Jurek: dzięki "Rzeczpospolitej" wiemy więcej o śledztwie w sprawie Smoleńska

Jurek: dzięki "Rzeczpospolitej" wiemy więcej o śledztwie w sprawie Smoleńska

Dodano:   /  Zmieniono: 6
Marek Jurek (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
- Reakcja Kaczyńskiego była emocjonalna, zrozumiała w kontekście tego, że jesteśmy dwa i pół roku po katastrofie smoleńskiej, niedługo miną trzy lata i nadal nie będziemy wiedzieli tak naprawdę, co się stało - tak Marek Jurek odniósł się do słów wypowiedzianych przez Jarosława Kaczyńskiego po publikacji artykułu w "Rzeczpospolitej", z którego wynikało, że na wraku Tu-154M w Smoleńsku znaleziono ślady trotylu. Kaczyński mówił m.in. o tym, że "zamordowanie 96 osób to niesłychana zbrodnia".
Zdaniem Jurka publikacja artykułu na temat rzekomych śladów trotylu na wraku prezydenckiego samolotu była potrzebna, ponieważ dziś "opinia publiczna wie więcej niż na początku (tygodnia)". Czego się dowiedzieliśmy? M.in. tego, że polskie służby "działają w takim zakresie, w jakim Rosjanie się na to zgodzą".

"Materiały wybuchowe we wraku"

30 października "Rzeczpospolita" napisała, że polscy prokuratorzy i biegli badający wrak Tu-154M w Rosji odkryli na nim ślady trotylu i nitrogliceryny. Wyniki ich ekspertyz od kilkunastu dni ma znać prokurator generalny Andrzej Seremet. Polscy biegli pojechali do Rosji ponieważ ich zastrzeżenia wzbudziła rosyjska ekspertyza pirotechniczna, której nie chcieli podpisać bez ponownego przebadania wraku. Prokuratorzy tłumaczyli, że eksperci z Polski mieli wcześniej do dyspozycji zbyt małą liczbę próbek, by wykluczyć obecność materiałów wybuchowych.

Pierwsze badanie na obecność materiałów wybuchowych dało wynik pozytywny - na 30 fotelach lotniczych znajdują się ślady trotylu oraz nitrogliceryny. Substancje te znaleziono również na śródpłaciu samolotu, w miejscu łączenia kadłuba ze skrzydłem. Ich ilość była bardzo duża. Ślady obecności materiałów wybuchowych nosiły również nowo znalezione elementy samolotu - pisała "Rz".

Prokuratura wojskowa zaprzecza

Płk Ireneusz Szeląg z Naczelnej Prokuratury Wojskowej zaprzeczył doniesieniom "Rzeczpospolitej" jakoby biegli i prokuratorzy stwierdzili obecność trotylu i nitrogliceryny na wraku Tu-154M. - Nie jest prawdą, że na elementach Tupolewa znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny - podkreślił płk Szeląg. Prokurator zaznaczył, że wnioski z działań śledczych w Smoleńsku, jakie przedstawił autor artykułu w "Rzeczpospolitej", może "sformułować jedynie laik".

Szeląg dodał też, iż nie mówił, że na miejscu nie było trotylu lecz tylko że nie stwierdzono jego obecności.

Oświadczenie "Rzeczpospolitej"

"Pomyliliśmy się pisząc dziś  o trotylu i nitroglicerynie. To mogły być te składniki, ale nie musiały. Aby ostatecznie przekonać się, czy to materiały wybuchowe, okazuje się, że potrzeba aż pół roku badań laboratoryjnych. Dopiero wtedy, czyli ponad trzy lata po katastrofie, mamy dowiedzieć się, czy doszło do eksplozji, czy nie" - napisano w oświadczeniu "Rzeczpospolitej".

Redakcja dziennika pyta, dlaczego - jeśli chodzi tylko o cząstki zjonizowane - prokuratura i rząd nie powiadomili opinii publicznej? "Co w tej informacji było tak tajemniczego?" - pyta "Rz". Gazeta chce też wiedzieć, dlaczego prokuratura nie dodała, że z Moskwy przywieziono jedynie odczyty a nie próbki materiałów. Czy teraz - pyta "Rz" - badania będą polegały na sprawdzaniu odczytów, czy znowu na czekaniu na wyniki badań prowadzących w Moskwie?

"Dlaczego wreszcie  prokuratura czekała z podaniem tych informacji do 13.30, w pocie czoła wypracowując staranie swoje stanowisko. Dlaczego dopiero teraz zbadano samolot nowoczesnym sprzętem pirotechnicznym, Rosjanie nie pozwalali, nie było ku temu woli politycznej? Dlaczego wcześniejsze  badania ekspertów uznano za nie wystarczające?" - pyta "Rzeczpospolita" dodając, że na to pytanie prokurator również nie miał jednoznacznej odpowiedzi.

"Teorie o wybuchu na pokładzie bezzasadne"

"Wiemy natomiast, że na wraku odkryto coś, co może być śladem materiałów wybuchowych. To jest pewne" - napisała redakcja "Rz". Jak dodała, nie dowiemy się szybko, czy tak było. Redakcja "Rz" dodała, iż jej zdaniem, sprawdzenie tej informacji powinno być teraz priorytetem komisji, prokuratury i rządu.

"Pisząc to jeszcze raz podkreślamy,  że bezzasadne pozostają teorie o prawdopodobnym wybuchu na pokładzie, ale też w kontekście mnożących się teorii spiskowych, niezrozumiała jest zwłoka i chomikowanie tak ważnych informacji. Które bez naszej publikacji pewnie przez wiele jeszcze miesięcy nie zostałyby ujawnione" - kończy swoje oświadczenie redakcja "Rzeczpospolitej".

Zmiana oświadczenia

Kilka godzin później z oświadczenia redakcji "Rzeczpospolitej" zniknęły słowa o pomyłce. Na stronie dziennika pojawiło się za to wideo, na którym redaktor naczelny gazety Tomasz Wróblewski stwierdził, że "to co było przesłaniem naszej publikacji - że śledztwo się ciągnie i że tak ciężko przychodzi wyeliminowanie tezy o zamachu - pozostaje problemem". 31 października redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" Tomasz Wróblewski oddał się do dyspozycji zarządu spółki wydającej dziennik.

TVN24, arb
 6
  • AJ   IP
    A KTO TO JEST MAREK JUREK?\"
    • Carmen   IP
      Moje typy: Gmyz,Wróblewski,Maciarewicz,Kaczyński,Marek,Jurek i ......
      • Andrzej   IP
        Oj, Jurek. \"Reakcja Kaczyńskiego była emocjonalna i zrozumiała\". I ktoś taki był marszałkiem Sejmu?
        • bez-nazwy   IP
          ci ludzie robia zadymę po to żeby zrobic z wyborców durni -- ludzie wybirzcie mnie znowu ja walczę o WSZYSTKO zresztą !!! tylko kto to budował o co teraz walczą marsjanie pewno znowu komuchy!!???
          • hag   IP
            tak jest, dzięki \"Rzeczpospolitej\" mozecie dalej nurkowac w temacie, podtrzymywac sensacje

            Czytaj także