Cień Palikota

Cień Palikota

Człowiek widmo. Szara eminencja. Ruch Palikota ma jawność na sztandarach, ale jego zarobków ujawniać nie chce. Kim jest Karol Jene, złote dziecko Janusza Palikota?

Trawiasta zieleń spodni i dopasowana marynarka. Do tego kolorowe gadżety – czasem wyrazisty krawat, czasem chustka w butonierce. Wysoki wzrost i łysa głowa. Jest chyba najbardziej niekonwencjonalnie wyglądającym człowiekiem w Sejmie. Ubiera się jeszcze bardziej ekstrawagancko niż jego pryncypał Janusz Palikot. Zresztą wyraźnie z niego czerpie inspirację – i jak mówią ci, którzy go obserwują od dawna – upodobnia się do Palikota coraz bardziej. Nie tylko w swoich stylizacjach. Jene jest wpatrzony w lidera jak w guru. – Palikot kształtuje mu osobowość – twierdzi jeden z byłych już członków Ruchu.

Karol Jene, bo o nim mowa, to ktoś więcej niż dyrektor klubu parlamentarnego. To najbliższy człowiek Palikota, według zgodnych relacji związany z nim na dobre i złe. Najwierniejszy z wiernych. O tajemnicach Palikota wie najwięcej. To zarazem człowiek, przed którym drżą posłowie tego ugrupowania. Bo gdy się narażą szefowi, Jene nie waha się ich obsztorcować. Od niego zależy, kto ma dostęp do lidera albo czy w ogóle przekazać Palikotowi sprawę, z którą przychodzi interesant. Szef Ruchu forwarduje mu wszystkie e-maile bez słowa. Jene od razu się do nich zabiera. Urzęduje w Sejmie we wspólnym gabinecie z Januszem Palikotem. Urządzonym ze smakiem egzotycznym, m.in. indyjskimi meblami. W którym, gdy rozmawiamy z dyrektorem klubu RP, unosi się zapach palonego kadzidła. 

Tym, którzy uważają Ruch Palikota za nieco lepszą wersję Samoobrony, duet Palikot – Jene kojarzy się z duetem Andrzej Lepper – Janusz Maksymiuk. Jak twierdzą współpracownicy obu, relacja Karola Jene z Palikotem oparta jest na wieloletnim zaufaniu. Sam Jene opowiada, że poznał Palikota, gdy ten był jeszcze posłem Platformy Obywatelskiej, a Jene pracował nad programem Platformy. Potem Jene został szefem doradców sejmowej komisji Przyjazne Państwo, która od 2007 r. pracowała nad odbiurokratyzowaniem polskiego prawa, a której szefem przez pierwszy okres był Palikot. Kiedy Palikot odszedł z Platformy, Jene na kilka miesięcy trafił do PKP.

Ominąć przepisy

Od razu przypadli sobie do gustu. Podobnie ekscentryczni, a nieprzychylni twierdzą, że podobnie cyniczni. Jene został szefem stowarzyszenia Ruch Poparcia Palikota. Na początku podobno nie wiedział, że umowy powinny być w dwóch egzemplarzach – oryginał i kopia. Dlatego część umów mieli wyłącznie kontrahenci stowarzyszenia. Ale uczył się szybko.

Według naszych rozmówców to właśnie Jene, jako przewodniczący stowarzyszenia, miał organizować będący na granicy prawa proceder finansowania partii politycznej biznesmena z Biłgoraja z pieniędzy stowarzyszenia.

– Był to karkołomny sposób na ominięcie pochodzących z innej epoki przepisów dotyczących finansowania partii politycznych – przyznaje Jene. – Ale duopol PO i PiS udało nam się przełamać właśnie dzięki temu – dodaje z satysfakcją. Jene pisał też program Ruchu Palikota. Sam jednak nie kandydował na posła. – Bardziej interesuje mnie przyglądanie się z boku – przekonuje.

Finansowo na tym chyba nie stracił. Według informacji „Wprost” wynagrodzenie Karola Jene wynosi kilkanaście tysięcy złotych i zdecydowanie przewyższa pensje dyrektorów biur innych klubów. Jene ma też do dyspozycji samochód klubowy, co dla innych dyrektorów bywa rarytasem. Do tego reprezentuje klub RP w Radzie Służby Cywilnej – co ciekawe, jako jedyny przedstawiciel klubowy w tej instytucji, który nie jest posłem. Zarabia dzięki temu dodatkowo ok. 2 tys. zł miesięcznie. Zarobki 33-letniego dyrektora biura klubu wzbudziły zainteresowanie samych posłów Ruchu. Ostatnie wyjazdowe posiedzenie klubu RP w Jachrance. Poseł Marcin Mroczek przedstawia raport o wydatkach. Do klubowej kasy z Kancelarii Sejmu wpływa co miesiąc łącznie ok. 88 tys. zł – na pokrycie kosztów całej działalności biura. – Nie było mowy o poszczególnych pracownikach, ale przeszacowaliśmy, że on musi zarabiać kilkanaście tysięcy złotych więcej niż my – nie kryje zaskoczenia poseł RP.

Choć Ruch ma na sztandarach pełną jawność finansową, wysokości zarobków szefa biura klubu ujawnić nie chce. Mimo że to właśnie politycy RP domagali się informacji choćby o wysokości premii dla pracowników Kancelarii Sejmu. Pytany o swoją pensję Jene twierdzi, że obowiązuje go klauzula zakazująca ujawniania jej wysokości. Zapewnia jednak, że zarabia mniej niż posłowie, którzy na rękę dostają trochę poniżej 10 tys. zł. Podobnie twierdzi rzecznik Ruchu Palikota Andrzej Rozenek pytany, czy w ramach deklarowanej transparentności klub ujawni zarobki dyrektora. – Nie ma powodu, bo to nie jest nic nadzwyczajnego, wynagrodzenie niższe od poselskich – mówi. Próbowaliśmy tę informację zweryfikować w Kancelarii Sejmu i w sekretariacie marszałka. W obu przypadkach usłyszeliśmy, że takie informacje może udostępnić jedynie klub RP.

Nieusuwalny

Karol Jene twierdzi, że do polityki trafił dzięki fascynacji Zofią Kuratowską, lekarką i wicemarszałek Senatu I oraz III kadencji. Poznał ją w latach 90. w Pretorii, gdzie była ambasadorem RP. Rodzice Karola Jene byli bowiem dyplomatami i pracowali na tej samej placówce w RPA. On sam, niedługo przed śmiercią pani ambasador, został zatrudniony w dziale konsularnym. Po powrocie do Polski wybrał się do biura Unii Wolności, macierzystej partii Kuratowskiej. Akurat był rok 2001 i UW przeżywała ciężkie chwile, bo nie przekroczyła progu wyborczego i nie weszła do parlamentu. Przyjeżdżającego z RPA młodzieńca przyjęto więc z otwartymi ramionami, zwłaszcza że młodzieżówka partyjna Młodzi Demokraci została dopiero co przeprowadzona przez jej szefa Sławomira Nowaka do Platformy Obywatelskiej. W 2004 r. Jene był szefem kampanii Bronisława Geremka w pierwszych wyborach do Parlamentu Europejskiego i został asystentem profesora. Z jego rekomendacji zasiadał też we władzach międzynarodowej młodzieżówki liberalnej. W międzyczasie skończył studia prawnicze i ekonomiczne na uniwersytecie w Amsterdamie.

– Jene to bardzo dobry dyrektor klubu, bardzo zaangażowany także w działalność partii – nie może się go nachwalić Rozenek.

– Bardzo szanuję jego wyczucie polityczne. Zawsze potrafi udzielić mi dobrych rad, choć jestem od niego trochę starszy. To dla mnie taki młodszy starszy brat – dodaje Artur Dębski.

Jednak od innych polityków Ruchu można nieoficjalnie usłyszeć nieco inną wersję: Dębski wiele razy miał zarzucać Jene, że limituje dostęp do Palikota, wytykać błędy. W końcu doszedł do wniosku, że Karol jest nieusuwalny. – Palikot wszystkich powyrzucał, a Karola nie. On jest całkowicie lojalny i oddany. Gotów pójść w ogień za Januszem, i to bezmyślnie – opowiada Piotr Tymochowicz, były doradca Palikota. Docenia przy tym polityczny zmysł Jene. – Gdyby to intelekt, a nie medialność decydowały, to Jene powinien być wiceszefem partii.

Byli członkowie stowarzyszenia opowiadają jednak o jego kompleksie wiecznego asystenta. – Karol nigdy nie miał ambicji wybicia się ponad bycie giermkiem – uważa jeden z naszych rozmówców. Jaki jest? – Kiedy pani pyta, to uświadamiam sobie, że choć dobrze go znam, to w zasadzie niewiele o nim wiem. Tajemnicza postać – zastanawia się jeden z naszych rozmówców. Człowiek widmo. Teraz Jene dostał kolejne ważne zadanie – jest w komitecie założycielskim Ruchu Europa Plus, który firmują wspólnie Aleksander Kwaśniewski, Janusz Palikot i Marek Siwiec. Pisze też statut nowej formacji. – Po prostu wciela wizje Janusza w życie – podsumowuje nasz rozmówca.

Okładka tygodnika WPROST: 12/2013
Więcej możesz przeczytać w 12/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także