Wielki Brat słucha z Warmii

Wielki Brat słucha z Warmii

Za zgodą polskiego wywiadu Amerykanie wybudowali na Warmii instalacje nasłuchowe.

W ostatnich dniach angielski dziennik „The Guardian” ujawnił, że amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) dzięki specjalnemu programowi o nazwie PRISM sprawdza dane serwerów największych firm internetowych. Program pozwala śledzić przesyłane e-maile, zdjęcia, wpisy na portalach społecznościach. Agenci NSA dzięki PRISM mają nieograniczony dostęp do serwerów takich firm, jak Facebook, Google, Yahoo! i Microsoft. – W internecie nie ma krajów, w sieci nie ma granic. To, co wprowadza rząd USA, może mieć znaczenie dla obywateli Malezji, Polski czy Francji – mówił w radiowej Jedynce Bartłomiej Sienkiewicz, minister spraw wewnętrznych. W tej samej audycji minister zapowiedział, że jego resort przygotowuje zmiany w prawie, które mają ograniczyć możliwości służb w zbieraniu danych o obywatelach. Sienkiewicz twierdzi, że dzięki historii z PRISM wprowadzenie zmian powinno być łatwiejsze. Ten sam Sienkiewicz w 1993 r. pracował na rzecz Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa. Wówczas UOP zgodził się, by na terenie Polski amerykańska NSA wybudowała instalacje nasłuchowe. Dzięki nim może kontrolować niemal wszystkie rozmowy telefoniczne. Inwestycję utrzymano w tajemnicy. Nawet jednostka wojskowa, która oficjalnie zlecała prace przy budowie tajnej bazy, przestała istnieć.

Tajna stodoła

Świadki Iławeckie to mała wieś leżąca kilka kilometrów od Górowa Iławeckiego na Warmii. Kilka domów, sklep i szkoła. Przez środek wsi przechodzi asfaltowa droga, którą można dojechać dalej, do zabudowań porozrzucanych wśród pól i lasów. Od Świadek Iławeckich jest już tylko kilka kilometrów do granicy z Federacją Rosyjską. Nic więc dziwnego, że w okolicy roi się od patroli Straży Granicznej. Jednak wbrew pozorom nie pilnują one tylko zewnętrznej granicy Unii. Do ich obowiązków należy też strzeżenie przed wścibskimi tajnych zabudowań, które zlokalizowane są dwa kilometry za wsią. Od strony Świadek Iławeckich maskuje je las. Dojechać tam można zniszczoną szutrową drogą. Dwa lata temu pogranicznicy ustawili jednak na niej znak zakazu wjazdu. Baza składa się z trzech budynków. Pierwszy parterowy w kształcie litery L znajduje się najbliżej ogrodzenia. W nim swój posterunek mają pogranicznicy. Strażnicy, którzy oddelegowani są do pilnowania bazy, co kilka miesięcy przechodzą badania na wariografie. W ten sposób sprawdza się, czy nie opowiadali komuś o tym, czego pilnują. W głębi bazy usytuowany jest kolejny budynek. Do niego Straż Graniczna ma wstęp wzbroniony. – Mogą tam wchodzić tylko osoby, które mają specjalne przepustki – mówi nam oficer Straży Granicznej z Warmii i Mazur. Najważniejszy budynek to wysoki na ok. 20 m hangar nazywany stodołą. Od pozostałych zabudowań odgradza go płot. – Tam wchodzić nikomu nie wolno. Raz na kilka miesięcy przyjeżdża człowiek z Warszawy, który ma dostęp do znajdujących się w środku urządzeń – mówi nasz informator. Stodoła nie ma okien. Prowadzi do niej tylko jedno wejście. Obok tych trzech zabudowań znajduje się wysoka wieża obserwacyjna z kamerami oraz agregaty prądotwórcze. Baza ma też własną studnię. Tuż za ogrodzeniem, bliżej wsi Świadki Iławeckie, jest lądowisko dla helikopterów. Cały teren okala pas zagrabionej ziemi. Wokół bazy umieszczono tablice z informacją „Teren wojskowy – wstęp wzbroniony”. Baza ma własne przyłącze energetyczne. Przewody zakopane są w ziemi. – Zużywa bardzo dużo prądu. Ale rachunki oficjalnie wystawiane są na strażnicę graniczną w Górowie Iławeckim – mówi nasz informator ze Straży Granicznej. Strażnica została zbudowana na działce, która według znajdującego się w Starostwie Powiatowym w Bartoszycach rejestru gruntów nie istnieje. Nie ma właściciela. W ewidencji gruntów jest czarną plamą, terenem zastrzeżonym. Mimo że oficjalnie w bazie rezydują strażnicy graniczni, baza nie jest wpisana do rejestru strażnic. Kiedy o budynki pytałem w Straży Granicznej w Kętrzynie, dostałem odpowiedź, że są własnością Ministerstwa Obrony Narodowej. Resort wyparł się jednak tego, by miał z nimi cokolwiek wspólnego. Kto zatem jest właścicielem stodoły i trzech budynków ogrodzonych wysokim płotem i kamerami?

Znikająca jednostka

Jesienią 1993 r. Jednostka Wojskowa nr 3042 ogłosiła przetarg na budowę strażnicy granicznej w Świadkach Iławeckich. Roboty zlecono firmie z Olsztyna. Umowę między jednostką a przedsiębiorstwem podpisano w siedzibie Komendy Wojewódzkiej Straży Granicznej w Kętrzynie. Zakładała wybudowanie dwóch obiektów parterowych, wieży i przygotowanie prostokątnego betonowego postumentu z wyprowadzonymi przewodami wysokiego napięcia i światłowodami. Umowę między firmą a JW 3042 podpisano latem 1993 r. Zgodnie z nią zlecone obiekty miały powstać w ciągu kilku miesięcy. Rozmawiałem z właścicielem firmy z Olsztyna. Podczas spotkania przyznał, że nie będzie na temat tej inwestycji rozmawiał, bo nie chce mieć kłopotów. – Kiedyś ktoś mnie o to pytał, a dwa dni później byli już u mnie ludzie z ABW i domagali się szczegółów rozmowy – mówi. Przedsiębiorca przyznał, że zanim wszedł na plac budowy, jego firma została prześwietlona przez Urząd Ochrony Państwa. – Dostaliśmy certyfikaty bezpieczeństwa, bez których nie mogliśmy rozpocząć prac. Zobowiązaliśmy się do zachowania informacji o budowie w tajemnicy – mówi. Rozmawiałem też z pracownikami firmy, którzy w 1993 r. stawiali budynki. – Mieliśmy opóźnienie w inwestycji. Nie zdążyliśmy do końca przygotować postumentu, a mijał termin odbioru. Pamiętam, że pewnego dnia przyjechali żołnierze. Powiedzieli, że mamy opuścić w ciągu godziny plac budowy – mówi były pracownik olsztyńskiej firmy. Żołnierze dokończyli budowę. To oni wznieśli najważniejszy budynek – stodołę. Mieszkańcy Świadek Iławeckich i Górowa, z którymi rozmawiałem, opowiadali mi, jak jesienią 1993 r. w nocy w kierunku strażnicy jeździły duże wojskowe transportowe samochody. – Tutaj jest zasada: im mniej wiesz, tym krócej będziesz przesłuchiwany. Dlatego nikt z nas nigdy o to, co wybudowano za wsią, nie pyta. Jest i koniec – mówi mi mieszkaniec Górowa Iławeckiego. Po wybudowaniu bazy JW 3042 rozpłynęła się w powietrzu. Nie ma o niej informacji ani w MSW, ani w MON. Resort obrony twierdzi tylko, że jednostka nie była „stricte wojskowa”. Nie ma jednak żadnych informacji na jej temat. W końcu MON przyznaje, że informacje na temat JW 3042 stanowią „tajemnicę państwową”.

Dane za ocean

O tajemniczej inwestycji na Warmii rozmawiałem z kilkoma ważnymi oficerami wywiadu, kontrwywiadu i Straży Granicznej. Potwierdzili, że baza powstała dzięki pieniądzom przekazanym przez Amerykanów, a konkretnie przez jedną z najpotężniejszych służb USA – Narodową Agencję Bezpieczeństwa. W 1993 r. polski wywiad i Amerykanie podpisali tajne porozumienie, które umożliwiało budowę instalacji nasłuchowych na terenie RP. – Umieszczone w stodole urządzenia pozwalają na słuchanie i nagrywanie każdej rozmowy telefonicznej – twierdzili moi rozmówcy. Według informacji uzyskanych przez nich umieszczone w stodole urządzenia są w stanie rejestrować rozmowy telefoniczne w promieniu tysiąca kilometrów i są częścią ogólnoświatowego programu nasłuchowego NSA. – My sami jednak nie możemy z tego korzystać. Dlatego nagrywane dane przekazywane są za ocean, gdzie spośród tysiąca rozmów wybierane są tylko te, które mają jakąś wartość – twierdzą moi rozmówcy. Odbiorcą zarejestrowanych rozmów, według naszych źródeł, jest amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego. Dzięki umieszczonym w różnych częściach świata urządzeniom jest w stanie przechwytywać rozmowy telefoniczne czy dane modemowe. Siedziba NSA znajduje się w stanie Maryland na ponad 200 ha. To tam w prostokątnym szklanym budynku ulokowano serwery, które wśród nagranych milionów rozmów są w stanie wyśledzić te, mogące mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa USA.

Co nagrywa baza?

W 2011 r. byłem współautorem reportażu o tajnej bazie na Warmii dla programu „Superwizjer” TVN. O instalacji rozmawialiśmy wtedy oficjalnie z gen. Gromosławem Czempińskim i gen. Zbigniewem Nowkiem. Interesowaliśmy się, czy znajdujące się w okolicach wsi Świadki Iławeckie urządzenia mogły nagrać rozmowy prowadzone za pomocą aparatu telefonicznego znajdujące się w samolocie Tu-154, który 10 kwietnia 2010 r. leciał do Smoleńska. – Poproszę o następny zestaw pytań – odparł wtedy gen. Nowek. Kiedy w 1993 r. na Warmii budowano urządzenia podsłuchowe, dla Zarządu Wywiadu UOP pracował Bartłomiej Sienkiewicz, dziś minister spraw wewnętrznych. Szef MSW w radiowej Jedynce zapowiedział, że przygotuje prawo, które utrudni służbom zbieranie danych o obywatelach. Jak te deklaracje mają się do wybudowanej przez amerykańskie służby w 1993 r. instalacji nasłuchowej? Czy współpracując z UOP, minister Bartłomiej Sienkiewicz wiedział o tej inwestycji? Małgorzata Woźniak, rzecznik MSW, odpowiedziała nam, że minister Sienkiewicz wyjechał w podróż służbową i nie może udzielić nam odpowiedzi. ■

Okładka tygodnika WPROST: 25/2013
Więcej możesz przeczytać w 25/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0