Kościelna pralnia pieniędzy?

Kościelna pralnia pieniędzy?

Czy w wydawnictwie gdańskiej kurii - Stella Maris prano brudne pieniądze? Gdańska Prokuratura Apelacyjna bada tę sprawę.
"W śledztwie jest kilka wersji, również i taka, że niektóre firmy, wykorzystując ten podmiot gospodarczy, postanowiły wyprać swoje pieniądze. Jednak dopiero pełny materiał dowodowy pozwoli ustalić, czy do takiego procederu doszło, czy też nie" -  powiedział szef Prokuratury Apelacyjnej w  Gdańsku Janusz Kaczmarek. Nie chciał jednak ujawnić szczegółów.

O postępowaniu prowadzonym przez Wydział Przestępczości Zorganizowanej gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej, dotyczącym przestępstw gospodarczych a mających związek m.in. z działalnością wydawnictwa archidiecezji, PAP pisała w grudniu 2002 r. Potwierdził to wtedy rzecznik gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej, Krzysztof Trynka. Prokuratura odmawiała jednak podania szczegółów postępowania.

Według informacji PAP, firmy, których działalność bada prokuratura, miała wiązać osoba byłego pracownika wydawnictwa Stella Maris.

O problemach wydawnictwa należącego do archidiecezji gdańskiej zrobiło się głośno pod koniec listopada.

"Dziennik Bałtycki" poinformował wtedy o zadłużeniu wydawnictwa. Według gazety, należności wydawnictwa wobec wierzycieli sięgają 600-700 tysięcy złotych. Jak informowała gazeta, zablokowane zostały konta bankowe archidiecezji, zaś komornik ze Słupska chce zajmować kościelne nieruchomości, także samochód, z którego korzysta metropolita gdański ks. abp Tadeusz Gocłowski. Także w listopadzie gdański sąd wydał zgodę jednemu z banków na  ewentualne wszczęcie wobec wydawnictwa Stella Maris egzekucji znacznie większej sumy, bo ok. 14 milionów złotych długu.

Po ujawnieniu sprawy Gdańska Kuria Metropolitalna wydała oświadczenie w sprawie zadłużenia swego wydawnictwa Stella Maris. W oświadczeniu podpisanym przez wikariusza generalnego ks. dr Wiesława Lauera napisano m.in.: "Zawarte zostały i zawierane są na bieżąco porozumienia, których celem jest ułożenie spraw ekonomicznych. Nieprawdą jest jakoby podejmowane były działania windykacyjne ze strony banku, wręcz przeciwnie - w  niedalekim czasie zawarta zostanie z tymże bankiem umowa o  restrukturyzacji".

Jak głosi oświadczenie, "nie jest intencją +Stella Maris+ unikanie odpowiedzialności za zobowiązania wobec jakichkolwiek wierzycieli. Nie ma żadnych przesłanek, aby wierzyciele nie byli zaspokojeni. Nie ma powodów do obaw o przyszłość, wypada jedynie prosić o cierpliwość. (...) Skutki podjętych procedur naprawczych już widać, natomiast dla osiągnięcia zamierzonych efektów wymagany jest czas. Czas ten niestety wydłuży się w  przypadku, gdy działania wobec Kurii zmierzać będą do wywołania niepokoju, zwłaszcza, że zaczęło się to odbywać również za pomocą mediów".

em, pap

Czytaj także

 0