracji i spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i praw człowieka oraz zdrowia – debatowały nad efektami dwóch nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii – z października 2010 r. i kwietnia 2011 r. Obie poświęcone były zwalczaniu dopalaczy.

Przeprowadzenia debaty chcieli posłowie opozycji. Występując w ich imieniu, Tomasz Latos (PiS) podkreślał, że w internecie można bez problemu odnaleźć strony, gdzie sprzedawane są dopalacze. "Wydaje się, że mamy w tej sprawie nadal ogromnie dużo do zrobienia. Dość powiedzieć, że w pierwszej połowie roku doszło do ponad 90 przypadków zatruć dopalaczami" – powiedział.

Wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki przypomniał, że na listę substancji objętych kontrolą urzędową wprowadzono 51 dopalaczy, a 24 kolejne są przedmiotem prac legislacyjnych. Dodał, że przed wprowadzeniem tych zmian miesięcznie było nawet kilkuset zatrutych, teraz jest ich kilku, kilkunastu.

P.o. głównego inspektora sanitarnego Marek Posobkiewicz poinformował, że liczba zgłaszanych zatruć dopalaczami - w porównaniu z miesiącami letnimi - wzrasta. W sierpniu i wrześniu było ich około dwudziestu. "Jest to związane też trochę z końcem lata, powrotem do szkół i na studia" – ocenił Posobkiewicz.

Zdaniem krajowego konsultanta w dziedzinie toksykologii klinicznej dra Piotra Burdy wyższa liczba pacjentów w ostatnich dwóch miesiącach wynika prawdopodobnie z pojawienia się na polskim rynku dwóch nowych niebezpiecznych substancji psychoaktywnych. Jak mówił, jedna z nich spowodowała śmierć ok. 20 osób.

"Szybkość powstawania nowych analogów jest tak ogromna, że żadne państwo nie będzie w stanie wyprzedzić grup wyspecjalizowanych w tworzeniu tego rodzaju substancji" – ocenił Burda.

Zastępca komendanta głównego policji nadinsp. Andrzej Rokita wyjaśniał, że część witryn wciąż sprzedających dopalacze umieszczona jest na zagranicznych serwerach - najczęściej w Czechach, Słowacji i Holandii, gdzie taka działalność nie jest ścigana, więc nie można liczyć na współpracę tamtejszych organów ścigania. Są również anonse zamieszczone na polskich stronach, ale - jak tłumaczył Rokita - nie zawierają one elementów reklamy, więc policja nie może ustalać właścicieli tych stron.

"Udało nam się ograniczyć w znacznej mierze obrót szczególnie w oficjalnych sklepach i placówkach handlowych, natomiast jeżeli chodzi o sieć internetową, wydaje się, że musimy temu poświęcić nieco więcej uwagi" – podsumował.

W dyskusji były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski (PO) podkreślał, że od czasu zmian w przepisach spadła liczba zatruć dopalaczami. "Dzisiaj możemy powiedzieć, w oparciu o dane, które mamy przed sobą, że obie te nowelizacje zdały egzamin w praktyce" – zaznaczył. Ocenił, że zjawisko handlu dopalaczami zostało de facto ograniczone tylko do internetu.

Innego zdania byli posłowie opozycji. "Wszyscy wiemy, że problem pozostał, nie udało się go rozwiązać" - mówił Robert Biedroń (Ruch Palikota). Według niego podjęte działania, bardziej policyjne niż edukacyjne, są skazane na przegraną. "Nadal są zatrucia, a my udajemy, że ta polityka idealnie się sprawdza" – dodał.

Ryszard Kalisz (SLD) wskazywał na brak koordynacji działań. "Uchwalenie tych dwóch ustaw jakby spowodowało, że uznaliśmy, iż zrobiliśmy bardzo dużo. Niestety problemy pozostały" - mówił.

Także Tomasz Latos (PiS) zaznaczał, że po nowelizacjach problem z dopalaczami nie zniknął. "Jest z pewnością lepiej. Pytanie tylko, czy jest wystarczająco dobrze. Na to pytanie niestety odpowiedź nie może być pozytywna" - ocenił.

Podczas posiedzenia wiceminister sprawiedliwości Stanisław Chmielewski poinformował, że w pierwszym półroczu 2012 r. w 1094 przypadkach prokurator podjął decyzję o odstąpieniu od ścigania za posiadanie środków odurzających lub substancji psychotropowych. Chodzi o przypadki, gdy dana osoba ma nieznaczne ilości narkotyków na własny użytek i nie jest dilerem. Taką możliwość wprowadziła ustawa uchwalona na początku kwietnia 2011 r.

Na zakończenie obrad komisje zleciły swoim prezydiom przygotowanie projektu dezyderatu do przyjęcia na kolejnym posiedzeniu.

Przepisy mające uniemożliwić handel dopalaczami Sejm uchwalił 8 października 2010 r. Natomiast w połowie kwietnia 2011 r. do listy zakazanych substancji psychoaktywnych dopisano kolejne substancje chemiczne.

eb, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także