Ile państwa w państwie?

Ile państwa w państwie?

(fot. mat. prasowe)
Czy zarządy spółek kluczowych dla państwa mogą i powinny być niezależne od polityki? Jak mierzyć ich efektywność? Ile państwa w gospodarce? I jakie są różnice w stylach zarządzania w spółkach skarbu państwa a  firmach sektora prywatnego? Na te i inne pytania istotne dla gospodarki w dobie kryzysu próbowali odpowiedzieć goście panelu zorganizowanego przez Executive Club.
W dyskusji udział wzięli: prezes zarządu PZU Andrzej Klesyk, prezes zarządu ICENTIS Corporate Solutions Igor Chalupec, prezes Jarosław Zagórowski prezes zarządu jastrzębska spółka węglowa, mec. Leszek Koziorowski sekretarz rady nadzorczej Turon Polska Energia, partner Gesser&Kosiorowski, Michał Machlejd – prezes Dalki Warszawa oraz spóźniony minister Paweł Tamborski. Spotkanie moderował Jacek Socha, wiceprezes Zarządu PWC, minister skarbu w latach 2004-2005.

Paneliści byli zgodni co do jednego: państwa w gospodarce powinno być jak najmniej. Nie oznacza to jednak, że powinno być ono całkiem nieobecne. – Państwo powinno być jak najmniejszą częścią działalności gospodarczej, natomiast tam gdzie już jest, powinno mieć bardzo jasno określone cele – przekonywał zgromadzonych Andrzej Klesyk, prezes zarządu PZU. Zdaniem uczestników panelu, wydarzenia ostatnich lat pokazały, że własność  prywatna i instytucje prywatne nie zawsze dają sobie radę w sytuacjach kryzysowych. W takich sytuacjach najczęściej okazuje się, że jedyną instytucją, która jest w stanie pomóc realnej gospodarce i systemowi finansowemu jest państwo, zwłaszcza jeżeli chodzi o duże inwestycje.

- Bez pewnych strategicznych decyzji państwa prywatny inwestor nie zawsze podejmie ryzyko. Pewne decyzje bez roli państwa nie zapadną. Ta rola musi być – argumentował Michał Machlejd, prezes zarządu Dalkii Warszawa.

Szczególnie ważne, jak podkreślał Jarosław Zagórowski, prezes zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej, jest to, aby państwo było mądrym i dobrym regulatorem. – Jeśli będziemy mieli dobre i przejrzyste prawo to jako przedsiębiorcy damy sobie rade – przekonywał. – Nie mam z tym najlepszych doświadczeń. Zawsze tam, gdzie państwo zaczynało ingerować w biznes to z reguły nie wychodziła ta ingerencja przedsiębiorcom na dobre. Tam gdzie ingerował biznes czy ekonomia, firmy z reguły przetrwały, zrestrukturyzowały się i działają. A tam gdzie był interwencjonizm państwowy, firm już nie ma – stwierdził Zagórowski. I przytoczył przy okazji anegdotkę, jak to w 2009 r. państwo obiecywało wprowadzić pakiet antykryzysowy. – I powstał ten pakiet, tyle, że nie było już kryzysu – zakończył.

–  Kryzys udowodnił, że bez interwencji państwa, szczególnie w sektorze finansowym, kapitał prywatny i sektor prywatny finansowy nie potrafił sobie samodzielnie poradzić – powiedział prezes zarządu ICENTIS Corporate Solutions Igor Chalupec. –  Co nie przeczy tezie, że generalnie państwa w gospodarce powinno być mniej – dodał. Jego zdaniem są takie sytuacje, w których państwo staje się jedynym gwarantem tego, że pewne mechanizmy mogą funkcjonować i zapewniają bezpieczeństwo.

Przedstawicielem państwa, przekonującym do tego, że ma ono znaczącą rolę w gospodarce był na spotkaniu spóźniony podsekretarz stanu w resorcie skarbu Paweł Tamborski. Musiał odpowiedzieć na pytanie co zamierza zrobić Skarb Państwa w czasach szalejącego kryzysu i zmieniających się rynków. – Skarb Państwa zamierza transferować ryzyko na drugą stronę, czyli na stronę inwestorów prywatnych tak, żeby oni zdjęli z nas obowiązek i przyjemność zarządzania firmami, które w dalszym ciągu są w gestii ministerstwa – mówił. – Natomiast co do zasady, nasze założenie jest oczywiście takie, żeby sprzedać to, co sprzedać możemy i na co znajdziemy chętnych, z zastrzeżeniem spółek, które w tej chwili znalazły się na liście spółek kluczowych i zostały uznane za strategiczne – dodał. W praktyce oznacza to, że Skarb Państwa ma posiadać zdolność kontroli korporacyjnej nad tymi instytucjami.

Tamborski mówił też o inicjatywie ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego dotyczących programu "Polskie Inwestycje". – Chodzi tu o to, żeby zmienić sposób wykorzystania środków pochodzących z prywatyzacji tak, żeby wykorzystywać i stymulować inwestycje infrastrukturalne – powiedział. Dodał, że dzięki temu wpływy z prywatyzacji są coraz mniej istotne z punktu wpływów budżetowych, a w związku z tym konieczność zawieszenia budżetu na wpływach z prywatyzacji jest mniej istotna. – Zastanawiamy się też nad zmianą sposobu wykorzystania środków z prywatyzacji. Dzisiaj szczególnie istotne jest stymulowanie dużych inwestycji. Dlatego też środki powinno zachować się w systemie i poprzez system lewara finansowego zacząć ich używać do stymulowania i prowadzenia dużych projektów – argumentował urzędnik. – Nie stopujemy prywatyzacji, być może wręcz ją przyspieszymy – stwierdził.

Najgorętsza dyskusja rozgorzała, gdy poruszono temat dotyczący realnej sytuacji w spółkach: – Organizujemy konkurs, bardzo ładnie to wygląda z zewnątrz, ale i tak  wiemy, że minister skarbu czy też inny właściciel zadzwoni do przewodniczącego rady nadzorczej i powie, kto ten konkurs ma wygrać – mówił Michał Machlejd. – Co więcej, dochodzi też do takiej hipokryzji, że nawet w sytuacjach, gdzie oficjalnie kandydatów szuka specjalistyczna firma headhunterska, to tak naprawdę kandydat jest już dawno wybrany. To jest masakra – dodał.

Konkluzja była jedna: nie da się zrezygnować z ingerencji państwa w ogóle, natomiast powinno się jednak wprowadzić takie przepisy lub tak zmienić istniejące, by zlikwidować nieprawidłowości i nadużycia oraz zapewnić kompleksowy rozwój.

Executive Club to organizacja zrzeszająca top management i najbardziej prestiżowe forum kadry menedżerskiej. Celem jest integracja oraz wymiana doświadczeń przedstawicieli świata biznesu. Jako jedna z pierwszych tego typu organizacji w Polsce, Executive Club łączy ludzi związanych z rozmaitymi sektorami gospodarki. Spotkania klubowe organizowane od 2005 roku poświęcone są kluczowym zagadnieniom gospodarczym i politycznym.

ap, is
 0

Czytaj także