Parada zabójców Papały

Parada zabójców Papały

Zabójstwo szefa policji generała Marka Papały. Po 15 latach śledztwa nadal nie wiadomo, kto strzelał i dlaczego. Sąd wznowił zawieszony proces, ale prokuratorzy stanowisk nie pogodzili.

Dariusz K., zwany Kramarem lub Bokserem, odbywa wysoki wyrok za kradzieże samochodów. Kramar to były bokser stołecznej Gwardii. Podczas zatrzymania – chociaż nie był uzbrojony – został postrzelony przez policjantów ze specjalnej grupy Gepard. W sprawie zabójstwa Marka Papały nikt go nie chciał przesłuchać. A od dawna chciał zeznawać. Stało się to dopiero po naszym spotkaniu z nim. Opowiada, że już w 2005 r. na sali sądowej krzyczał, że to Patyk jest zabójcą generała Papały, ale nie dawano mu wiary. Uznano, że to taktyka – wszak to zeznania wtedy już świadka koronnego Patyka, czyli Igora M., obciążyły właśnie Kramara. Pisał listy do prokuratury i polityków, ale nikt nie podjął tropu. – Sędzia upominała mnie, żebym nie obrażał świadka koronnego – mówi.

O zdarzeniu na parkingu przy ul. Rzymowskiego w Warszawie powiedział mu wspólnik Patyka Robert J., jeden z dwóch braci, którym postawiono obecnie zarzuty w sprawie zabójstwa generała. To było kilka dni po śmierci Papały, w restauracji Linda przy ul. Bartyckiej. Jak opowiada Kramar, Robert cały się trząsł. – Krzyczał, że Patyk zrobił tragedię, odjebał generała policji. Powtarzał: „Co on zrobił, co on zrobił?! Co będzie teraz?!”. Dariusz K. twierdzi, że wiedziało o tym kilka innych osób – wszystkie nazwiska, fakty i okoliczności ujawni, jeżeli śledczy przyjadą do Barczewa.

Jednak śledczy wtedy nie przyjeżdżali, bo całkowicie pochłaniały ich wewnętrzne spory. Jakie? Przypomnijmy, w 2010 r. we „Wprost” ujawniliśmy ustalenia analizy kryminalnej dotyczącej sprawy śmierci Papały. Według niej zabójcą miał być świadek koronny ps. Patyk, a komendant zginął przypadkowo. Gdyby raport ten nie był skrywany, nie doszłoby do schizofrenicznej sytuacji: w listopadzie 2009 r. warszawska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie zabójstwa generała, oskarżając o podżeganie do zabójstwa Ryszarda Boguckiego (ujawniamy nazwisko, bo sam oskarżony się tego domaga) i Andrzeja Z. ps. Słowik (głównym świadkiem był właśnie Patyk), a w kwietniu 2012 r. łódzka prokuratura o zabójstwo szefa policji oskarżyła tegoż Patyka i czterech jego kompanów o współudział. Doszło do żenującej sytuacji, w której publicznie prokuratury warszawska i łódzka zaczęły się okładać dowodami potwierdzającymi ich wersje. Na nic zdały się mediacje prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, aby prokuratury apelacyjne z Warszawy i Łodzi dogadały się w sprawie śledztwa dotyczącego śmierci gen. Papały. Trudno nazwać ten galimatias precedensem prawnym, doświadczeni karniści uważają, że to kompletne złamanie zasad. Stan anarchii. Jak do tego doszło?

Wersja warszawskiej prokuratury

Krótko po śmierci generała (25 czerwca 1998 r.) powołano specjalną grupę śledczą „Generał” nadzorowaną przez prok. Jerzego Mierzewskiego, wówczas asa stołecznej prokuratury. Badano 11 możliwych wersji, szukano motywu: od wątków osobistych po zemstę z przyczyn politycznych. W 1999 r., prawie rok po zdarzeniu, przesłuchano Artura Zirajewskiego ps. Iwan z Trójmiasta, oskarżonego o udział w kilku zabójstwach na Wybrzeżu, członka tzw. Klubu Płatnych Zabójców (nazwa medialna). Poinformowany, że będzie mógł skorzystać z nadzwyczajnego złagodzenia kary w grożącym mu wyroku, odświeżył pamięć. To na podstawie jego słów, uznanych potem przez amerykańskiego sędziego ekstradycyjnego za niewiarygodne, przyjęto ostateczną wersję śledczą: zabójstwo zostało dokonane na zlecenie polonijnego biznesmena Edwarda M., a osobami, które pomagały w znalezieniu odpowiedniego killera, byli Ryszard Bogucki i Andrzej Z. ps. Słowik.

Według Zirajewskiego w kwietniu 1998 r. w kawiarni hotelu Marina w Gdańsku Edward M. spotkał się z nim oraz Nikodemem Skotarczakiem ps. Nikoś (wówczas liderem trójmiejskiego podziemia przestępczego) i Andrzejem Z. ps. Słowik (uważanym za jednego z bossów gangu pruszkowskiego). Biznesmen z Chicago zaoferował 40 tys. dolarów za głowę Marka Papały. Zirajewski oświadczył, że uczestniczył także w drugim spotkaniu, wiosną 1998 r., z Edwardem M., tym razem w mieszkaniu na warszawskim osiedlu w Wilanowie. Ponownie obecny był Nikoś oraz dwóch mężczyzn – ojciec i syn. Podczas okazania wskazał byłego generała SB Józefa S. i jego syna Jacka. Tematem rozmowy był przemyt narkotyków.

Edward M. został zatrzymany w lutym 2002 r. Stwierdził, że w Gdańsku był raz w życiu, kiedy kupował meble. Nigdy nie szukał killera, nie znał Nikosia ani Iwana. Zwolniono go, nie stawiając zarzutów. Wyjechał z Polski i nigdy później już tu nie wrócił. W 2005 r. wystąpiono do USA z wnioskiem o jego ekstradycję – amerykański sąd, jako się rzekło, nie zgodził się na wydanie go Polsce. Nikodema Skotarczaka 24 kwietnia 1998 r. zastrzelono w trójmiejskiej agencji towarzyskiej Las Vegas. Wobec Artura Zirajewskiego sąd zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary – zamiast dożywocia dostał za wcześniejszy udział w zabójstwach 15 lat więzienia. W styczniu 2010 r. zmarł w celi. Oficjalnie: zator płucny spowodowany przedawkowaniem leków.

Tymczasem przed warszawskim sądem toczył się już proces Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Z., Słowika. Skąd w sprawie Bogucki? Pojawił się raz w zeznaniach Zirajewskiego jako ten, który był wtajemniczony w plan usunięcia generała. Pośrednio obciążył go też Igor M., czyli Patyk, świadek koronny ważny dla wielu prokuratur. To on ujawnił w 2000 r., że przypadkowo był w okolicy parkingu przy ul. Rzymowskiego feralnego wieczoru i widział tam m.in. Krzysztofa W., zapaśnika, byłego członka kadry narodowej zaprzyjaźnionego z Ryszardem Boguckim. Godzinę czy dwie przed zabójstwem Papały według Patyka w pobliżu kręcił się też Siergiej S. ps. Sanitariusz, członek gangu z Gdańska uważany za killera do wynajęcia.

Cztery lata po śmierci Marka Papały wdowa rozpoznała Boguckiego jako mężczyznę idącego feralnego wieczoru od strony samochodu Marka Papały. Boguckiemu zarzucono, że miał nakłaniać do zabicia Papały śląskiego przestępcę Zbigniewa G. oraz że na miejscu przestępstwa prowadził obserwację, podczas gdy nieznany wykonawca zlecenia strzelił do generała. Słowik odpowiadał z kolei za nakłanianie Artura Zirajewskiego do dokonania zabójstwa. Obaj nie przyznawali się do winy. Proces Słowika i Ryszarda Boguckiego zawieszono do czasu uzgodnienia stanowisk przez prokuratury. Ryszard Bogucki często tłumaczy, że dobrze znał Nikosia, ale nigdy nie widział w jego otoczeniu Artura Zirajewskiego. Nie słyszał też, aby Nikoś znał Edwarda M. i z nim rozmawiał.

Pani Papała rozpoznała Boguckiego podczas okazania, choć wcześniej nie poznała go na fotografiach. Dwoje prokuratorów z ówczesnej Prokuratury Krajowej zgłosiło zastrzeżenia, uznając za błąd zapoznawanie świadka najpierw z tablicami ze zdjęciami, a potem okazywanie mu podejrzanego. Wdowa mogła ulec sugestii, tym bardziej że Bogucki był już wtedy bohaterem wielu publikacji. Śledczy reprezentujący wersję łódzką sprawy Papały podważają także możliwość tego, że żona generała mogła w ogóle widzieć jego twarz. W dniu, kiedy zamordowano Papałę, Bogucki, jak twierdzi, był w Łodzi. Widziało go wiele osób. Tego alibi śledczy do końca nie sprawdzili. Prokurator Jerzy Mierzewski wciąż jest przekonany, że śledztwo, które on prowadził, nie jest obarczone błędem. Uważa, że przez lata podejmowano złe decyzje, które skutecznie uniemożliwiły dojście do prawdy, a za to pomagały uniknąć sprawiedliwości biznesmenowi Edwardowi M. Np. za wcześnie wydano za nim międzynarodowy list gończy. Edwarda M., jak uważali prokuratorzy, można było dopaść w Europie. Zdawali sobie sprawę, że ekstradycja ze Stanów obywatela USA jest w praktyce niemożliwa.

W analizie materiału dowodowego wykonanej w sierpniu 2008 r. przez Biuro do Spraw Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej wymieniono wiele nowych, wcześniej nieujawnionych we wniosku ekstradycyjnym dowodów na niekorzyść Edwarda M. Pojawiły się nowe zeznania świadków, którzy wielokrotnie spotykali się z nim w Trójmieście, oraz zeznania byłego posła PSL Tadeusza S., który twierdził, że w dniu zabójstwa Marka Papały Edward M. ok. godz. 22-23 odwiedził go w biurze poselskim przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Był zdenerwowany i oznajmił, że Marka Papałę zastrzelono. Czyli wiedział o zabójstwie wcześniej, niż powinien. Śledczy nie sprawdzili jednak, że w 1998 r. Tadeusz S. już od roku nie był posłem na Sejm (z ramienia PSL). Być może pomylił biuro poselskie ze swoim biurem biznesowym, ale niewykluczone, że powiedział, co chciano usłyszeć, bo w czasie składania zeznań sam miał kłopoty z prawem (w 2008 r. został skazany za przestępstwa gospodarcze, ale na karę w zawieszeniu).

Z kolei Marian W., handlarz narkotyków (w USA został świadkiem koronnym wydziału do walki z narkotykami – DEA), zeznał, że w połowie lat 90. widywał Słowika w Warszawie w otoczeniu Edwarda M. Polonus obiecywał handlarzowi ułatwienia w obrocie kokainą przy pomocy emerytowanego oficera służb specjalnych o nazwisku Susin. Śledczy uznali, że Marian W. przekręcił nazwisko b. generała SB Józefa S. Niezależnie od tego, ile nagromadzono dowodów przeciwko Edwardowi M., żaden nic nie mówi o motywie – dlaczego biznesmen z Chicago, bliski znajomy gen. Papały, miałby zlecać jego zabójstwo.

Wersja łódzkiej prokuratury

Pod koniec 2010 r. śledztwo w sprawie zabójstwa gen. Papały przeniesiono z Warszawy do Łodzi i powołano nową policyjną grupę śledczą. W kwietniu 2012 r. Prokuratura Apelacyjna w Łodzi ujawniła, że ma własnych podejrzanych. To pięciu złodziei samochodowych działających pod koniec lat 90. w jednym gangu. Dwóch z nich: Mariusz M. ps. Majek i Igor M. ps. Patyk (ten sam, świadek koronny), usłyszało zarzut dokonania zabójstwa, trzech (bracia Robert i Dariusz J. oraz Tomasz W.) – usiłowania napadu. Głównym dowodem przeciwko nim są zeznania szóstego członka gangu Roberta P. Śledczy z Łodzi dotarli do niego w 2011 r. Dostał status świadka koronnego. Według łódzkich prokuratorów to Patyk i Majek podczas próby kradzieży samochodu zabili generała policji. Wiadomo, że użyto jednego pistoletu TT, nie jest więc prawdopodobne, że obaj podejrzani wspólnie nacisnęli spust. Strzelał jeden, ale prokuratura nie wie, który z nich. Z naszych informacji wynika, że świadek koronny Robert P. zeznał, iż nie widział momentu strzału. Wie jedynie, że po parkingu kręcili się Patyk i Majek, pozostali członkowie gangu siedzieli w samochodzie. Prokuratura twierdzi, że ma dodatkowe dowody, które uwiarygadniają zeznania koronnego. Bez wątpienia są to opisy logowań telefonów komórkowych członków gangu samochodowego.

Prokuratorzy z Łodzi – w odróżnieniu od warszawskich – określili motyw, dla którego Patyk lub Majek użyli pistoletu TT, by zastrzelić komendanta policji – przeszkadzał im w kradzieży samochodu. Zabójstwo nie było zaplanowane, dokonano go przypadkiem. Być może sprawcy chcieli jedynie Marka Papałę postraszyć, a broń wypaliła niechcący. Ten motyw też wydaje się nieracjonalny. Złodzieje samochodów działają przeważnie bez broni, a espero generała nie miało aż takiej wartości, by tyle ryzykować. Na razie łódzcy śledczy podpierają się jedynie zeznaniami świadka koronnego Roberta P.

Wszyscy byli na parkingu

Obie wersje – warszawska i łódzka – wykluczają się wzajemnie, co nie przeszkadza, iż niektórzy wciąż wierzą, że uda się je dopasować. Powstaje więc brzmiąca fantastycznie trzecia wersja. Generała zastrzelił Patyk (lub Majek), ale na miejscu grasowała jednocześnie banda zabójców działających na zlecenie Edwarda M. z Chicago. Zwykły przypadek zdecydował, że obie grupy pojawiły się w tym samym czasie i tym samym miejscu.

W kwietniu 2013 r. ruszyła nowa odsłona zawieszonego wcześniej procesu przeciwko Ryszardowi Boguckiemu i Andrzejowi Z. ps. Słowik. Jako jeden z oskarżycieli występuje prokurator Mierzewski. Nie zna akt łódzkiej prokuratury, korzysta więc wyłącznie z własnych ustaleń. Kontynuacja procesu to ewidentnie próba pogodzenia ognia z wodą – wersji łódzkiej i warszawskiej. Na wznowionej rozprawie pojawił się świadek Jarosław N., którego zeznania były asem w rękawie stołecznych śledczych. Opowiedział, że widział w hotelu Marina Edwarda M., Nikosia, Zirajewskiego, Słowika i inne osoby. Pojechał tam o 6 rano, bo chciał wyegzekwować od Nikosia dług – 20 tys. dolarów. – I dostał pan ten pieniądze? – spytał sąd. – Nie, zostałem wyprowadzony z lokalu i pobity – odpowiedział Jarosław N. Sąd chciał wiedzieć, kiedy to było i skąd wiedział, że mężczyzna siedzący obok Nikosia to Edward M. Jarosław N. oświadczył, że dokładnej daty nie pamięta, ale na pewno było to w latach 90. Edwarda M. rozpoznał po latach, bo jego zdjęcia były w gazetach. Po czym zaczął się skarżyć, że od dawna ma kłopoty z pamięcią, fakty mu się mylą, cierpi na wiele chorób: schizofrenię, padaczkę, ma ubytek szarych komórek. Na sali było coraz weselej, nawet skład sędziowski nie krył uśmiechów, jedynie prokurator markotniał, bo świadek sam siebie pozbawił wiarygodności.

Śledztwo w Łodzi znów przedłużono, podobnie jak areszty dla Patyka i Majka, być może pod koniec tego roku powinno się zakończyć. Akt oskarżenia trafi do sądu i może się zdarzyć, że w tym samym czasie w dwóch różnych sądach będą się toczyły dwie sprawy o jedno zabójstwo. Paranoja? Nie pierwsza i nie ostatnia w polskim systemie sprawiedliwości.

Komentarz Sylwestra Latkowskiego

Najwyższy czas, aby prokurator generalny Andrzej Seremet zajął się wreszcie i na poważnie śledztwem w sprawie zabójstwa gen. Marka Papały. Dlaczego? Między prokuraturami warszawską i łódzką trwa wojna na dowody. Mamy dwie zaprzeczające sobie wersje śledcze – warszawską i łódzką. Tak jak piszemy – „trudno nazwać ten galimatias precedensem prawnym, doświadczeni karniści uważają, że to kompletne złamanie zasad. Stan anarchii. Prokurator generalny wezwał obie strony do ujednolicenia stanowiska. Bezskutecznie. Czas mija, a Andrzej Seremet nadal stoi w rozkroku, dając stronom czas na dogadanie się. Ludzie nie wiedzą, co o tym myśleć. Komu wierzyć? Warto więc zapytać, czy ktokolwiek panuje nad najważniejszym w Polsce śledztwem? Przypomnę, w czerwcu minie 15 lat od tragicznej śmierci byłego szefa policji.

Okładka tygodnika WPROST: 18/2013
Więcej możesz przeczytać w 18/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0