Love me tender pod Tatrami

Love me tender pod Tatrami

Krupówki (fot.Jakub Jura/CC)
Tłumy przychodzą na Krupówki po wspomnienie dancingów z PRL-u. Przenosi ich tam "boski Rici”, showman samouk. Wódka się leje, panie tańczą, a on śpiewa w ubranku z cekinami.
Grudniowe wieczory w Zakopanem były mroźne, mimo to przed wielkimi oknami Kawiarni Europejska każdego tygodnia od czwartku kłębili się ludzie. Panie przylepiały nosy do szyby. Nie z powodu podhalańskich kapel, próbowały znad głów tych, którym udało się wejść, dojrzeć Ricarda, drobnego mężczyznę z czarną czupryną i w przebraniu króla rock-and-rolla. Nawet na ulicy słychać, jak zaczyna śpiewać: "Love me tender, love me sweet …”. Pozdrawia przez okno przechodniów, posyła im buziaki. Paniom łzy stają w oczach od tego "Kochaj mnie czule”. Po występie rzucają mu na parkiet róże.

62-letni Ryszard Wadowski, który 14 lat temu przybrał sceniczny przydomek Ricardo, jest w Zakopanem gwiazdą. Dziś uwielbiają go tłumy z całej Polski. Ludzie płaczą, gdy śpiewa "Mamę” po włosku, milkną na liryczne nuty znane dzięki Bocelliemu, oklaskują chrypkę w piosenkach Armstronga, ale przede wszystkim wpadają w szaleńczą zabawę, w którą porywa ich dancingowymi hitami sprzed 30 lat. Wystrój i obsługa kawiarni też są reliktami PRL. Chybotliwe stoliki z płyty pilśniowej, śledź, kawa plujka, wódka z ogórkiem.

W kultowej już Europejskiej tańczą i starsze panie, i małolaty, i gwiazdy filmowe. Kiedyś po występie do śpiewaka przyszedł Piotr Szulkin i spytał: – Może pan zagrać u mnie w filmie "Ubu król”? Tak samouk nagrał pięć epizodów, z Janem Peszkiem, Wojciechem Siemionem, Katarzyną Figurą.

Dla niektórych Ricardo to postać komiczna, ale nikt nie odmówi mu wielkich pasji i charyzmy. Podczas występu rozdaje autografy i swoje zdjęcia. Przebiera się siedem razy. Jako Zorro szpadą "rysuje” na paniach słynne "Z”. Czasem piszczą, żeby uważał na ich kreacje. Ma strój marynarza, Presleya, cygańską marynarę, bistorowe spodnie, peruki, kapelusze, okulary. – Spalam się na scenie! – mówi legenda wodzirejów, choć nie lubi, gdy tak o nim mówić. Bo wodzirej króluje na weselach, a on jest artystą estradowym.

Więcej czytaj w najnowszym numerze tygodnika "Wprost", który od wieczoru będzie dostępny w formie e-wydania.

Najnowsze wydanie tygodnika dostępne będzie również na Facebooku.


Czytaj także

 1
  • irenka IP
    Spedzalam swieta w Zakopanem. Mrozu i sniegu - nie było . Stoki - sztucznie dosnieżane. W samym Zakopie - ludzie bawia sie swietnie bo Wadowski to prawdziwy showmen. Potrafi rozruszac towarzystwo od lat 18-118! Co w tym zlego ze ludzie wspominaja czasy gdy tanczono i bawiono sie na dancingach. Z tesknota wspominaja czasy gdy bylo biednie ale solidarnie i radosnie. Dzis kocmoluchy w czarnych kieckach polecaja tylko pielgrzymki i burdy uliczne zwane marszami w obronie kłamliwej TV Trwam. Puby w Zakopie - czynne! choc nie wszystkie ale drinka wypic mozna nawet w wigilijny wieczor. Sporo ludzi w wigilie okupowalo puby na krupowkach.

    Czytaj także