Pilot przerywa milczenie

Pilot przerywa milczenie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wszyscy w 36. Specpułku mieli zakaz rozmów z mediami. A to właśnie piloci są oskarżeni o spowodowanie katastrofy smoleńskiej, więc nie mieliśmy jak bronić ich dobrego imienia – mówi ppłk Bartosz Stroiński, szef eskadry 36. Pułku, który 7 kwietnia leciał do Smoleńska.

Wprost: Kazano panu przejść na emeryturę?

Ppłk Bartosz Stroiński: Miałem zakaz lotów. Ale nikt oczywiście na mnie bezpośrednio nie naciskał. Chciałem być daleko od tego, co się w armii dzieje. Przynajmniej w lotnictwie. Jeżeli ktoś sądzi, że coś po tej katastrofie zmieniło się na lepsze, to się myli.

Szkolenia fikcyjne – o tym pan mówi?

Nie o to chodzi. Teraz w lotnictwie najważniejsze jest wypełnianie dokumentów, a nie latanie. Te dokumenty tak naprawdę zabezpieczają osoby, które są wyżej w hierarchii wojskowej. A jest ich bardzo dużo. Zaraz mnie państwo zapytają o przyczynę katastrofy, to od razu powiem, że jedną z przyczyn było to, że nasz specpułk miał nad sobą tak wielu zwierzchników.

Dlaczego?

Bo to powodowało bezwładność, niemożność działania. I dlatego byliśmy daleko w tyle za lotnictwem cywilnym. Lotnictwo cywilne się rozwijało, a nas krępowały procedury.

Więcej możesz przeczytać w 8/2013 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0