Powrót kanclerza

Powrót kanclerza

Leszek Miller wraca do gry. Cel ma prosty: po wyborach objąć fotel wicepremiera lub nawet szefa rządu. I wiele wskazuje na to, że mu się uda.

W biurze Lecha Wałęsy przy gdańskim Długim Targu pojawia się w połowie kwietnia szef SLD Leszek Miller. Takie spotkanie chodziło mu po głowie od dwóch lat, odkąd został posłem z Trójmiasta. Kurtuazyjna rozmowa niespodziewanie przeradza się w zażyłą pogawędkę. Wałęsa się rozkręca: – Wie pan, jak patrzę na upadającą stocznię, to myślę sobie: na cholerę było zmieniać ustrój? Wielu ludziom za komuny żyło się lepiej! – wypala legendarny przywódca „Solidarności”. – Panie Lechu, powtórzyłby to pan publicznie na Stadionie Narodowym? – pyta podstępnie Miller. – Przecież zawsze mówię to, co myślę! – odpowiada Wałęsa. – To proszę przyjechać 16 czerwca na Kongres Lewicy – rzuca Miller i zaproszenie Wałęsy ogłasza na Twitterze.

Decyzja wywołuje w SLD burzę. W organizowanym na Stadionie Narodowym kongresie weźmie udział blisko setka małych ugrupowań, formalnie jednak ma być on demonstracją hegemonii Sojuszu po lewej stronie sceny politycznej. Od pół roku imprezę przygotowuje Józef Oleksy, który na wieść, że weźmie w niej udział Wałęsa, wpada w szał. Do dziś twierdzi, że w 1995 r. to właśnie ówczesny prezydent sprokurował tzw. aferę Olina, która zmiotła Oleksego ze stołka premiera. Dzień później sprawa zaproszenia byłego prezydenta staje na zarządzie SLD. Praktycznie wszyscy są przeciwko, Oleksy chce nawet unieść się honorem i wycofać z przedsięwzięcia. Miller przerywa obrady, prosi go o rozmowę w cztery oczy. Wracają po kilku kwadransach. – Nie wierzyliśmy własnym oczom! Oleksy uspokojony zgadza się na Wałęsę. Miller pełna powaga. Ale trudno mu ukryć ten jego szelmowski uśmieszek będący wyrazem satysfakcji – opowiada jeden z członków władz Sojuszu. – Złamał mnie – skarżył się później w prywatnych rozmowach Oleksy. W rozmowie z „Wprost” potwierdza, że mimo obiekcji poprowadzi obrady kongresu. – Nawet uroczyście przywitam Wałęsę. Dla dobra lewicy jestem gotów odsunąć pamięć o własnych krzywdach – tłumaczy były premier.

PiSLD

Historia z Wałęsą doskonale oddaje sposób funkcjonowania szefa SLD. – O wszystkim decyduje osobiście. Znów zachowuje się jak kanclerz – komentuje jeden z bliskich współpracowników. – Ma jasny cel: chce po wyborach zostać wicepremierem albo nawet premierem. To będzie ukoronowanie jego politycznej kariery, w której trakcie wielokrotnie udowadniał, że jest niezatapialny – dodaje.

Wiatru w żagle dodały mu sondaże, które dają partii 14 proc. poparcia (w ostatnich wyborach było to zaledwie 8 proc.) i stabilną pozycję trzeciej siły w kraju. Plan jest prosty: po wyborach w 2015 r. słabnąca Platforma prawdopodobnie nie będzie w stanie utworzyć rządu wyłącznie z PSL. Także rosnący w siłę PiS nie ma zbyt dużych szans na samodzielne sprawowanie władzy. A wtedy o wszystkim zadecyduje SLD. Czyli Miller. Dziś ciągle najbardziej prawdopodobny wariant to współrządzenie z PO, gdzie Donald Tusk jest premierem, a Miller wicepremierem.

Jednak w Sojuszu bierze się też pod uwagę koalicję z PiS. – Tyle że wtedy premierem chciałby być szef SLD. W obliczu wizji kolejnych czterech lat w opozycji Kaczyński może na to przystać – przewiduje jeden z polityków lewicy. To, że opcja współrządzenia z PiS jest rozważana, potwierdza nam kilku ważnych polityków Sojuszu. Oficjalnie nikt tego nie powie. Mówienie o możliwej współpracy z partią Kaczyńskiego to dla SLD wciąż wizerunkowe harakiri. W praktyce jednak współpraca obu ugrupowań przeszła już przez swój poligon doświadczalny w telewizji publicznej w latach 2009-2011. Całkiem udany. Dlatego wizja koalicji PiS-SLD nie musi być political fiction.

Leszek Niezatapialny

Zresztą po 30 latach funkcjonowania w wielkiej polityce Miller wie jedno: coś takiego jak political fiction nie istnieje. Gdy w 2007 r. odchodził z Sojuszu (w proteście przeciwko nieumieszczeniu go na listach wyborczych), powtarzano, że to już jego koniec. I przez jakiś czas wydawało się, że tak jest. Nieudany start do Sejmu z listy Andrzeja Leppera, później równie spektakularna porażka autorskiej partii Lewica Polska. Ponowne złożenie deklaracji członkowskiej SLD w grudniu 2009 r. było psychologicznie trudną podróżą do Canossy. Już niespełna rok później Miller stanął na czele klubu parlamentarnego Sojuszu, a dwa miesiące potem został szefem partii. Raz jeszcze pokazał, że jest niezatapialny.

Dziś jego pozycji w partii nikt nie kwestionuje. To efekt konsekwentnej polityki personalnej prowadzonej w myśl zasady „dziel i rządź”. Miller jest otwarty na współpracę, ale tylko z tymi, którzy mu nie zagrażają. Dlatego nie chciał wejść w żadne układy z organizującymi Europę Plus Aleksandrem Kwaśniewskim i Januszem Palikotem. Bez problemu za to współpracuje z Józefem Oleksym, mimo że ten sześć lat temu w czasie potajemnie nagranej rozmowy z Aleksandrem Gudzowatym nazwał go „dupkiem”. Umiejętnie rozgrywa konflikty. Przykład? Rok temu uchylił furtkę do partyjnej kariery bohaterowi afery Rywina Włodzimierzowi Czarzastemu, z którym wcześniej nie był w najlepszych stosunkach. W konsekwencji Czarzasty wygryzł z fotela szefową mazowieckich struktur Sojuszu Katarzynę Piekarską. Miller zadbał jednak o to, by Piekarska, wbrew planom, nie opuściła partii. W ostatnim czasie z satysfakcją przygląda się konfliktowi między dwójką wiceprzewodniczących: Joanną Senyszyn a Józefem Oleksym. W partii spekuluje się nawet, że w czasie wspomnianej już rozmowy w cztery oczy Miller obiecał Oleksemu start w wyborach europejskich z okręgu małopolskiego. Obecnie to region Senyszyn, która w takim układzie miałaby wystartować z Gdańska. Tyle że w eurowyborach Kraków to dla lewicy „okręg biorący”, a Trójmiasto – nie. Niespodzianek może być więcej. Nieoficjalnie wiadomo, że Sojusz rozważa też wystawienie w wyborach europejskich popularnego aktora Daniela Olbrychskiego. Na razie artysta zasiadł w komitecie honorowym czerwcowego Kongresu Lewicy, weźmie też udział w jednym z jego paneli dyskusyjnych.

Millerobus

Sam Miller liczy na to, że Kongres Lewicy pozwoli Sojuszowi przekroczyć w sondażach psychologiczną barierę 15 procent. Taki wynik to wejście do politycznej pierwszej ligi. I warunek powyborczego współrządzenia na partnerskich zasadach, a nie w charakterze przystawki. Drugi warunek to posiadanie silnego zaplecza. Jak ustalił „Wprost”, kilka tygodni temu Miller spotkał się z większością byłych członków swojego rządu z lat 2001-2004. Zaproszenie przyjęło 17 osób, m.in. Barbara Piwnik (b. minister sprawiedliwości), Marek Balicki (minister zdrowia), Andrzej Raczko (finanse),Jacek Piechota (gospodarka) i Krystyna Łybacka (edukacja). Szef SLD utrzymuje też regularne kontakty z prezesem NBP Markiem Belką i Grzegorzem Kołodką. Nie ogląda się jednak wyłącznie na starą gwardię. U jego boku na wschodzące gwiazdy SLD wyrastają rzecznik Sojuszu Dariusz Joński, sekretarz generalny partii Krzysztof Gawkowski oraz szykowany do ewentualnej ważnej posady w przyszłym rządzie młody ekonomista Wojciech Szewko.

Teraz chodzi o to, by tę zwyżkową tendencję w sondażach podtrzymać. Sztab doradców Millera opracował już szczegółowy kalendarz działań na najbliższy rok. Na początku lipca na objazd po wakacyjnych miastach Polski (z całą pewnością nad morzem, ale też prawdopodobnie na Mazurach i w górach) rusza millerobus (oficjalna nazwa akcji: „Lato z SLD”). Będzie to cykl spotkań „bez krawata”, głównie w ogródkach piwnych i na plażach, podczas których Leszek Miller będzie rozmawiał z wypoczywającymi. Od września do listopada jest planowana ofensywa edukacyjna

Sojuszu (również połączona z objazdem po kraju) pod hasłem likwidacji gimnazjów. Na następne pół roku przewidziano podobne akcje związane ze służbą zdrowia, gospodarką i samorządem. Latem grupa młodych działaczy SLD ma też wyjechać nad morze na specjalny obóz szkoleniowy, m.in. z metod prowadzenia kampanii wyborczej. Przyda się, zwłaszcza że w latach 2014-2015 szykuje się prawdziwy maraton (wybory europejskie, samorządowe, prezydenckie i parlamentarne). Szkolenia poprowadzi kontrowersyjny specjalista od marketingu politycznego Piotr Tymochowicz, który wcześniej pracował dla Palikota. To mała zemsta Millera na swoim konkurencie.

O partii zrobi się też zapewne głośno na początku lipca. Jak ustalił „Wprost”, 6 lipca w Sejmie Sojusz planuje zorganizowanie fety ku czci gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Okazją będą 90. urodziny generała. W ramach obchodów przewidziano zorganizowanie w prestiżowej Sali Kolumnowej Sejmu panelu dyskusyjnego poświęconego jego rządom w latach 80. Pomysł zapewne wzbudzi kontrowersje i protesty innych ugrupowań, ale Sojusz liczy na to, że na tym nie straci. Wcześniej (jeśli stan zdrowia mu pozwoli) Jaruzelski weźmie udział we wspomnianym już Kongresie Lewicy. – Zwrot do Jaruzelskiego to element nowej polityki historycznej, jaką od dwóch miesięcy prowadzimy. Wcześniej ogłosiliśmy rok Edwarda Gierka, okazało się, że ludzie to kupują. Powinno też zadziałać z generałem – mówi nam jeden z polityków Sojuszu.

Podobno pomysł sięgania do przywódców z czasów PRL początkowo niespecjalnie się Millerowi podobał. Przekonali go młodzi działacze, pokazując badania, z których wynika, że 46 proc. Polaków dobrze wspomina lata 70. Szef Sojuszu odpuścił. Ustępowania w drobnych sprawach nauczył się po tym, jak przestał być premierem. Jego współpracownicy podkreślają jednak, że są sprawy, przy których się upiera z tą samą siłą co kiedyś. Przykład? Konieczność wejścia do przyszłego rządu. Powtarza, że kolejnych czterech lat w opozycji partia nie przetrzyma. Także dla niego samego wybory 2015 r. to ostatnia szansa, by jeszcze zamieszać w wielkiej polityce. Plan może się oczywiście powieść. Swoim przeciwnikom były premier pokazałby ostatecznie, że jest prawdziwym mężczyzną i kończy w dobrym stylu. Jednak z drugiej strony nawet w partii nie brak głosów, że Miller zbyt dosłownie usiłuje skopiować rozwiązania, które przyniosły mu sukces kilkanaście lat temu. To prawda, Karol Marks przyznawał, że historia czasem się powtarza. Zaraz jednak dodawał, że drugi raz najczęściej jako farsa. ■

Okładka tygodnika WPROST: 23/2013
Więcej możesz przeczytać w 23/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także