Filipińczycy z Wiejskiej

Filipińczycy z Wiejskiej

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Problemy z alkoholem mają prezydenci, ministrowie i posłowie z wszystkich opcji. Dlaczego polskim politykom trudno się przyznać do alkoholizmu?

Najgorsza jest symboliczna lampka szampana. Polityka częstują nią wszędzie, nie wypada odmówić. A głupio tłumaczyć, że na jednym kieliszku nie umiesz skończyć – mówi „Wprost” Bolesław Piecha, szef sejmowej Komisji Zdrowia. – Jedyne wyjście: powiedzieć o swojej chorobie otwarcie. Ja w każdym razie tak robię. Mówię wprost: nie piję, bo jestem uzależniony – mówi Piecha.

Pod tym względem polityk PiS jest wyjątkiem: inni sejmowi alkoholicy o problemie nie mówią. – A przecież to najbardziej demokratyczna choroba świata, dotyka nie tylko ludzi z marginesu, ale także prezydentów, ministrów i posłów. Tyle że u nas długo nie pozostawia zgliszczy. Uzależniony polityk jest ogolony, dobrze ubrany, nie przypomina menela. Nie pije w bramie denaturatu. Aż nagle, najczęściej w sytuacjach stresowych, coś pęka. Wyskakuje niedyspozycja albo inna „choroba filipińska” – dodaje Piecha.

Europa minus

Więcej możesz przeczytać w 17-18/2013 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 1

Czytaj także