Prezydent brutto plus VAT

Prezydent brutto plus VAT

Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy nauczyli się żyć luksusowo. Dlatego potrzebują dużych pieniędzy z kraju i z zagranicy. On zarabia u prezydenta Kazachstanu. A czy ona dostawała pieniądze od rodziny dyktatora Egiptu?
W Nowym Jorku jest środowe popołudnie, kiedy do centrali znanej agencji Harry Walkera (HWA), zajmującej się wynajmowaniem celebrytów, dociera nasze zamówienie. Przedstawiamy się jako firma Rocket Inc., która chce wynająć Aleksandra Kwaśniewskiego do wygłoszenia odczytu na dorocznym spotkaniu władz spółki. Termin nieprzypadkowy – 15 listopada, to urodziny Kwaśniewskiego. Podajemy swoje prawdziwe imiona i nazwiska, prawdziwe e-maile i telefony. W widełkach cenowych, którymi agencja nakazuje określić nasz budżet na tę imprezę, zaznaczamy najniższe: między 5 a 10 tys. dolarów.

W Nowym Jorku jest czwartkowe przedpołudnie, kiedy dostajemy odpowiedź: „Bardzo dziękujemy za zainteresowanie Aleksandrem Kwaśniewskim jako gościem dorocznego spotkania managementu państwa firmy” – pisze Kimberly Bouchard, starsza agentka ds. sprzedaży. Problem jest tylko jeden: zaznaczyliśmy niewłaściwe widełki. Pani Bouchard jest wyjątkowo dyplomatyczna, ale zdecydowana: „Szczerze chcę państwa poinformować o istnieniu opłaty, która towarzyszy wszystkim wystąpieniom Aleksandra Kwaśniewskiego, i z przyjemnością podzielę się z państwem tą informacją. Przewyższa ona zasugerowany przez państwa budżet 5-10 tys. dolarów”.

Pozostałych widełek jest sześć. Ostatnie kończą się powyżej 100 tys. dolarów.

Najbliższego 15 listopada Aleksander Kwaśniewski skończy 59 lat. Nikt już mu nie mówi, że jak na polityka jest młody – jak zgodnie mawiano osiem lat temu, gdy opuszczał Pałac Prezydencki. Jego transfer do międzynarodowej polityki nie doszedł do skutku. Choć wielokrotnie go korciło, żeby wrócić na krajowe boisko, nigdy nie zdecydował się tego zrobić. Nie stworzył własnej partii ani listy wyborczej, nie wystartował do Sejmu. Tłumaczył, że akurat jemu – jedynemu prezydentowi z dwukadencyjnym wynikiem – nie wypada być zwyczajnym posłem. Także dziś, gdy na lewicy gorące umysły z otoczenia Janusza Palikota kreślą wizję budowy nowej lewicy, obsadzając Kwaśniewskiego w roli lokomotywy wyborczej, jest to mało realne. Bo Kwaśniewski przez osiem lat obrósł w finansowe zależności, z których nie jest mu łatwo się wyzwolić.

W agencji z Clintonem

Po zakończeniu prezydentury Kwaśniewski poszedł drogą wielu zachodnich polityków: założył własną fundację Amicus Europae, która zapewnia mu organizacyjne zaplecze do pielęgnowania kontaktów wyniesionych z okresu prezydentury. I zaczął – tak jak zachodni emeryci polityczni – szukać okazji do spieniężenia swojego nazwiska. Tak trafił do agencji HWA, która za pieniądze wysyła go na sympozja i podnajmuje firmom.

W biogramie Kwaśniewskiego prezentowanym przez HWA wspomina się o jego politycznej młodości w PZPR, jednak zachodniemu odbiorcy przedstawiany jest on głównie jako współautor polskiej transformacji oraz pogromca Lecha Wałęsy – który w Ameryce jest wciąż marką samą w sobie. W HWA Kwaśniewski może liczyć na naprawdę duże pieniądze. Biorąc pod uwagę, że ma status „exclusive speaker”, zarezerwowany dla najważniejszych mówców, każdy jego odczyt może kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów.

A i towarzystwo ma zacne. Na liście „exclusive speakers” agencji HWA znajdują się m.in. były prezydent USA Bill Clinton oraz jego zastępca Al Gore (noblista), lider grupy U2 Bono, legendarny amerykański księżycowy astronauta Buzz Aldrin, były wiceprezydent USA Dick Cheney, byli sekretarze generalni ONZ Kofi Annan (noblista) i Butrus Butrus-Ghali, aktorzy Arnold Schwarzenegger i Martin Sheen, jordańska królowa Noor, były szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Mohamed ElBaradei (noblista), legendarny szef amerykańskiej dyplomacji Henry Kissinger (noblista) oraz sławny genetyk J. Craig Venter, pionier prac nad rozszyfrowaniem ludzkiego genomu. Jest nawet bohater ostatniego skandalu dopingowego – kolarz Lance Armstrong.

Dziś to właśnie za granicą Kwaśniewski zarabia największe pieniądze. Do dolarowych honorariów z Zachodu dorzuca oligarchiczne hrywny z Ukrainy i paliwowe tenge od dyktatora Kazachstanu.

Tak jak dla Zachodu Kwaśniewski jest jednym z symboli odwrotu Europy Środkowej od komunizmu, tak dla postradzieckiego Wschodu – jednym z najbardziej znanych i lubianych polityków „zachodnich”.

Kluczowe jest to, że Kwaśniewski ze swoją socjalistyczną przeszłością wymienioną na garnitur demokratycznego Europejczyka znacznie lepiej rozumie środkowoazjatyckich kacyków niż liderzy krajów starej Unii Europejskiej. Potrafi przymknąć oko na rasowanie wyborczych wyników, gnębienie opozycjonistów i oligarchiczne biznesy. Jest realistą. Wie, że w krajach postradzieckiego Wschodu ustroju przypominającego demokrację wprowadzić się w ciągu kilku lat nie da. A środkowoazjatyccy dyktatorzy, którzy z racji łamania standardów demokratycznych dostaną od Europy Zachodniej kosza, zwrócą się do bardziej wyrozumiałego Kremla.

Dobrze ilustruje to misja Kwaśniewskiego na Ukrainie, gdzie wraz z byłym szefem Parlamentu Europejskiego Patem Coksem mieli w imieniu UE przekonywać prezydenta Wiktora Janukowycza, aby wypuścił z więzienia liderkę opozycji Julię Tymoszenko.

Kiedy misja zakończyła się fiaskiem, Kwaśniewski starał się bagatelizować znaczenie skazania Tymoszenko. Był za to atakowany w zachodnich mediach. Zarzucano mu przymykanie oczu na dyktatorskie praktyki Janukowycza. Bo Zachód szuka pretekstu, aby się od Wschodu odwrócić. A Kwaśniewski takich pretekstów dać nie zamierza.

Milion od oligarchy

Inna rzecz, że jednocześnie na Ukrainie zarabia. Wiosną 2010 r. Kwaśniewski został szefem proeuropejskiego stowarzyszenia Jałtańska Strategia Europejska (YES). To organizacja oligarchy Wiktora Pinczuka, zięcia byłego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy. Pinczuk był także pierwszym poważnym sponsorem fundacji Kwaśniewskiego Amicus Europae – w pierwszym roku jej działania wyłożył prawie milion złotych, co pozwoliło jej rozpocząć działalność.

Do interesów Kwaśniewskiego na Wschodzie doszło niedawno doradzanie autokratycznemu prezydentowi Kazachstanu Nursułtanowi Nazarbajewowi. I w tym przypadku Kwaśniewski ma niezłe towarzystwo. Pieniądze od Nazarbajewa biorą także były szef Komisji Europejskiej Romano Prodi i były kanclerz Austrii Alfred Gusenbauer, ale w Astanie pojawiają się także dobrzy znajomi Kwaśniewskiego – były brytyjski premier Tony Blair i dawny kanclerz Niemiec Gerhard Schröder. – Kazachstan nie jest europejską demokracją, ale przewodził niedawno OBWE i zachowuje realną suwerenność wobec Rosji – przekonuje europoseł Ruchu Palikota Marek Siwiec, dawny minister Kwaśniewskiego i jego zausznik.

Ile Kwaśniewski dostaje od kazachskiego możnowładcy? Tego były prezydent ujawnić nie chce. Rok temu, gdy wyszło na jaw, że Blair współpracuje z Nazarbajewem, dziennik „Telegraph” napisał: „Jeśli chcecie się dowiedzieć, za jaką kwotę wielki człowiek sprzedaje swój dorobek, oto ona – 13 mln dolarów”.

Kwaśniewski już lata wcześniej kokietował Nazarbajewa. W 2002 r. jako prezydent wręczył mu Order Orła Białego. Przyznanie najwyższego polskiego odznaczenia Nazarbajewowi było sporą przesadą, nawet biorąc poprawkę na dyplomatyczne obyczaje.

Nie bez znaczenia jest to, że na Wschodzie Kwaśniewski ma swojego zaufanego współpracownika Jacka Kluczkowskiego. Był on ambasadorem na Ukrainie (2005-2010), a dziś kieruje właśnie placówką w Kazachstanie. Podczas ukraińskiej pomarańczowej rewolucji to Kluczkowski dzięki swoim kontaktom przygotował misję negocjacyjną Kwaśniewskiego, która doprowadziła do przejęcia władzy przez prozachodnią koalicję Wiktora Juszczenki i Julii Tymoszenko.

To był jeden z największych sukcesów prezydentury Kwaśniewskiego. Jednak także zarzewie późniejszych kłopotów. Po pomarańczowej rewolucji Rosjanie poczuli się przez Kwaśniewskiego upokorzeni i politycznie ograni. I zablokowali mu międzynarodową karierę we wszystkich instytucjach, na które mieli wpływ. Kwaśniewskiemu zostało dorabianie do prezydenckiej emerytury, wynoszącej ok. 4 tys. zł. Wielokrotnie narzekał, że to kwota dla niego upokarzająca.

Kwaśniewska na podsłuchu

Informacja o tym, że Kwaśniewski znalazł się w grupie doradczej firmy miliardera Jana Kulczyka, nie jest nowa. Powszechnie wiadomo o tym od września 2011 r. Dlaczego zatem „Gazeta Wyborcza” dopiero teraz się tym zainteresowała, publikując serię krytycznych tekstów? – to pytanie dręczy ludzi byłego prezydenta. – Najwyraźniej komuś zależy na zdyskredytowaniu Kwaśniewskiego. Komuś, kto boi się jego powrotu do wielkiej polityki – uważa Marek Siwiec.

Wśród polityków lewicy żywa jest plotka, że „Wyborcza” przygotowuje dalsze uderzenia w kieszeń Kwaśniewskiego. To budzi zdziwienie tym większe, że „Wyborcza” była dotychczas Kwaśniewskiemu przychylna. Siwiec zapewnia, że nie ma już więcej haków na prezydenta. Zastrzega jednak: – Zawsze przecież można zajrzeć do łóżka czy do rozporka. Albo odkurzyć sprawę willi w Kazimierzu – mówi.

Prezydentowa w organizacji Mubaraków

Po zakończeniu kadencji Kwaśniewskiego jego żona także zajęła się zarabianiem pieniędzy. Nową falę popularności dały jej telewizyjne programy „Lekcja stylu” w TVN Style oraz publikowane książki dotyczącej savoir-vivre’u. Jesienią 2011 r. zagrała w reklamie antygrypowych medykamentów – to sytuacja wśród pierwszych dam bez precedensu. Wedle szacunków ekspertów z branży reklamowej prezydentowa mogła zgarnąć za użyczenie swoje twarzy koncernowi farmaceutycznemu od kilkuset tysięcy do ponad miliona złotych. Pytany o to Aleksander Kwaśniewski oświadczył, że gaża jest tajemnicą żony.

W dokumentach fundacji Kwaśniewskiej Porozumienie bez Barier odnaleźliśmy relacje z jej regularnych wizyt w Egipcie. Od 2007 r. Kwaśniewska zasiadała w radzie głównej organizacji Women’s International Peace Movement (Międzynarodowy Ruch Pokojowy Kobiet). Stowarzyszenie to zostało utworzone przez Suzanne Mubarak, żonę dyktatora Egiptu Hosniego Mubaraka. Podobnie jak w przypadku Nazarbajewa sytuacja jest dwuznaczna. Mubarak był dyktatorem, a pani Mubarak – prominentną przedstawicielką jego reżimu.

Informacje o wizytach w Kairze znaleźliśmy jeszcze w sprawozdaniach fundacji Kwaśniewskiej za 2008 i 2009 r. Nie ma na ten temat ani słowa w sprawozdaniu za 2010 r. złożonym w połowie 2011 r. To nie przypadek – na początku 2011 r. Mubarak został obalony po masowych protestach. Dziś jest sądzony za śmierć setek demonstrantów, prokuratura grozi mu także procesami za korupcję i malwersacje. Po zmianie władzy w Egipcie konta Suzanne Mubarak zostały zamrożone. Mimo wielokrotnych próśb Jolanta Kwaśniewska nie powiedziała nam, czy brała pieniądze od Mubaraków, czy też jeździła do Kairu dla idei.

W niedawnym sondażu „Wprost” Polacy zapytani o to, kogo najchętniej widzieliby na fotelu premiera po Donaldzie Tusku, na pierwszym miejscu umieścili Kwaśniewskiego. Czy informacja, że za niezbyt ciężką pracę dla biznesmena i dyktatora inkasuje bajeczne honoraria, to zmieni? Kwaśniewski ma szczególny dar: niewiele się do niego przykleja. W swoje niemal 40-letniej karierze politycznej wyplątywał się już ze znacznie poważniejszych kłopotów. Polacy traktują Kwaśniewskich trochę jak parę królewską. A królom wolno więcej.
Kwaśniewski dla „Wprost”

Izabela Smolińska: Dlaczego „Gazeta Wyborcza” zaczęła pytać o pańską działalność biznesową?

Aleksander Kwaśniewski: Nie wiem. Myślę, że jest to związane z sugestiami, że mógłbym wrócić do działalności politycznej. To takie pewnego rodzaju ostrzeżenie, żebym nie wracał, chociaż – jak podkreślam – jeszcze nie podjąłem żadnej decyzji w tej sprawie.

A mógłby pan podać, jakiej wysokości honoraria pobiera pan za świadczone usługi, żeby tym samym uciąć pojawiające się spekulacje?

To wszystko są umowy związane z zasadą poufności. Nie mogę ujawnić, ile zarabiam, chociażby z tego względu, że w radach, których jestem członkiem, nie zasiadam sam, a nie mam upoważnienia do ujawniania wysokości zarobków od innych osób. Musiałbym poinformować te osoby i uzgodnić z nimi, że taką i taką informację upubliczniam. To jest tzw. tajemnica handlowa, która obowiązuje wszędzie, na całym świecie, więc nie mam zamiaru jej łamać.

Czy nie rozważał pan innych opcji, np. upublicznienia swoich zarobków?

W dniu, w którym zdecyduję się, jeżeli zdecyduję się podjąć działalność publiczną, polityczną, ponownie, zacznę podlegać wszystkim przepisom, jakie są z tym związane, więc oświadczeniom majątkowym, informacji itp. Natomiast dzisiaj jestem osobą prywatną i nie mam żadnych zobowiązań, żeby składać tego typu oświadczenia, poza urzędem skarbowym, co robię bardzo solennie, w odpowiednim czasie, żeby nie płacić żadnych kar. Wszystkie moje fundusze są w Polsce, wszystkie podatki płacę w kraju, nie mam żadnych kont za granicą, więc wszystko z punktu widzenia polskich władz państwowych jest całkowicie jasne i przejrzyste.

Okładka tygodnika WPROST: 5/2013
Więcej możesz przeczytać w 5/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także