Gwiazdy 2013 roku

Gwiazdy 2013 roku

Kto na szczyt wejdzie, a kto z niego spadnie. Wróć! O tych, co pospadają, będziemy pisać na bieżąco w przyszłym roku. Za to z przyjemnością zawiadamiamy, kto w 2013 roku będzie świecił najjaśniej i święcił triumfy.
Czy Andrzej Wajda jeszcze rokuje? Ba, czy Lech Wałęsa jeszcze rokuje i „Wałęsa” Wajdy będzie hitem czy gniotem? Co osiągnie o prawie pół wieku młodsza od mistrza piękna, seksowna i już znana w świecie Joanna Kulig? Jak po kilkuletniej przerwie gra Agata Buzek i czy na karierę Agnieszki Szulim pomyślnie wpłynie transfer z telewizji publicznej do TVN? I jeszcze, czy wysoko w klubowych rankingach zajdzie Arkadiusz Milik, od kilku miesięcy już pełnoletni piłkarz, którego sportowa pensja ma wynieść, bagatela, milion euro rocznie. No i wreszcie jak sobie poradzi gwiazda futbolu, obecnie chyba na najważniejszym urzędzie w Polsce – Zbigniew „Zibi” Boniek i czy się dogada z Marcinem Herrą, zarządcą Stadionu Narodowego. Może nawet panowie ustalą, że Boniek do biura PZPN będzie dojeżdżał na Narodowy. Postanowiliśmy nie wieszczyć, co się będzie działo z premierem Tuskiem, prezydentem Komorowskim i prezesem Kaczyńskim, bo do wyborów jeszcze daleko. A poza tym film, literatura, teatr, muzyka i sport, a nawet telewizja są zdecydowanie przyjemniejsze niż polityka.
Andrzej Wajda

Dwie legendy

W 2013 nie będzie głośniejszej produkcji. Andrzej Wajda przez ponad pół wieku zapełniał białe plamy polskiej historii. Jako pierwszy pokazał na ekranie powstanie warszawskie i powojenne losy AK-owców, wykorzystywał każdą chwilę politycznej odwilży, by opowiedzieć o ludziach oszukanych przez komunizm, o wybuchu „Solidarności”.

Po premierze „Katynia” reżyser deklarował, że rozliczył się już z bolącymi go wielkimi dramatami polskich dziejów. „Nie chcę, ale muszę” – powiedział, kiedy zaczął realizację biograficznej opowieści o Lechu Wałęsie. Autor nie ukrywa, że impulsem stały się dla niego dyskusje wokół przeszłości byłego prezydenta, które wybuchły w ostatnich latach: – Jest Kościuszką naszych czasów – mówił reżyser. – Nie mogę zaakceptować, że dziś w naszym kraju robi się wszystko, aby go pomniejszyć.

Akcja obrazu rozgrywać się będzie w latach 1970-1989. Scenariusz napisał Janusz Głowacki. W głównej roli wystąpił Robert Więckiewicz – w pierwszych klipach z filmu wybitny aktor zachwyca. Danutę Wałęsową gra Agnieszka Grochowska. Obecnie materiał jest w procesie postprodukcji, montaż i udźwiękowienie zakończą się w marcu 2013 r.

Agnieszka Szulim

Śniadanie na trawie


Agnieszka Szulim na długo zapamięta majowy poranek w programie „Pytanie na śniadanie”. Zaproszeni do studia goście rozmawiali o legalizacji marihuany. W pewnym momencie profesor Mariusz Jędrzejko, specjalista od uzależnień, zaatakował Szulim, mówiąc, że przed programem przyznała mu się, że od lat pali marihuanę. Prezenterka na wizji zaprzeczała, ale informacja o skandalu natychmiast obiegła wszystkie plotkarskie portale. Szulim trafiła na sztandary zwolenników legalizacji trawki, władze TVP zawiesiły ją na kilka dni, a plotkarskie portale wróżyły zwolnienie z pracy i upadek kariery.

Stało się jednak odwrotnie. Po „aferze trawkowej” Szulim wskoczyła do pierwszej ligi gwiazd. Wie, jak subtelnie prowokować kolorowe magazyny, jednocześnie nie wciskając się wszędzie na siłę. Media piszą o jej karierze, mężu, a niektóre sugerują nawet, że ma romans z Kubą Wojewódzkim.

Pod koniec roku odeszła z telewizji publicznej. To wcale nie kara za palenie jointów, tylko zawodowy awans. W TVN dostała aż dwa własne programy. Na głównej antenie, w prime timie, w niedzielne wieczory będzie opowiadać o polskim show-biznesie, a w TVN Style będzie miała autorski program.

Agata Buzek

Powrót Agaty



Była modelka, córka premiera, zdolna dziewczyna, która nie chodzi na bankiety. Agata Buzek znów zachwyci w kinie i w teatrze.

Po znakomitej i obsypanej nagrodami roli w „Rewersie” Borysa Lankosza w 2009 r. wydawało się, że zapanowała nad filmowym światem. Zachwycała nie tylko widzów w Polsce, lecz także w Europie, gdzie wybierano ją na najlepszą aktorkę młodego pokolenia. Potem na trzy lata zniknęła z dużych ekranów i desek teatrów. W 2013 r. powraca i znowu będzie o niej głośno. Przede wszystkim z powodu głównej roli w „Ożenku” w warszawskim teatrze Studio. Spektakl, który będzie miał premierę w lutym, wyreżyserował Iwan Wyrypajew, jeden z najbardziej interesujących europejskich reżyserów teatralnych ostatnich lat. Buzek wróci też na kinowe ekrany w filmach, które mogą być czarnymi końmi polskiej kinematografii w najbliższym roku. Zagrała w thrillerze „Fotografie” Waldemara Krzystka – premierę przewidziano na wrzesień. Gra też główną rolę w reżyserskim debiucie Ewy Bukowskiej – „Powrocie”, historii żołnierza wracającego z misji w Afganistanie. Dla Agaty Buzek może to być również powrót na szczyty aktorskiej popularności.

Jan Kulczyk

Misja niemożliwa


Przed kilkoma tygodniami Jan Kulczyk osobiście poleciał do Afganistanu, aby po „shake handzie” z prezydentem Hamidem Karzajem dobić targu w sprawie dostępu do jednego z największych złóż miedzi na świecie w Balchabie. Afgan Gold & Minerals, w której Polak ma 45 proc. udziałów, zagospodarowuje też złoża złota Quara Zaghan, a wraz z tureckim wspólnikiem kopie srebro w Badachszanie.

Podobno menedżerowie Kulczyka zaczynają się już buntować przeciwko jego szalonym wyprawom. Kiedy odrzutowiec biznesmena zbliża się do lotniska w Kabulu, eskortują go amerykańskie myśliwce. To jednak nie kurtuazja, tylko efekt autentycznego ryzyka ostrzału samolotu. W Nigerii, którą też trudno nazwać spokojnym krajem, najbogatszy Polak zastąpił koncern Shell na roponośnym złożu w delcie Nigru. Konsorcjum Neconde, którego Kulczyk jest partnerem, wydobywa już 70 tys. baryłek ropy dziennie, a chce 150 tys., czyli tyle, ile dziennie zużywa polska gospodarka. Kulczyk wszedł do światowej ekstraklasy biznesu. Wiele jego nowych przedsięwzięć jest obarczonych takim ryzykiem, że żaden bank nie udzieliłby na nie kredytu. Jan Kulczyk nie tylko ryzykuje własne pieniądze, lecz także potrafi zachęcić do tego innych możnych świata.

Waldemar Dąbrowski

Menedżer kultury


Uchodzi za najlepszego, najskuteczniejszego menedżera od kultury w Polsce. Prawa ręka ministra Bohdana Zdrojewskiego. Tam, gdzie inni nie dają rady, posyła Dąbrowskiego, bo jemu jakoś wszystko wychodzi. W 2008 r. objął ponownie szefostwo Teatru Wielkiego – Opery Narodowej (wcześniej już nim kierował), to on też odpowiadał za organizację Roku Chopinowskiego. Teraz przejął zarząd nad tworzonym od lat Muzeum Historii Żydów Polskich. Gdy Zdrojewski mianował go pełnomocnikiem w kwietniu 2012 r., nie było pieniędzy na wystawę główną.

Zebranie potrzebnych środków zajęło Dąbrowskiemu dwa i pół miesiąca. MHŻP ma być nowoczesnym multimedialnym centrum edukacji i kultury, które będzie przedstawiać dzieje narodu żydowskiego i jego kulturę tworzoną na ziemiach polskich przez tysiąc lat. Jesienią 2013 r. ma nastąpić uroczyste otwarcie muzeum – jednej z największych, najbardziej spektakularnych i najbardziej „opornych” w ostatnich dziesięcioleciach inwestycji w kulturę w Polsce. Funkcję pełnomocnika MHŻP Dąbrowski łączy z byciem dyrektorem naczelnym Teatru Wielkiego – Opery Narodowej.

Arkadiusz Milik

Mini-Lewandowski


W maju 2013 r. Arkadiusz Milik powinien zdawać maturę. Zamiast pochylać się nad wypracowaniem na temat „Lalki”, może jednak razem z Bayerem Leverkusen walczyć o mistrzostwo Niemiec. Za 18-letniego napastnika klub zza Odry zapłacił Górnikowi Zabrze 3,5 mln euro, a sam Milik ma zarabiać w Bayerze ponad milion euro rocznie. Działacze klubu wcale jednak nie uważają, że ryzykują. Milik jest znakomicie wyszkolony technicznie, ma potężne uderzenie z lewej nogi i spokojną głowę. Dziennikarze w Polsce zaczęli już go nazywać drugim Lubańskim. Sam Milik mówi, że na takie porównanie jest jeszcze za wcześnie.

Do porównań będzie się musiał jednak przyzwyczaić. Po transferze do Leverkusen (o Milika starało się także kilka innych dobrych europejskich klubów, m.in. hiszpańska Sevilla) niemieccy dziennikarze od razu nazwali go Mini-Lewandowskim. Prawdziwy Lewy już w tym roku może mieć w nim poważnego rywala do miejsca w składzie reprezentacji. Bo chociaż Milik dopiero od kilku miesięcy może legalnie kupić piwo, zdążył już rozegrać w reprezentacji cztery mecze, a w grudniu strzelił dla niej swoją pierwszą bramkę. Jeśli dalej będzie się rozwijał w takim tempie, już w tym roku może być wielką gwiazdą na wciąż jeszcze mało oświetlonym futbolowym polskim firmamencie.

Zbigniew Boniek

Sprzątanie betonu


Przez lata nie było w Polsce instytucji z gorszym wizerunkiem niż PZPN. Nic więc dziwnego, że kiedy w październiku Zbigniew Boniek wygrał wybory na prezesa związku, nie brakowało takich, którzy uważali, że on też utopi się w betonowym świecie działaczy. Tymczasem wystarczyło kilka tygodni, by legendarny piłkarz Juventusu odmienił futbolową centralę. Nie czekał, aż pochowane w związkowej szafie trupy wypadną, tylko sam wyciągał je jeden po drugim. Pozbył się niepotrzebnych pracowników, zrezygnował z kierowcy, który pobrał 100 tys. zł premii, i budowy nowej, horrendalnie drogiej siedziby. Już dziś jest najlepiej ocenianym człowiekiem związanym ze sportem w Polsce. Według badań CBOS z grudnia zaufanie do Zibiego deklaruje 74 proc. Polaków. To więcej niż choćby wobec prezydenta Bronisława Komorowskiego. W 2013 r. Boniek zajmie się wprowadzaniem do PZPN własnych pomysłów. Są spore szanse, że uda mu się u szefa UEFA, swojego przyjaciela Michela Platiniego, wywalczyć finał Ligi Mistrzów na którymś z polskich stadionów. Wtedy po raz pierwszy w historii kibice na meczach reprezentacji będą witać prezesa PZPN owacją na stojąco.

Joanna Kulig

Kobieta i śpiew


W „Hansel i Gretel: Łowcy czarownic” (na ekranach 8 lutego) zagrała epizod. Jednak to epizod w hollywoodzkim filmie z budżetem 60 mln dolarów i gwiazdorską obsadą. A partnerowała już Ethanowi Hawke’owi w „Kobiecie z Piątej Dzielnicy” Pawła Pawlikowskiego i Juliette Binoche w „Sponsoringu” Małgorzaty Szumowskiej. Polska prasa odnotowała, że aktorka znalazła się w rankingu 15 najbardziej pociągających kobiet kina 2012 r. w „San Francisco Chronicle”. Jednak jej prawdziwą wizytówką są role. Joanna Kulig to jedna z najgłośniejszych (także międzynarodowo) młodych aktorek polskiego kina.

Dziewczyna z beskidzkiej miejscowości Muszynka ma na swoim koncie występy w Starym Teatrze, role m.in. w „Środzie, czwartku rano”, niemieckim „Zagubionym czasie”, „Maratonie tańca”. Ale również recitale – skończyła wydział wokalno-estradowy krakowskiej PWST. W grudniu wzięła udział m.in. w koncercie „Freedom Bell” z okazji 60-lecia Radia Wolna Europa. W nowym roku myśli o wydaniu własnej płyty i powrocie do teatru z większym projektem. W styczniu będzie można ją także zobaczyć we współprodukowanym przez TVP i BBC serialu „Szpiedzy w Warszawie”.

Krzysztof Krystowski

Żywi i broni


Rządzi w Bumarze dopiero pół roku. Państwową firmę chce zmienić w dynamiczny, zyskowny i efektywny koncern zbrojeniowy. Przygotowany przez niego program strategiczny spółki zakłada, że do 2018 r. Grupa Bumar podwoi przychody do 6 mld zł, w tym miliard złotych przychodu osiągnie ze sprzedaży na rynkach zagranicznych, przy 6-proc. rocznym zysku.

Jak zamierza to osiągnąć? Nowymi innowacyjnymi produktami i lepszą współpracą z armią, która w przyszłym roku na modernizację i zakupy chce wydać 8 mld zł. – Bumar będzie strategicznym partnerem polskiej armii. Pierwsi będziemy się zgłaszać z naszymi najlepszymi produktami – zapowiada Krzysztof Krystowski.

Spółki z tzw. dywizji ląd pracują nad nowym bojowym wozem piechoty oraz nowym czołgiem podstawowym. Niedawno stąd polska armia kupiła dwa zupełnie nowe mosty samobieżne Daglezja. Konstrukcją zainteresowały się już inne armie. Kolejny potencjalny hit to nowy przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun – następca znanej ze swej skuteczności rakiety Grom.

Dorota Masłowska

Wciąż na przekór


Podobno dobra książka to tylko połowa sukcesu, drugą połową jest pisarz. Dorota Masłowska ilustruje to zjawisko jak mało kto. Nie tylko pisze świetną literaturę, lecz także magnetyzuje swoją osobowością. Czytelnicy często chętniej niż na jej wymagające książki rzucali się na wywiady z autorką. Wydawnictwo Literackie wiosną 2013 r. opublikuje wywiad rzekę autorstwa Agnieszki Drotkiewicz z najsłynniejszą polską pisarką młodego pokolenia. Prawdopodobnie Masłowska, laureatka Nike, po raz kolejny zadziwi, bo to jej specjalność. Po „Wojnie polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną” i „Pawiu królowej” napisała dwa dramaty – „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku” i „Między nami dobrze jest”. Umocniła w ten sposób swoją pozycję autorki, która potrafi napisać wszystko. Po premierze najnowszej powieści – „Kochanie, zabiłam nasze koty” – wydanej w 2012 r., mówiła: „Przede wszystkim ważne jest chronienie swojej niezależności, gotowość do niepodobania się”. Masłowska jest uodporniona na krytykę. „Lubię siebie samą stawiać pod ścianą” – twierdzi. Zobaczymy, czy zapędzi ją tam również Agnieszka Drotkiewicz.

Mikołaj Ziółkowski

Święty Mikołaj


Jest hojny. Ma gust, z którym liczą się wydawcy, dziennikarze i sponsorzy. O Mikołaju Ziółkowskim, szefie Heineken Open’er Festival, będzie jeszcze głośniej – jest coraz bardziej aktywny jako organizator koncertów. Od 2001 r. Ziółkowskiemu udało się zbudować potężne zaplecze artystyczne Heineken Open’er, zaplanować nowoczesną infrastrukturę miasteczka festiwalowego i nawiązać dobrą współpracę z władzami Gdyni. Festiwal przyciąga kilkadziesiąt tysięcy ludzi każdego roku. W 2010 r. dostał nagrodę dla najlepszego dużego festivalu na European Festival Awards w Groningen.

Zaczynał w połowie lat 90., gdy studiował w Warszawie. Dziś jest najbardziej rozchwytywanym menedżerem koncertowym w Polsce i w Europie Wschodniej. Należy do klanu kilkudziesięciu organizatorów koncertów w Europie, którzy na co dzień obracają milionami dolarów. Nie lubi oszczędzać: na dobrego artystę jest w stanie wydać każde pieniądze. I w tym tkwi tajemnica jego sukcesu. Czasami dla kontrastu z trwającą oszałamiającą passą przywołuje początki Heinekena – publiczność pierwszej edycji liczyła kilkadziesiąt osób. Dziś jego życie to wieczna przygoda. Kolejna edycja Heineken Open’er Festival startuje 3 lipca. Wśród gwiazd – Blur, Arctic Monkeys, Kings of Leon i Queens of the Stone Age.

Marcin Herra

Opiekun narodowej dumy


Prezes spółki, która od 1 stycznia 2013 r. pod nazwą PL.2012+ będzie operatorem Stadionu Narodowego w Warszawie. Przejmuje go z 21 mln zł straty, a ma uczynić obiektem dochodowym. To nie będzie proste. Dotychczasowy zarządca, Narodowe Centrum Sportu, z 65 lóż na stadionie zdołał wynająć tylko jedną. Herra musi stadion ożywić i uczynić rentownym. Jak wynika z jego planów, na Narodowym, który był jedną z aren tegorocznych piłkarskich mistrzostw Europy, ma się odbyć co najmniej dziesięć wielkich imprez. Listę wydarzeń ma przedstawić w lutym. Wciąż trwają negocjacje w sprawie siedziby Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz zorganizowania meczu Ligi Światowej siatkarzy. W centrali Grupy Lotos zajmował się m.in. marketingiem. Zdolnego menedżera posłano na szkolenia do Shella. Kilka tygodni po powrocie do Polski zadzwonili do Herry headhunterzy szukajacy menedżera, który dźwignąłby PL.2012 i uchronił Polskę przed katastrofą, bo UEFA wtedy ganiła nas już za brak postępów i opóźnienia w realizacji harmonogramu. Herra miał 1600 dni do meczu otwarcia. Dał radę. Czy da radę również ocalić przed bankructwem stadion, który miał być naszą narodową dumą?

Józef Wojciechowski

Biznes na trudne czasy


Wielu widziało go już na kolanach. Kryzys w branży, niesprzedane mieszkania i sprzedaż drużyny piłkarskiej Polonia Warszawa. Jednak Józef Wojciechowski nie traci dobrego nastroju. Założyciel, akcjonariusz i szef rady nadzorczej jednej z największych w Polsce firm deweloperskich. Pochłonięty jest budową drugiego, zapasowego filaru biznesowego swojej firmy. Chce zarabiać na ekskluzywnych obiektach komercyjnych. Planuje otwarcie czterogwiazdkowych hoteli w Szczecinie, Warszawie i Białymstoku, a kilka miesięcy temu otworzył Czarny Potok czterogwiazdkowy hotel ze spa w Krynicy. – Kosztował 180 mln zł, ale jestem gotowy poczekać kilka lat, zanim to przedsięwzięcie zacznie przynosić solidne zyski – mówi Wojciechowski. Tacy przedsiębiorcy jak on kształtują rynek i to od ich strategii oraz wyborów zależy, w jakim mieszkaniu wyląduje „rodzina na swoim”. Kryzysowa 21-metrowa kawalerka, trzy pokoje na 45-metrach czy może bardziej po europejsku – 60 i więcej metrów?

Kasia Stankiewicz

Zdolna niepokorna


18 lat temu wygrała „Szansę na sukces”, rok później zastąpiła Anitę Lipnicką, gdy ta odeszła z Varius Manx. A potem poszła pod prąd. W 2013 r. wyda nową płytę. Po tym jak pożegnała się z zespołem, nagrała płytę solową zatytułowaną „Kasia Stankiewicz”. Z drugim albumem, „Extrapop”, było jej ciężej – firma Sony BMG odrzucała kolejne wersje nagrań – odważnych jak na dziewczynę z popowego zespołu. Skonfliktowana z wydawcą przez kilka lat próbowała zerwać kontrakt. W końcu udało się i płytę wydała własnym sumptem, zastawiając mieszkanie w Warszawie. „Extrapop” był jej największym osiągnięciem. Tym albumem, wydanym wspólnie z partnerem Radkiem Łuką, Stankiewicz potwierdziła, że potrafi śpiewać inteligentny, skrzący pop i pisać dobre teksty. Nową płytę przygotowuje razem z Eddiem Stevensem, współpracownikiem Róisín Murphy i Zero 7. Będzie to mieszanka electro i muzyki akustycznej. Będzie można nadrobić kilka długich lat bez Kasi Stankiewicz. Czekamy.
Okładka tygodnika WPROST: 1/2013
Więcej możesz przeczytać w 1/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także