Macierewicz: Tusk sugerował, że należy nas wypędzić z Polski

Macierewicz: Tusk sugerował, że należy nas wypędzić z Polski

Antoni Macierewicz (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
- Nie jestem zaskoczony, przewidywałem taki bieg wydarzeń. Źle się jednak stało, ponieważ ta sprawa jest sygnałem dla społeczeństwa, jakie wartości dominują w obecnym Sejmie - mówił w rozmowie z Naszym Dziennikiem poseł PiS Antoni Macierewicz odnosząc się do odebrania mu przez Sejm immunitetu.
Wniosek o uchylenie immunitetu dotyczy sprawy karnej, którą Antoniemu Macierewiczowi wytoczył Marek Dochnal, lobbysta. Dochnal zarzucił politykowi, że ten pomówił go w jednym z programów telewizyjnych. Za zgodą na uchylenie Macierewiczowi immunitetu głosowało 234 posłów, 174 było przeciw a 28 wstrzymało się od głosu.

"Nie chowałem się za immunitetem"

- Z pewnością jednak ci, którzy głosowali za odebraniem mi immunitetu, brali pod uwagę fakt, że przy okazji procesu wróci kwestia prywatyzacji majątku narodowego, związków polityków z Ałganowem czy Gawriłowem - zaznaczył poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Macierewicz podkreślił, że nie zamierzał chować się za immunitetem. - Nie czekałem na głosowanie i jego wynik ani też nie chowałem się za immunitetem. Chciałem, by każdy z posłów w sposób jawny zajął stanowisko w tej sprawie. Po raz pierwszy w historii Sejmu po 1991 r. izba zgodziła się, by człowiek robiący interesy z rosyjskimi szpiegami, skazany za korumpowanie posłów (sprawa pana Pęczaka) w celu handlu polskim majątkiem narodowym oskarżał przed sądem posła za ujawnianie tych interesów. Nie obawiam się tego procesu. To nie jest moja prywatna sprawa - przekonywał poseł PiS.

- Niepokoi mnie kondycja polskiego Sejmu, który taką decyzję podjął. Ale oczywiście ten Sejm ma za sobą bardziej dramatyczne i kompromitujące głosowania. Przede wszystkim to, które oddało śledztwo smoleńskie w ręce rosyjskie. A także te głosowania, które przesądziły o likwidacji polskich stoczni, które usankcjonowały podniesienie wieku emerytalnego kobiet do 67. roku życia, skazując miliony ludzi na egzystencję w ubóstwie... - mówił Macierewicz.

"To wyraz strachu przed ujawnieniem prawdy o Smoleńsku"

W opinii Macierewicza zgłoszenie wniosku o postawienie przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego i byłego ministra Zbigniewa Ziobry oraz odebranie immunitetu posłowi opozycji ma związek z faktem, że PiS nie godzi się na rezygnację ze śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. -  Ważny jest kontekst tych wydarzeń: jest oczywiste, że chodzi o to, iż PiS nie godzi się na rezygnację ze śledztwa w sprawie zbrodni smoleńskiej. Ostatnia fala ataków na nas łącznie z otwartym szantażem, że zostaniemy wykluczeni z Sejmu, z życia politycznego, a nawet aresztowani - to po prostu wyraz strachu przed ujawnieniem prawdy w sprawie katastrofy smoleńskiej - stwierdził.

- Rządzący wpadli w przerażenie, gdy okazało się, że w samolocie znaleziono ślady materiałów wybuchowych; fakt ten potwierdził ostatnio nawet premier Donald Tusk. W tej sytuacji próbuje się zastraszyć i wyeliminować tych, którzy przeciwdziałają ukrywaniu dowodów, ujawniają matactwa i zapowiadają doprowadzenie śledztwa do końca. Nie mam wątpliwości, że szczególną agresję wzbudza zespół parlamentarny, jego praca i ustalenia. To w dużym stopniu dzięki działaniu zespołu, zaangażowaniu rodzin, niezależnej prasy i postawie opinii publicznej nie udało się ukryć odpowiedzialności strony rosyjskiej i rządu premiera Tuska za tragedię smoleńską - podkreślił Macierewicz.

"Tusk sugerował, by wypędzić nas z Polski"

W opinii Macierewicza chodzi o wyeliminowanie go z polityki. - Można tak odebrać sformułowania wymierzone w opozycję użyte przez ministra Rostowskiego. Najważniejsze jest jednak przyzwolenie dla ludzi pokroju Palikota na bezczeszczenie pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego i nieustanne atakowanie pamięci tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem. Główną rolę odgrywa w tym sam premier Tusk, który sugerował, że należy nas wypędzić z Polski - zaznaczył. - Wydaje się, że dla jednych sprawa odebrania immunitetu ma być swoistą zemstą, dla innych - demonstracją mającą pokazać, kto dyktuje normy społeczne - dodał poseł PiS.

ja, Nasz Dziennik

Czytaj także

 16
  • Antek IP
    Macierewicz podejrzewa wszystkich o mozliwie wszystko, o podejrzane machinacje w mysl stalinowskich zasad- \" dajcie człowieka a  na niego bat się znajdzie\" , Żyje i karmi wszystkich dookoła teoriami spiskowymi.Przykre,że wiele osób wierzy jego wywodom spiskowym a nie zakłada jego ułomności psychicznej.
    • nina IP
      Was p.Macierewicz nalezy wypedzic do psychiatry,Macierewicz,
      Kaczynski niszcza nasza mloda demokracje i szkodza nam wszystkim.
      • p IP
        Oto Polska nowa- Polska Bierutowa!
        • genetyczka IP
          Kiedy chcesz uderzyć psa, kij sam się znajdzie - tak można by sparafrazować tę obrzydliwą nagonkę na jedynego sprawiedliwego w polskim życiu politycznym. Poseł Antoni Macierewicz całym swym życiem dobitnie zaświadczył o pełnym oddaniu swojej przybranej Ojczyźnie. Nienawiść, jaką budzi u swych adwersarzy da się wyjaśnić bardzo prosto - jest to odwieczny polsko-sarmacki antysemityzm.
          • helowa mgła smoleńska IP
            Zarówno Prezydent Lech Kaczyński jak i jego dworzanie byli przekonani o własnej wszechwładzy, w tym nad załogami samolotów 36 pułku. W czasie pamiętnego lotu do Gruzji w sierpniu 2008 r., kilka dni po wybuchu walk w Gruzji, prezydent Lech Kaczyń... ski udawał się do tego kraju z prezydentami Litwy i Estonii oraz premierem Łotwy. Samolot poleciał przez Ukrainę do Azerbejdżanu, skąd delegacja udała się do stolicy Gruzji w kolumnie samochodów. Po międzylądowaniu - w Symferopolu na Ukrainie, gdzie na pokład wsiadł prezydent Ukrainy, Lech Kaczyński chciał by samolot nie leciał do Gandżi w Azerbejdżanie, lecz od razu do Tbilisi. Według publikowanych w prasie relacji pilotów (na podstawie akt prokuratury) prezydent wszedł do kabiny załogi i zapytał: Panowie, kto jest zwierzchnikiem sił zbrojnych Pan, Panie prezydencie<, miał dodać: >To proszę wykonać polecenie i lecieć do Tbilisi< i wyszedł nie czekając na wyjaśnienia. Kpt. Pietruczuk, dowódca samolotu, odmówił, bo nie było zgód dyplomatycznych na lot do Tbilisi, a także dlatego, że nie miał wiedzy, kto kontroluje przestrzeń powietrzną Gruzji, kto zabezpiecza naziemne środki kontroli ruchu, w jakim stanie jest lotnisko. Samolot poleciał więc zgodnie z planem. Z wypowiedzi kpt. Pietruczuka wiadomo, że wysiadając z samolotu Lech Kaczyński powiedział do niego: jeszcze się policzymy. Lech Kaczyński - jeszcze w czasie lotu - powiedział do towarzyszących mu dziennikarzy, że jeśli ktoś decyduje się być oficerem, to nie powinien być lękliwy, i że po powrocie do kraju wprowadzi porządek w tej sprawie. Mało tego - po tym zdarzeniu Przemysław Gosiewski skierował do szefa MON pismo, w którym pytał m.in. o to czy pilot ma prawo odmówić wykonania ROZKAZU zwierzchnika Sił Zbrojnych RP, oraz jak MON zamierza reagować, jeśli w przyszłości będą powtarzać się tego typu przypadki odmawiania zmiany kierunku lotu. [Najbardziej miarodajną odpowiedź na te pytania Pan Gosiewski dostał dopiero w dniu... 10 kwietnia 2010 r.].

            Czytaj także