Nie obrażać się na Marysię

Nie obrażać się na Marysię

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz jest jak tarcza drążąca stołeczne metro. Powolna, twarda i nic nie jest w stanie jej zarysować.

Według najnowszego sondażu prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nie ma dziś w Warszawie rywali równych sobie. Ani po stronie opozycji, ani we własnych szeregach. Planowane przez samorządowców referendum, którego celem jest odwołanie pani prezydent, jest skazane na porażkę. Bo większość warszawiaków (49 proc.) po prostu tego referendum nie chce. Popierających wniosek o jej odwołanie jest znacznie mniej (34 proc.). Na nic się zdały nadzieje przeciwników Hanny Gronkiewicz-Waltz: że wykończy ją podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej, że nie przetrzyma podwyżki opłat za wywóz śmieci. To świeże sprawy, więc może jeszcze nie miały wpływu na notowania Gronkiewicz-Waltz. Jednak na pewno na jej wizerunku i wiarygodności powinny już zaważyć inne wydarzenia. Na przykład akcja podatkowa w postaci coraz liczniejszych fotoradarów na ulicach Warszawy. Ale wściekłych kierowców widocznie było za mało. 

Nie zatopiła też Hanny Gronkiewicz-Waltz woda, która z dużym powodzeniem zalała budowaną stację metra Powiśle i unieruchomiła do dziś tunel pod Wisłostradą. Nie powaliła jej też zapowiedź zlikwidowania wielu potrzebnych połączeń autobusowych. Nie widać też, żeby jej wizerunek poważnie zarysował nawet spektakularny paraliż funkcjonującej już linii metra, wywołany budową nowej. Choć internauci wręcz rzucali się na byłą prezes NBP. Tymczasem Hanna Gronkiewicz-Waltz z wdziękiem przerzuciła zarzuty na… dziennikarzy, twierdząc, że to ich wina, bo nie poinformowali skutecznie warszawiaków o utrudnieniach dzień wcześniej.

Uspokojony wykonawca najwolniej budowanego metra na świecie spokojnie rozluźnił atmosferę na Facebooku: „Jutro już będzie dobrze. Nie obrażajcie się na Marysię”. Żeby uniknąć nieporozumień, trzeba dodać, że Marysia to nie jest drugie imię pani prezydent, lecz tarcza, która drąży drugi tunel metra. Dzień później rozmawialiśmy w Sejmie z jednym z polityków PO. – No po prostu jakaś żenada. Zupełnie nie wiem, co jej odbiło – rozkłada ręce.

Tylko co z tego dla warszawiaków? Czy przypadek Hanny Gronkiewicz-Waltz to odosobniony fenomen? Niekoniecznie. Po prostu brakuje jakiejkolwiek konkurencji i nowego pomysłu na rozwój i funkcjonowanie stolicy.

W Warszawie nadal jeszcze działa to, co zapewniało Platformie spokojny dryf w skali krajowej. Choć nie jest już tak kolorowo, jak było choćby w ostatnich wyborach samorządowych. Wtedy pani prezydent, kiedy zabiegała o drugą kadencję, już w pierwszej turze uzyskała ponad połowę głosów, kasując pozostałych rywali. Jak byłoby teraz, gdyby jakimś cudem straciła posadę w wyniku referendum? Jak pokazuje sondaż, warszawiacy nadal przyszłość miasta widzą w Platformie. Z tą różnicą, że sporą część elektoratu odbiera PO nowy byt polityczny – Europa Plus. Trzeba jednak pamiętać, że los ugrupowania, które powołali do życia Janusz Palikot z Markiem Siwcem, jest bardzo niepewny. Europa Plus chwieje się na nogach, a dokładniej na nodze Aleksandra Kwaśniewskiego. Kto mógłby powalczyć z Gronkiewicz-Waltz? Z sondażu wynika, że po prawej stronie mógłby to być Jan Ołdakowski, popularny w stolicy twórca i dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. Problem w tym, że Ołdakowski reprezentuje małą partię Polska Jest Najważniejsza i trudno sobie wyobrazić, by mógł liczyć na poparcie PiS. W grę wchodzi też Jacek Sasin, bliski współpracownik prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Gdyby poważnie potraktować Europę Plus, to z jej szeregów też nikt nie wybija się na stołecznego fightera, który mógłby powalczyć z prezydent stolicy. Największy potencjał ma rzecznik Ruchu Palikota Andrzej Rozenek: młody, wygadany i energiczny, bez większych „obciążeń genetycznych” (gdyby do nich nie zaliczać pracy dla Jerzego Urbana w tygodniku „Nie”). Partia Leszka Millera jest w stolicy nieobecna. Jeszcze bardziej jest nieobecny Zbigniew Ziobro. Na niewiele więcej może też liczyć Warszawska Wspólnota Samorządowa, której przewodzi burmistrz Ursynowa Piotr Guział – pomysłodawca referendum i nieprzejednany wróg obecnej prezydent.

Czy siła Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie przekłada się na jej pozycję w partii? Rok temu była wymieniana w gronie następców Donalda Tuska. Dziś w PO już nikt o tym nie pamięta. Członek władz partii: – Hania siedzi w swoim ratuszu. Przychodzi na zarządy partii i tyle ją widzimy.

Nie znaczy to jednak, że nie ma nic do powiedzenia. Jeden z posłów relacjonuje posiedzenie władz partii: trwa dyskusja o awanturze wokół memorandum w sprawie budowy przez Polskę nowej rury gazowej. Rozmowa schodzi na prezes PGNiG Grażynę Piotrowską-Oliwę. Gronkiewicz-Waltz wyraźnie drażni szefowa gazowego giganta. – Pani Oliwa unosi się pięć metrów nad ziemią – komentuje dobitnie.

Jakie ma wpływy w partii? Tusk sięga po jej zdanie najczęściej wtedy, gdy nie chce ustąpić innym. Tak było w przypadku obsady stanowiska prezesa Komisji Nadzoru Finansowego. Starali się o nie z jednej strony Pałac Prezydencki z kandydaturą Jerzego Pruskiego, z drugiej – Jacek Rostowski, który chciał, żeby szefem KNF został jego były zastępca Dariusz Daniluk. Tusk postawił na kandydata, którego rekomendowała Gronkiewicz-Waltz. W ten sposób jej zastępca Andrzej Jakubiak został prezesem KNF. I to jest być może patent pani prezydent na funkcjonowanie na szczytach władzy. Gdzie dwóch się bije, tam trzecia korzysta. ■

Okładka tygodnika WPROST: 21/2013
Więcej możesz przeczytać w 21/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0