Komu pomoże Freud?

Komu pomoże Freud?

Dodano:   /  Zmieniono: 148

Daremnie szukałam u Freuda teorii, na którą powołał się Janusz Palikot, przypisując Wandzie Nowickiej chęć bycia ofiarą (zgwałconą). Freud miał różne pomysły, nie zawsze mądre, ale nigdzie nie zajmował się przypadkiem kobiety, której polityczny szef przypisuje potrzebę gwałtu tylko dlatego, że nie chcąc być manipulowana, stawiła mu rozsądny opór. Faktem jest, że ów opór przyprawił Palikota o taką utratę poczucia rzeczywistości, że być może tylko Freud może mu pomóc. W teorii tego uczonego znaleźć bowiem można koncepcje „wyparcia”, która – upraszczając – polega na tym, że wypycha się do podświadomości własne niemoralne i wstydliwe zachowania i jednocześnie otwarcie przypisuje się je innym. Palikot spiskuje, niestety nieudolnie, więc wstydząc się tego, posądza o spiskowanie wszystkich innych. Oczywiście mężczyzn (Millera, Tuska), bo kobiety mogą być tylko pasywnymi ofiarami spisków. Kobiety nie spiskują, nie politykują, bo nie mają fallusa. To też Freud. Skoro nie mają fallusa, to nie mają lęku przed kastracją (mężczyzna ma), a skoro nie mają lęku, to nie mogą nabyć wszystkich tych predyspozycji, które są niezbędne do uczestniczenia w życiu publicznym. Kobieta – według Freuda – to „wybrakowany mężczyzna”, niezdolny do życia publicznego, który brak fallusa stara się zrekompensować „dobrym wyglądem” oraz posiadaniem dzieci. To są ulubione fragmenty z Freuda, które Palikot, gdy nie spiskuje, czyta i zapewne dlatego ma tyle problemów ze zrozumieniem otaczającej go rzeczywistości.

Freud mimo rewolucyjności niektórych swoich poglądów był kontynuatorem wielowiekowej tradycji (która zaczęła się od Arystotelesa i ciągnęła przez wszystkich doktorów i ojców Kościoła aż po Napoleona), zgodnie z którą kobieta jest istotą „wieczyście dziecięcą”, pasywną i bezrozumną, a więc niezdolną do samodzielności i życia zawodowego, o polityce nawet nie wspominając. Z tą „tradycją” walczyły feministki, których Wanda Nowicka jest spadkobierczynią. Szkoda, że Palikot nie zna tego kawałka historii, dowiedziałby się o kobietach czegoś więcej niż tego, że pragną być gwałcone oraz dobrze wyglądać i mieć dzieci.

À propos dzieci. Ich los był jeszcze gorszy niż kobiet. Bo nie potrafiły walczyć. W zamierzchłych czasach, gdy nie było regulacji urodzin, dzieci marły jak mrówki i mało kto się tym przejmował. Według Galla Anonima Kościół chrzcił i nadawał im imię, dopiero gdy ukończyły siedem lat, by nie marnować święconej wody na młodsze, bo rzadko przeżywały. Nie widziano w dziecku „poruszeń duszy” i traktowano je jako towar, „materiał do ociosania”, względnie „majątek swoich rodziców”. Dzieci bito, „używano” do pracy i wszelkiej posługi (seksualnej również). Nie miały, tak jak kobiety, żadnych praw. Nabyły je dopiero w połowie XX w. I – tak jak w przypadku praw kobiet – nie wszyscy jeszcze zdążyli to zrozumieć. Na pewno nie zrozumiał tego biskup Pieronek.

Wyznam, że oniemiałam, kiedy usłyszałam z ust dostojnika kościelnego, że: „papież zmagał się z o wiele większymi tematami niż pedofilia. Dbał, by ludzie żyli w zgodzie z przykazaniami bożymi. To jest o wiele ważniejsze zadanie niż ukrócenie sprawy pedofilskiej, która była na świecie, jest i będzie. Żadna siła nie powstrzyma człowieka od tego, żeby korzystać z pewnych możliwości, jakie daje mu wolna wola i do czego pchają go namiętności: świata nie zmienimy”.

Żadna siła mnie nie powstrzyma od powiedzenia, że człowiek, który mówi takie rzeczy, jest osobą głęboko niemoralną. Żadna siła mnie nie powstrzyma od powiedzenia, że przykazania boże i cała nauka Kościoła jest nic niewarta, jeśli można usprawiedliwić „wolną wolą, namiętnościami i naturą świata” zbrodnie na bezbronnych dzieciach. Żadna siła mnie nie powstrzyma od powiedzenia, że Kościół, którego słudzy mówią takie rzeczy, chyli się ku upadkowi, przed którym nie uchroni go ani ten, ani inny papież. Nie ma bowiem ważniejszych spraw niż ochrona słabszych. W wypowiedzi Pieronka doszła do głosu cała hipokryzja Kościoła, który walczy o życie „nienarodzonych”, ale krzywdzenie i gwałcenie urodzonych traktuje jako „korzystanie z pewnych możliwości, jakie dała człowiekowi wolna wola”. Pieronkowi to już nawet Freud nie pomoże.

Więcej możesz przeczytać w 8/2013 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 148
  • Werbalista   IP
    @ Nie ma co !!! 2013-02-24 09:09:53 - Roznica pomiedzy antyklerykalizmem w Polsce, a anysemityzmem w ogole jest ogromna. Antyklerykalizm dazy do usuniecia wplywow krk na polityke i prawo, w jak najszerszym tych slow znaczeniu. Antysemityzm to zrodlo nienawisci wobec osob pochodzenia zydowskiego, bez wzgledu na wyznanie. Antyklerykalizm w Polsce, to opozycja wobec wszechobecnosci krk w zyciu spolecznym, ale nie wszystkich obrzadkow wiary chrzescijanskiej. To opozycja wobec jednego kosciola, ktory probuje zawlaszczac prawo do opinii na wszystkie tematy, narzucac prawa, formowac postawy, bez wzgledu na wiare obywatela. I to jest niedopuszczalne. Antysemityzm to, jak juz pisalem. Wiara osob pochodzenia zydowskiego nie ma znaczenia, wystarczy pochodzenie do tego zeby ich nienawidzic. Zgadzam sie z Szanownym Komentatorem, ze, jak kazdy fanatyzm, sa to zjawiska niebezpieczne. I nie ze wzgledu na walke o wladze, ale dla normalnego, zdrowego zycia spoleczenstwa. Fanatyzmu nie da sie zwalczyc ustawami, ani kodeksem, tylko dyskusja i wychowaniem spoleczenstwa w duchu tolerancji. Wiem, ze to trudne, ale szlag mnie trafia na niektore wypowiedzi hierarchow kosciola, ktore zamiast dazyc do pojednania (ekumenizmu - mowil JP2), jatrza i nawoluja do dyskryminacji i nienawisci. Ale skoro juz Szanowny Komentator poruszyl taki ciekawy temat, jak walka o wladze, to trudno sie powstrzymac od stwierdzenia, ze krk nic do tego nie ma, choc przez wieki walczyl o wladze swiecka, zapominajac o slowach JC, ze krolestwo moje nie jest z tego swiata (cudzyslow pominiety). Ale wiadomo, ze krk traktuje swoje swiete pisma, jak makulature, interpretujac je tylko i wylacznie na swoja korzysc.

    Pozdrawiam.
    • Werbalista   IP
      @ nie ma co !!! 2013-02-23 22:24:56 - Przykro mi, ze nie lapiesz klerykalizmu. Fundusz koscielny, czyli legalny szantaz kosciola w stosunku do panstwa, religia w szkolach, ksieza na etatach we wszystkich sluzbach panstwowych. Politycy ostentacyjnie uczestniczacy we wszystkich koscielnych hucpach. Pokropki, oplatki, jajeczka - oficjalne, nie prywatne. Cmentarze pod zarzadem krk. Hierarchowie w mediach. Ludzie, co prawda nie przestrzegajacy nakazow krk, ale minimalnie uczestniczacy w tym calym cyrku; zeby nie podpasc. Propaganda koscielna i wplyw na prawa RP; to wszystko nic? Dla tych, ktorych na to stac, to krk moze im nagwizdac, ciaze pojada przerywac do Niemiec, Szwecji, Slowacji, Czech. To samo z in vitro. Sytuacja sie zmienia, gdy kogos na to nie stac. Prawa kobiet sa systematycznie lekcewazone przez krk (vide ratyfikacja porozumienia o przemocy w rodzinie). To wszystko, to pies? Po co krk sie w to wtraca? Ma swoich wiernych (nad ktorymi nie panuje), ale gdzie moze glosic swoje zasady, to po co zatruwac zycie tym, ktorzy do kosciola nie naleza. To kto tu robi krucjate swiatopogladowa? My; ateisci i innowiercy, czy krk, ktory wszystkim chce narzucic swoje zasady, jeszcze ubrane w majestat prawa?

      Elektorat ludzi starszych kruszeje, a ich dzieci i wnuki juz nie chca sluchac, tyle, ze maja szacunek dla rodzicow i dziadkow, wiec dalej uczestnicza w chocholim tancu, bo po co sprawiac przykrosc starszym ludziom? Tez bym tak robil, nalezac do innej rodziny; babcia byla bardzo zgorszona, ale juz rodzicom w ogole nie zalezalo. I tak bedzie coraz czesciej.

      Z drugiej strony ludziom potrzeba rytualow, co krk zaspokaja, ale komunisci mieli juz dosc dobre pomysly, jak je zastapic; sluby, uroczyste nadanie imienia, to juz bylo. Cos jednak to zastapi i to stosunkowo szybko. Biorac pod uwage ciagle zwiekszajaca sie liczbe rozwodow, coraz mniej par moze wziac slub w kosciele.
      Pozdrawiam.
      • Marit   IP
        Pan Carrington to pewnie pisze z Aspen,co
        • Werbalista   IP
          @ Nie ma co !!! 2013-02-23 19:32:09 - Jednak patrze nie z poziomu prerii, a z wysoka, ok. 2 km npm (stad Fly High). Lasu krzyzy to moze nie widze, ale Swiebodzin tak. Bywam w Polsce i obserwuje; klerykalizm natretnie wciska sie w kazda dziedzine zycia. Przecietny Polak ma to w nosie, bo robi, co chce, nie przejmujac sie nakazami (glownie zakazami) krk, ale na wszelki wypadek w droge mu nie wchodzi. W ciagu ostatnich dwoch pobytow nie spotkalem ani jednego (duze miasto), ktory by regularnie uczeszczal do kosciola. Raz; na slub. Jednak kazdy jest szczerze oburzony, gdy wyrazam sie przeciwko dominacji kosciola w zyciu publicznym. Nieslychana dychtomia. Co wiecej, czytajac tu i tam komentarze czytelnikow, odnosi sie wrazenie, ze wiekszosc to antyklerykalowie. Moze krk zostali juz tylko analfabeci, co to ani przeczytac nie moga, ani tez napisac czegos sensownego. Wobec tego trzeba im zrobic te telewizje Trwam. Zobaczymy jak dlugo w tym analfabetyzmie wytrwaja.

          A Szanowny Komentator niech sie tak bardzo nie przejmuje, ta sama walka z krk byla juz w II RP. Wystarczy poczytac Boya.

          Pozdrawiam.
          • Marit   IP
            Niejaka Anka R pisze z kanady na zamówienie.Dorabia do socjalu.czy to w porządku?

            Czytaj także