"Prokuratura boi się powiedzieć, że jednak trotyl był"

"Prokuratura boi się powiedzieć, że jednak trotyl był"

Od katastrofy smoleńskiej minęło 965 dni (fot. B. Staszewski, PRS Team_net, CC-BY-2.0)
- Uważam, że prokuratura boi się powiedzieć tego, co ogłosi za dwa czy trzy miesiące, że jednak trotyl był na wraku tupolewa - powiedział w RMF FM Bartosz Kownacki, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej.
Na posiedzeniu sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka prokuratorzy wojskowi odpowiadali na pytania w związku z informacjami o śladach materiałów wybuchowych, które miały zostać znalezione na wraku Tu-154M, który 10 kwietnia 2010 r. rozbił się pod Smoleńskiem.

"Obecność cząstek trotylu nie oznacza obecności trotylu na wraku"

- Niektóre urządzenia w Smoleńsku wykazały cząsteczki trotylu. Co nie oznacza z całą pewnością, że mamy do czynienia z materiałami wybuchowymi - powiedział naczelny prokurator wojskowy płk Jerzy Artymiak.

- Obecność cząstek trotylu nie oznacza obecności trotylu na wraku - mówił szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg.

"Prawdopodobieństwo, że go tam nie było jest dla mnie równe zeru"

Przy badaniach w Smoleńsku wykorzystano spektrometry. Ich producent, który uczestniczył w posiedzeniu komisji zapewnił, że urządzenia nie podają fałszywych wyników. - Jeżeli spektrometr i jeszcze jakieś inne urządzenie wskazują, że był to trotyl, to prawdopodobieństwo, że go tam nie było jest dla mnie równe zeru - powiedział prof. Jan Bokszczanin.

"Czy w wypowiedziach prokuratorów jest drugie dno?"

- Warto by było skonfrontować wypowiedzi producenta i tym samym zapytać, czy polskie służby kupują urządzenia niesprawne, czy też w wypowiedziach prokuratorów jest de facto drugie dno, czy nie ubezpieczają się przed tym, żeby nie powiedzieć wprost: "jest materiał wybuchowy" - komentował w RMF FM Bartosz Kownacki.

Jak dodał, prokuratorzy mówią, że nie stwierdzono jeszcze (obecności) materiału wybuchowego. - Stwierdzono, że są cząsteczki wysokoenergetyczne, które mogą być elementem materiałów wybuchowych takich jak trotyl, ale nie muszą. Mogą tez być elementem np. perfum, pasty do butów, jak to mówił pan prokurator - mówił Kownacki.

"Prokuratura się boi"

- Ja uważam, po prostu prokuratura boi się powiedzieć tego, co ogłosi za dwa czy trzy miesiące, że jednak ten trotyl był, że jednak ten trotyl na wraku tupolewa się znajdował - stwierdził polityk PiS.

Sprawa ma związek m.in. z publikacją Cezarego Gmyza w "Rzeczpospolitej". W artykule napisano, że na wraku Tu-154M znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny. Po tej publikacji stanowisko w "Rz" stracili m.in. Gmyz oraz redaktor naczelny Tomasz Wróblewski. Prokuratura wojskowa zaprzeczyła informacjom podanym przez "Rz" dodając, że wyniki próbek będą znane za kilka miesięcy.

zew, sejm.gov.pl, RMF FM

Czytaj także

 0

Czytaj także