To, co najważniejsze

To, co najważniejsze

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wojciech Mecwaldowski nie ukrywa, że ma żenujące poczucie humoru. Ale o Polsce myśli i mówi poważnie. Tak jak o swoim najnowszym filmie „Dziewczyna z szafy”.

Jedna z moich koleżanek scenarzystek powiedziała: „Wojtek Mecwaldowski ma taką twarz, że nie wiadomo, czy jest człowiekiem bardzo na serio, czy ma wszystko w dupie”. Co ty na to?

Wojciech Mecwaldowski: Że się cieszę. Chyba nie byłbym ciekawym aktorem, gdybym miał twarz, która od razu wszystko mówi.

Prawdziwy świat jest ważniejszy od aktorstwa?

Tak. Odkryłem to dopiero w zeszłym roku.

A co takiego się wydarzyło?

Zmianę mojego życia, jego trybu i w ogóle myślenia spowodował film Bodo Koksa „Dziewczyna z szafy”. Przed zdjęciami spędziłem trzy miesiące z osobami autystycznymi. Poznałem zupełnie inny świat. Próbowałem żyć z tym na co dzień, wyprowadziłem się z domu, mieszkałem w hotelu, ponieważ nie chciałem mieć swoich rzeczy koło siebie. Chciałem się złapać tylko za swój łeb, a w domu bym nie mógł, bo z natury mam to, że łazikuję, co chwila coś układam, sprzątam, przekładam…

Facet z mnóstwem natręctw?

Więcej możesz przeczytać w 24/2013 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także