Flaczki w Brukseli

Flaczki w Brukseli

Rok przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w polskich partiach zaczął się brutalny wyścig o miejsca na listach. I jest o co walczyć.

Kiedy dziewięć lat temu pani Barbara Kowalik zakładała w Brukseli restaurację Fleur d’Europe (Kwiat Europy), nie miała pojęcia, że tworzy jeden z najważniejszych polskich klubów politycznych. Początkowo zresztą interes nie szedł, ale kiedy pojawili się pierwsi polscy europosłowie, wszystko się zmieniło. Nic dziwnego: lokal znajduje się nieopodal pl. Luksemburskiego, dwie minuty drogi od Parlamentu Europejskiego. Dziś według obliczeń właścicielki przychodzi tu regularnie ok. 40 z 50 polskich eurodeputowanych. Na to kultowe miejsce mówią po prostu U Pani Basi. – Wczoraj policzyłam: przy jednym stole zgodnie siedzieli parlamentarzyści czterech opcji! – mówi „Wprost” Barbara Kowalik. W Polsce nie do pomyślenia. Z większością tych, którzy są już drugą kadencję, jest na ty. Nie zawsze pamięta, którą opcję reprezentują poszczególni politycy. Doskonale wie jednak, że Tadeusz Cymański uwielbia gołąbki, Jarosław Kalinowski – jagnięcinę, a Jerzy Buzek – żurek. – Chociaż ostatnio były premier zamawia wyłącznie sałatki. Pewnie się odchudza – mówi Kowalik.

Więcej możesz przeczytać w 24/2013 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0

Czytaj także