Kopalnie bez dna

Kopalnie bez dna

Nawet gdyby górnicy strajkowali całą zimę, byłoby ciepło w domach

Strajk generalny górników trwający pół roku? Polacy w ogóle by tego nie odczuli. Dlatego górnicy nie zdecydowali się na taką formę protestu. Dobrze wiedzą, że ponad 3,5 mln ton węgla leży na hałdach. - Wiedząc o tym, że zimą górnicy straszą strajkami, zgromadziliśmy zapasy, które pozwolą nam pracować przez 5-6 miesięcy - mówi Waldemar Kozieł z Elektrociepłowni Toruń.
Z zagranicy można sprowadzić każdą ilość węgla. Węgiel z kopalń na Syberii można kupić za 25-35 zł za tonę, a 30-40 zł za tonę kosztuje węgiel wydobywany na Ukrainie czy w RPA. W Polsce średnia cena tony węgla wynosi 130-140 zł. Swój rynek, podobnie jak inne kraje, chronimy kontyngentami i cłami.

Kopalnie strat
Gdyby brać pod uwagę tylko argumenty ekonomiczne, Polska w ogóle nie musi wydobywać węgla. Ale żaden cywilizowany rząd nie może od razu pozbawić pracy prawie 150 tys. górników i - importując węgiel - utrzymywać miejsca pracy za granicą. Według najnowszego raportu NIK, straty netto górnictwa w latach 1990-2000 wyniosły 18 mld zł. W tym czasie z budżetu wpompowano w ten sektor 16,4 mld zł i umorzono zobowiązania w wysokości 15 mld zł.
- Wielomiliardowe dotacje dla górnictwa sprawiają, że w budżecie trudno znaleźć choćby 50 mln zł dla małych przedsiębiorstw. Gdyby te miliardy wydano na inne cele, wzrost gospodarczy w Polsce wynosiłby dziś dwa razy więcej - mówi Adam Szejnfeld, poseł PO, przewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki.

Skazani na węgiel
Kilka tygodni temu rząd przyjął kolejny program restrukturyzacji górnictwa. Zakłada on likwidację przynajmniej siedmiu nierentownych kopalń. Gdy górnicy zagrozili strajkiem generalnym, podpisano porozumienie, które oznacza, że reforma skończy się fiaskiem. Zamiast pięciu spółek powstanie Kompania Węglowa. Reszta pozostanie bez zmian, a co najgorsze - nadal będą istnieć nierentowne kopalnie.
Czechy i Słowacja, gdzie przed 1990 r. również wykorzystywano głównie węgiel, produkują już więcej energii z gazu ziemnego. - W Polsce kilka dużych elektrociepłowni wyposażono w turbiny gazowe - mówi Krzysztof Badyda z Instytutu Techniki Cieplnej Politechniki Warszawskiej. Największy w Polsce blok gazowo-parowy działa w Elektrociepłowni Lublin-Wrotków. Turbiny gazowe zamontowano też w Gorzowie Wielkopolskim i Nowej Sarzynie. To jednak margines. W najbliższej dekadzie węgiel nie będzie zastępowany gazem na dużą skalę.

Czeski przykład
Kolejne koncepcje restrukturyzacji górnictwa uciekały od rozwiązania najprostszego - prywatyzacji kopalń. - Państwo nie sprzedało ani jednej kopalni. Gdyby znalazły się one w prywatnych rękach, przynosiłyby zyski, pracę w nich miałoby ponad 100 tys. górników i węgiel byłyby tańszy - uważa prof. Jan Macieja z PAN. Kilkanaście kopalń sprywatyzowano na przykład w Czechach - 80 proc. z nich jest już rentownych. Mało tego, koncern węglowy Karboninvest chce wybudować pięć kopalń przy granicy z Polską. Pracę mogłoby w nich znaleźć kilka tysięcy naszych górników. Rozpoczęcie prywatyzacji polskich kopalń zakłada najnowszy rządowy program restrukturyzacji górnictwa. - Niestety, to nic pewnego. W Polsce jest za dużo potężnych grup nacisku, które żyją z biedy górnictwa - mówi prof. Jan Macieja.
W polskim górnictwie nic się nie zmienia, bo węglowi baronowie i związkowa nomenklatura mogą czerpać korzyści tylko wtedy, gdy jest ono subsydiowane. Zamiast myśleć o prywatyzacji kopalń, potrafią oni prywatyzować, czyli często po prostu kraść, pieniądze przekazywane kopalniom z budżetu, a więc z kieszeni nas wszystkich.

Okładka tygodnika WPROST: 51/52/2002
Więcej możesz przeczytać w 51/52/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także