Celebrycki lans na związek

Celebrycki lans na związek

FOT. ALEKSANDER MAJDANSKI / NEWSPIX.PL / Źródło: Newspix.pl
Bez lansu nie ma awansu – dobrze wiedzą o tym celebryci. Ci, którzy przestali być pieszczochami bulwarówek za wszelką cenę, próbują wrócić do ich łask. A żeby to osiągnąć, potrafią udawać np. parę zakochanych. Bo cena jest wysoka – co najmniej kilka tysięcy za udział w reklamie proszku do prania czy innego szamponu.
Niedawno bulwarówki obiegła wiadomość o tym, że prezenterka Wiadomości TVP spotyka się ze znanym pogodynkiem. Ich romans – według tabloidów oczywiście – miał się rozpocząć z chwilą, gdy prezenterka pojawiła się w gmachu na Woronicza. Jarosław Kret, bo o nim mowa, miał najpierw pomagać Beacie Tadli odnaleźć się w publicznej telewizji. Od plotek i spekulacji aż huczało w plotkarskim pismach. Wtedy to, żeby nie zanudzić czytelników samymi tylko spekulacjami na temat związku, Tadla i Kret podczas Wielkiego Testu Wiedzy Ekonomicznej w TVP nareszcie pokazali się razem. Fotoreporterzy uchwycili nawet to, jak wchodząc do telewizyjnego studia trzymali się na ręce.  

Efekt? Tadla wyrabia sobie twarz i nazwisko, a Kret ratuje swój zszargany w mediach wizerunek po burzliwym rozstaniu z inną celebrytką – Agatą Młynarską. Co ważne, całe ich rozstanie również było szeroko komentowane w plotkarskiej prasie.  

Własna reklama dźwignią sukcesu 

Jak szepczą korytarze TVP, romans Tadli z Kretem to tylko „deal”. Tajemnicą poliszynela na Woronicza jest fakt, że podobny układ Kret miał zaproponować swojej koleżance – również pogodynce TVP – Marzenie Słupkowskiej. Ta jednak nie chciała się na to zgodzić.  

Wcześniej o takim układzie mówiło się przy okazji „związku” Dody z Nergalem. Tracąca już wtedy swoją popularność Dorota Rabczewska musiała zrobić coś, co na nowo przyciągnie do niej tłumy paparazzich. Nergal zyskać miał rozpoznawalność w Polsce nie tylko wśród fanów muzyki metalowej.   

– To marketing – mówił wtedy prof. Bogdan Wojcieszke, psycholog, autor popularnej książki „Psychologia miłości: intymność, namiętność, zaangażowanie”. Skąd profesor wysnuł taki wniosek? – Bo miłość się ukrywa, a nie tak z nią obnosi. Miłość to poważna rzecz – argumentował. – Ten związek będzie trwał, dopóki ludzie będą się tym interesować. Dopóki będzie to przynosiło kasę... – twierdził. 

I wszystko się sprawdziło. Rozpadowi związku nie przeszkodziła nawet choroba muzyka. Co prawda, jeszcze w czasie jej trwania Doda zaangażowała się w poszukiwania dawców szpiku, by w zasadzie po chwili – gdy już cel został osiągnięty i celebrytka znajdowała się znowu na łamach kolorówek – zerwać z Darskim. Zyski? Ona powróciła na nowo na okładki kolorówek, dostała angaż w reklamie sieci marketów Media Export. O Nergalu w końcu wszyscy w Polsce usłyszeli – został nawet jurorem w telewizyjnym show Dwójki „The Voice of Poland. Najlepszy głos”.   

Rozstanie naprawi wizerunek 

Inną parą, która umówiła się na udawanie, tyle, że tym razem rozstania, był Tomasz Kammel i Katarzyna Niezgoda. Ich związek od zawsze budził ciekawość paparazzich głównie dlatego, że Kammel jest przystojnym mężczyzną, a Niezgoda nie mieści się w kanonie piękna kolorowych gazet. On stracił wtedy pracę w TV. Ona w atmosferze skandalu odeszła z banku Pekao S.A. Gdy już wyszli na prostą: on wrócił do telewizyjnej Dwójki, a ona została prezesem Deni Cler, znanej odzieżowej marki, postanowili znowu zwrócić na siebie uwagę. – Żeby znowu stać się maskotkami tabloidów, postanowili udawać, że się rozstali – zdradza nam jeden z paparazzich. I trzeba przyznać, że zrobili to nadzwyczaj profesjonalnie. Nie tylko nie pokazywali się razem, ale również potrafili być na jednej imprezie i udawać… że się nie znają. Tymczasem ich związek kwitł w najlepsze. Dowód? Niedawno Niezgoda pojawiła się w nowym programie TVN Style „W roli głównej” i opowiadała, jak to się jej dobrze żyje u boku Kammela.  

Awantura z byłym mężem sposobem na kontrakt 

Doda po epizodzie z Nergalem najwyraźniej poczuła wiatr w żaglach, bo już po jakimś czasie mogliśmy śledzić, oczywiście na łamach bulwarówek, jej awanturę z byłym mężem Radosławem Majdanem. Zaczęło się od tego, że Majdan wystąpił w reklamie prezerwatyw. I nie byłoby to zapewne zauważone, gdyby na plakatach reklamowych nie było też Dody. A była. Majdan jej podobiznę miał wytatuowaną na ramieniu. Rabczewska, znana z ostrego języka, ostro skomentowała kampanię. – Skoro nie mogli mieć mnie, postanowili wykorzystać mój wizerunek poprzez mojego naiwnego, byłego męża, a - co najgorsze - on na to przystał. Boli bardzo... wierzyłam w to, że kocha mnie czystą miłością, a on mnie po prostu wykorzystał – opowiadała w tabloidach. I awantura kręciłaby się zapewne jeszcze długo, gdyby nie to, że dziennikarze postanowili zapytać agencję, dlaczego zaryzykowała wojnę z celebrytką. – Doda i Radek tak się umówili – rozwiała wątpliwości pracownica agencji Taboo. – Do sądu z panią Dorotą na pewno nie pójdziemy. Trzyletnia współpraca z nią nigdy nie zakończyła się żadną awanturą. Mamy dobre relacje – dodała.  

Stoppa: celebryci sami to wymyślają 

Jak się to robi? – Wystarczy umówić się z fotografem, a potem już konsekwentnie budować historię – zdradza w rozmowie z Wprost.pl Przemysław Stoppa, fotograf gwiazd. – Celebryci budują taką historię ze wszystkimi zwrotami akcji, czyli od zakochania po rozpad związku. A potem się cieszą, jak podłapią to media i biegają za nimi paparazzi – dodaje.  

Jak twierdzi, ważne w tym jest to, żeby się trzymać wcześniej ustalonego scenariusza, bo media fałsz potrafią wyczuć bardzo szybko. Kto wymyśla scenariusze? – Najczęściej robią to sami celebryci, bo niestety w naszych, rodzimych agencjach piarowych wcale nie pracują ludzie nadzwyczaj kreatywni – tłumaczy Stoppa.

Czytaj także

 0

Czytaj także