Miliony w złotym melonie

Miliony w złotym melonie

Dodano:   /  Zmieniono: 15
Pod skrzydłami Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy rozkwitła firma, która obraca milionami złotych. Jerzy Owsiak chce, by teraz spółka zajęła się szkoleniami dla dyspozytorów pogotowia ratunkowego.

Sprawdziliśmy sobie, że zajmujesz się dziennikarstwem śledczym – mówi na powitanie Jerzy Owsiak. Na spotkanie przychodzi z księgową i rzecznikiem Orkiestry. Przed niespełna miesiącem wraz z żoną ostro zareagowali na śmierć 2,5-rocznej Dominiki, do której nie przyjechało pogotowie. Owsiakowie postawili pod znakiem zapytania dalsze zbiórki Orkiestry na rzecz służby zdrowia, skoro dzieci nie mają nawet szans zostać uratowane przy użyciu sprzętu kupowanego przez fundację. Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, przyparty do muru emocjonalnym oświadczeniem słynnego działacza społecznego, zaczął z nim negocjacje. Powołano roboczy zespół przedstawicieli Owsiaka i Arłukowicza. Cel? Zorganizowanie opłaconych przez ministerstwo szkoleń dla wszystkich 2800 dyspozytorów pogotowia. Kto miałby przeprowadzać kursy? To jeszcze nie jest jasne. Organizacją i logistyką przeszkolenia blisko 3 tys. osób miałby się zająć wedle Owsiaka Złoty Melon. To spółka zarządzana przez Owsiaka, której właścicielem jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.

48 godzin na decyzję

Szkolenia dyspozytorów? Problemy ratownictwa leżą gdzie indziej – tak na wieść o ewentualnych kursach zakrzyknęła część środowiska medycznego. Przeciw załatwianiu spraw ponad głowami zainteresowanych i znających temat zaprotestował krajowy konsultant w dziedzinie pielęgniarstwa ratunkowego. Owsiak tonował, uspokajał, że nic nie stanie się ponad głowami ratowników. Szef Orkiestry mówi „Wprost”, że szkolenia są potrzebne. – Przyznają to sami dyspozytorzy, którzy do nas dzwonią. Dziś dyspozytorem może zostać prawie każdy po godzinnej rozmowie z szefem stacji pogotowia. Nie ma ujednoliconych standardów, reguł postępowania. To oczywiście nie uzdrowi systemu, ale od czegoś trzeba zacząć – przekonuje. Szef Orkiestry i zarazem prezes Złotego Melona chce, by kursy ruszyły jeszcze wiosną i były obowiązkowe – na podstawie rozporządzenia ministra. – Tu nie trzeba powoływać komisji na pół roku. Niech po zakończeniu prac zespołu roboczego minister usiądzie ze swym konsultantem do spraw medycyny ratunkowej i w 48 godzin podejmie decyzję, jak powinien wyglądać standard pracy dyspozytora medycznego w pogotowiu – mówi. Złoty Melon na samodzielne przeprowadzenie szkoleń nie miałby dziś szans. Nie ma zespołu do takich działań, współpracujący z nią wykładowcy uczą pierwszej pomocy i nie mają certyfikatów, by dawać profesjonalne rady dyspozytorom.

Dyrygent szkoli menedżerów

Ile komercyjnych szkoleń przeprowadza rocznie Złoty Melon? Owsiak dzwoni do współpracowniczki. – W zeszłym roku zorganizowaliśmy ok. 40 komercyjnych szkoleń dla firm – informuje po konsultacji. Przed dwoma laty Złoty Melon chciał robić szkolenia dla wolontariuszy na czas Euro w Polsce. – Poszła od nas oferta do premiera, bo to on wyszedł z takim zapytaniem do różnych organizacji – opowiada prezes. Do Złotego Melona zgłosiła się spółka PL 2012, ale strony się nie dogadały w sprawie komercyjnej współpracy. Przy szkoleniach Złoty Melon ma duży atut. Jego właścicielka – czyli WOŚP – dysponuje ośrodkiem Szadowo-Młyn położonym w malowniczym miejscu, 15 km od Kwidzyna. – Szkolenia to ciężki kawałek chleba.

Firmy z reguły chcą przyjeżdżać na integracje, mieć wieczór meksykański, posiedzieć przy ognisku, napić się piwa i tyle. Warunkiem szkoleń prowadzonych przez Złotego Melona są zajęcia z pierwszej pomocy i na „piwo” czasu raczej już nie zostaje. – odpowiada Owsiak. Oczywiście w szkoleniowych ofertach Złotego Melona oprócz pierwszej pomocy są również spływy kajakowe, chodzenie po mostach linowych i jazdy quadami, czyli klasyka wyjazdów integracyjnych. Spółka organizuje zajęcia nie tylko w ośrodku fundacji, ale również u klientów. Wykładowcą na takich zajęciach bywa Owsiak. Czy bierze za to pieniądze? – Nie biorę – odpowiada. Z czego żyje? Z wykładów dla menedżerów wyższego szczebla. Jak tłumaczy sam Owsiak, są organizowane bez związku z działalnością Złotego Melona.

Dyrygent Orkiestry jeździ do dużych koncernów, takich jak Nestlé, 3M, Tchibo. – Zapraszają mnie, żebym odpowiedział, jak zbudować sukces i go nie stracić. Mówię, jak zaczynałem od zera, jak urosła Orkiestra, jak sam czuję, że osiągnąłem sukces. Tłumaczę, co zrobić, żeby nie zaszumiało w głowie i żeby mieć plany na przyszłość. Pokazujemy film o osiągnięciach fundacji, o naszych programach medycznych. Ogromne emocje wzbudzają obrazki z Woodstocku, gdzie przyjeżdżają setki tysięcy ludzi i odwiedzają nas tacy ludzie jak prezydenci Niemiec i Polski. Bywa, że na wykładzie ludzie wstają i zaczynają śpiewać „Sto lat!”. W sumie takie zajęcia trwają godzinę i 15 minut Za nie wystawiam rachunek. – Dużo jest takich wykładów? – Teraz więcej. Ze 20 w roku. – To jest dobrze płatne? – To jest bardzo dobre źródło utrzymania.

Ile Owsiak zarabia za jeden wykład? – Obowiązuje absolutnie tajemnica kontraktu. Jeżeli „Wprost” zamówi mój wykład, to bardzo chętnie i możemy negocjować – tłumaczy. Jerzy Owsiak uczy menedżerów, żeby mieli plany na przyszłość. Jakie ma on? Na przykład te związane ze Złotym Melonem? Odpowiada, że fundacja właśnie wydzieliła i przekazała spółce kawałek terenu w ośrodku Szadowo-Młyn, gdzie m.in. do tej pory WOŚP w ramach wolontariatu szkoli młodych ludzi, którzy później pilnują porządku na Przystanku Woodstock. Na kawałku ziemi Złoty Melon pobuduje hostel dla uczestników przyszłych kursów komercyjnych: – Na razie mamy ich 40 rocznie, z czego większość odbywa się u zleceniodawcy. Chciałbym, żeby kiedyś było tych szkoleń ze 400, by odbywały się w naszym ośrodku, w naszym klimacie. I może tak będzie – opowiada o przyszłości firmy.

Komercyjne ramię Orkiestry

Złoty Melon w tych dniach kończy dziesiąty rok działalności. Jest komercyjnym ramieniem Orkiestry, czyli fundacji. Rozmawiając z Owsiakiem, trzeba się uważnie wsłuchiwać w to, co mówi, bo używa zamiennie nazw Złoty Melon i Orkiestra. Choć firma i fundacja mieszczą się w jednej willi na warszawskim Mokotowie i obiema kieruje Owsiak, to są jednak osobnymi podmiotami. Firmę, którą Owsiak zarządza, nadzoruje jego małżonka Lidia. Co roku od dziesięciu lat udziela absolutorium szefowi firmy, czyli mężowi. Małżonka Owsiaka pełni funkcję pełnomocnika fundacji i działa w jej imieniu na zgromadzeniu wspólników Złotego Melona. Pytam szefa Orkiestry, czy ta sytuacja nie jest dla niego zgrzytem. – Imprezy Krzysztofowi Pendereckiemu robi jego małżonka. Dlaczego? Bo robi to najlepiej. Czuję się z tym bezpieczniej. Była to także decyzja pozostałych członków zarządu fundacji podjęta ponad dziesięć lat temu. Żona jest na miejscu, oprócz sprawowania funkcji członka zarządu WOŚP przede wszystkim pracuje w fundacji jako dyrektor do spraw medycznych. Na bieżąco możemy konsultować wszystkie sprawy. To ułatwia działanie. Poza tym bardzo rozbudowane są organy kontroli działań zarówno zarządu fundacji, jak i Złotego Melona.

Nad fundacją działa komisja rewizyjna, funkcjonująca na mocy ustawy o działalności pożytku publicznego. Zajmuje się kontrolą i weryfikacją wszystkich dokumentów. Z kolei działalność Złotego Melona kontroluje niezależna rada nadzorcza. Oprócz tego regularnie prowadzone są kontrole zewnętrzne (Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, niezależne firmy audytorskie). Żaden z organów nadzoru dotychczas nie podważył zasadności takiego sposobu kontroli działalności fundacji – odpowiada szef Orkiestry.

Czy Owsiak zarabia w Złotym Melonie? Jak wynika z dokumentów księgowych, osoby nadzorujące spółkę przez dziewięć lat (raport za 2012 r. jest jeszcze niedostępny) zarobiły nieco ponad 11 tys. zł. Prezes Owsiak raz, w 2004 r., dostał 6600 zł. Księgowa w trakcie spotkania przypomina sobie, że „to były jednorazowe zlecenia dla Jurka”.

Duża strata, czysty zysk

Złoty Melon jest dziś prężną spółką. Nie zawsze tak było. W latach 2003-2008 działalność przyniosła ponad 750 tys. zł strat. Firma wyprodukowała film kinowy „Przystanek Woodstock”, który okazał się finansową klapą. Złoty Melon zajął się wydawaniem płyt koncertowych polskich zespołów, m.in. Dżemu, Hey, T.Love, ale szarżował z ich tłoczeniem. W efekcie powstawały duże zapasy magazynowe. W papierach zgromadzonych w sądzie rejestrowym widać, że spółka na tle finansowym była w konflikcie z dystrybutorami płyt, zrywała z nimi współpracę. Nie bardzo szło jej w innych dziedzinach. W jednym z warszawskich centrów handlowych Złoty Melon otworzył stoisko z gadżetami Orkiestry. Interes nie chwycił i trzeba go było zlikwidować. Od 2009 r. finanse firmy kierowanej przez Owsiaka wyglądają lepiej. W bilansach zaczyna się pojawiać nowa pozycja: szkolenia. – Zaangażowanie spółki w szkolenia z zakresu udzielania pierwszej pomocy przyniosły spodziewane korzyści finansowe. W związku z tym w następnym roku zostaną podjęte działania mające na celu jeszcze większy nacisk na tę działalność, aby zwiększyć przychody spółki – napisano w sprawozdaniu finansowym. W sumie zyski Złotego Melona za lata 2009-2011 wyniosły 700 tys. zł i zostały, jako dywidenda, przekazane właścicielowi, czyli fundacji. W 2011 r. firma, zatrudniająca od lat cztery-pięć osób, miała pokaźny przychód – blisko 11 mln zł, przy 8 mln wydanych na usługi zewnętrzne. Zanotowała ponad 300 tys. czystego zysku. Co się składa na tak duży – 11-milionowy – przychód w 2011 r.? Sprzedaż płyt, gadżetów, szkolenia?

Owsiak wzywa policję

Nie do końca. 4,6 mln zł pochodziło z firm, które wyłożyły pieniądze w zamian za obecność, reklamę albo promocję na Przystanku Woodstock. Złoty Melon jest producentem wykonawczym corocznego festiwalu. Przy imprezie zaczęły się promować duże marki – m.in. Play, Carlsberg, Allegro i Lidl. We wspomnianym 2011 r. na konto Złotego Melona wpłynęło też 2,4 mln zł z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Celem było wsparcie finansowe Przystanku Woodstock. Owsiak zaznacza, że nie są to pieniądze ze zbiórek, które organizuje fundacja. – To środki pochodzące z bezpośrednich wpłat sponsorów na rzecz fundacji, z darowizn otrzymanych w ciągu roku, a także z odsetek z lokat bankowych – mówi. Same szkolenia, które Złoty Melon organizował, dały blisko ćwierć miliona przychodu w 2011 r. Spółka się rozwija. Podliczone przychody, wydatki i zysk Złotego Melona za zeszły rok będą jeszcze wyższe niż w 2011 r. Firma nie ma żadnego majątku trwałego w postaci urządzeń ani aut. Sam Owsiak, szef Orkiestry i Złotego Melona, na co dzień jeździ po Warszawie najnowszym land roverem discovery 4. Czyje jest auto? – Leasingobiorcą land rovera jest fundacja, za jego codzienne użytkowanie odpowiadam ja, ale korzystają z niego osoby, które pracują przy organizacji szkoleń – odpowiada. Używanie w kontekście wspomnianego auta słowa „wypasiony” zdaniem Owsiaka jest „nie na miejscu”. – Firma [Land Rover – red.] po prostu innych nie robi. Może tańsza wersja byłaby bez szyb i z metalowymi felgami – ironizuje. W ostatni czwartek fotoreporter na chodniku, przed siedzibą Złotego Melona i WOŚP, robił zdjęcia wspomnianego land rovera. Owsiak i jego współpracownicy wyszli do dziennikarza. Zaczęli go fotografować, kręcić kamerą jego pracę, w końcu wezwali policję. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce, odmówili interwencji. Nie widzieli do niej powodów. W piątek przeszedł e-mail od Owsiaka, który wcześniej oczekiwał pokazania mu całego tekstu przed publikacją: „Całą naszą korespondencję przekazujemy prawnikom, by dobre imię Fundacji nie zostało naruszone przez demagogię i insynuacje, które od samego początku odczuwam w Twoich pytaniach. Jurek”.

Bilans Owsiaka

20 - tyle wykładów daje rocznie Jerzy Owsiak top menedżerom z korporacji. Sam mówi, że 75-minutowe zajęcia, na których występuje, to bardzo dobre źródło utrzymania

11 mln zł - tyle przychodu w 2011 r. osiągnęła należąca do fundacji WOŚP spółka Złoty Melon, na której czele stoi dyrygent Orkiestry

40 - tyle rocznie szkoleń dla firm organizuje Złoty Melon. Przychody z nich wynoszą ok. 250 tys. zł

10 - od tylu lat działa Złoty Melon. Przez pierwsze lata spółka przynosiła straty. Od 2009 r. jest zyskowna. W zeszłym roku zarobiła ponad 300 tys. zł

Granie dla dzieci i seniorów

Fundacja powstała w Warszawie 20 lat temu. Pierwsze datki, które spływały w kopertach i przekazami pocztowymi za pośrednictwem magazynu „Brum Top” – piątkowej audycji Programu III Polskiego Radia – poszły na rzecz dzieci z wadami serca. Pomysł założenia fundacji powstał po udanej akcji zbierania pieniędzy 3 stycznia 1993 r. – zapoczątkowanej przez Owsiaka w programie „Róbta, co chceta” emitowanym w TVP 2. Pierwszy finał okazał się sukcesem – zebrano ponad 1,5 mln dolarów Fundacja przekazała zebrane środki na sprzęt dla Centrum Zdrowia Dziecka i dla dziesięciu oddziałów kardiochirurgii Dziecięcej w Polsce. W sumie odbyło się już 21 edycji Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, podczas których 120 tys. wolontariuszy zebrało ponad 130 mln dolarów (bez ostatniej edycji). Zwieńczeniem imprezy zawsze jest – punktualnie o godzinie 20 – „Światełko do nieba”. Ostatnia Orkiestra, podczas której zebrano ponad 50 mln zł, zagrała na rzecz ratowania życia dzieci i godnej opieki medycznej dla seniorów.

Amelia Panuszko

Okładka tygodnika WPROST: 13/2013
Więcej możesz przeczytać w 13/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 15
  • bez-nazwy IP
    Szykuje się nowy Wielki Przekręt Wielkiegi Wielwsiaka. Żeby uwiarygodnić sie i wydać pare milionów swojego
    "utargu" chce "szkolić " duspozytorów pogotowia. Bardzo dobry pomysł wyda kilka milonów , by potem sięgnąc
    po kilkadziesiąt. Przecież on nie bedzie szkolił tylko wynajmie firmę , ta wynajmie subfirmę , a on jako cichy
    pośrednik zbierze na koncu szmal.Pomysł z"brodą" . większość "biznesmenów " to stosuje , bo w takim
    układzie istnieje wieloraka możliwość kombinacji , mataczenia et cetera
    • znaniak IP
      Mieszkam w bloku i jeżdżę rowerem .... Rejndż Rowerem.
      • Gość 3 IP
        A to ci dopiero... a jak pokazał malutkie mieszkano za złotego melona to wszyscy tutaj na forum płakali jaki to biedny ten Pan Owsiak.... a tu się okazuje że kawał kuta....
        • eliza IP
          na ludzkiej glupocie ten cwaniak dorobil sie majątku.Dajcie dalej swoje pieniadze a on bedzie sie bogacil i udawal świętego.Dla mnie to cwaniak nad cwaniakami ktory przy pomocy mediow i przychylnych mu politykow dba o wlasna kieszeń a nie o dobro dzieci czy starcow.Cwaniak.
          • wanda IP
            Taki miał być uczciwy i szlachetny, a to niezły cwaniak. W dodatku ma błogosławieństwo samego prezydenta. Cyrk.