Są sympatyczni esbecy

Są sympatyczni esbecy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Cezary Pazura przeszedł do historii grą w kultowych filmach lat 90. Teraz czuje się uwięziony w dziurawej demokracji i obrażany przez Nergala i Wojewódzkiego.

Piotr Najsztub: I tak 20 lat od pierwszych „Psów” minęło...

Cezary Pazura: Tragedia.

Dlaczego?

Swojej młodej żonie mówię: „Wiesz, po czym poznać, że człowiek się starzeje? Po tym, że samochód, o którym marzyłaś, jeździ na żółtych tablicach”. Ostatnio widziałem dużego fiata, moje marzenie z dzieciństwa, miał żółte tablice, jako zabytek. Tak samo jest z filmami.

Okres powstawania „Psów” to były czasy mętne i mroczne. Film opowiada o przekraczaniu granicy między światami komunistycznym i kapitalistycznym, jedni wtedy byli przemytnikami, inni się tarabanili z dobytkiem i próbowali go oclić, czyli byli frajerami. Coś z tamtej mroczności nam zostało?

Trend do kombinowania. Im dalej na wschód, tym bardziej trzeba kombinować, pozostały strefy mroczne i niejednoznaczne. Powiem szczerze, że dla mnie ten film to była przygoda, za wiele z tego filmu nie rozumiałem... Wszyscy mówili, że pali się jakieś teczki, że to wszystko znika, a co mnie to obchodziło wtedy? Miałem dwadzieścia parę lat!

Może powinno to pana obchodzić? Bo oto funkcjonariusze starego reżimu próbowali zapewnić bezkarność sobie i swoim agentom...

Tak, ale co ja mogłem na to poradzić jako młody aktor? Wziąłem udział w filmie, który o tym opowiadał.

Mieliście wtedy wrażenie, że to będzie film kultowy?

Więcej możesz przeczytać w 18/2013 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także