Bajka o bogatym życiu

Bajka o bogatym życiu

Złośliwi mówią o nich: córeczki bogatych tatusiów. Postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda życie najbogatszych dziewczyn w Polsce.

Dominika Kulczyk- -Lubomirska

W tym roku została członkiem rady nadzorczej Kulczyk Investments, gdzie wspiera brata w zarządzaniu majątkiem ojca, wycenianym na 12,5 mld zł

Wartość majątku 100 mln zł

Wstają, kiedy chcą, na śniadanie piją szampana, popołudnia spędzają u fryzjera albo kosmetyczki, wieczorami bawią się w modnych klubach – tak według stacji telewizyjnej Viva wygląda życie pięknych i bogatych dwudziestoparolatków. Kilka tygodni temu ruszył program „Miłość na bogato” pokazujący młodych Polaków z wypchanymi portfelami, którzy zajmują się tym, co potrafią najlepiej, czyli wydawaniem pieniędzy. Jak rzeczywiście żyje bogata młodzież, spytaliśmy córki najzamożniejszych ludzi w Polsce.

Awans na prawą rękę


– W wakacje w szkole średniej pracowałam na produkcji wędlin. Praca na drugą zmianę od 14 do 22. Warunki nie były zbyt komfortowe, zimno i wszędzie zapach świeżego mięsa. Przechodziłam szkolenie na różnych stanowiskach, jednak najmilej wspominam dział pakowania, gdzie gotowe wyroby wsadzałam w kartony i naklejałam etykiety– opowiada Magda Pazgan-Wacławek o tym, jak ojciec uczył ją biznesu. Jest córką Kazimierza Pazgana, twórcy grupy drobiarskiej Konspol z majątkiem wycenianym na 396 mln zł. Mięso z jego kurczaków ląduje w menu sieci KFC, Sphinx i McDonald’s. Założenie Pazgana było proste – córka ma przejść przez każdy szczebel kariery w firmie, żeby nauczyć się biznesu od podstaw.

Kiedy ojciec darował jej w końcu pracę fizyczną, szlifowała języki obce i pomagała mu w przyjmowaniu zagranicznych gości. – Tata nie zna angielskiego, więc ja oprowadzałam delegacje z różnych krajów po firmie, byłam jego osobistym tłumaczem – mówi z sentymentem Pazgan-Wacławek. Po liceum wyjechała na studia do Warszawy. Pięć lat prawa, aplikacja i egzamin adwokacki zdany w tym roku. Mogła razem z mężem, też prawnikiem, otworzyć własną kancelarię. Nie chciała. Niedawno ojciec powierzył jej specjalny projekt. Magda ma koordynować prace przy budowie nowej fabryki w Indonezji. – Założyliśmy już tam odpowiednią spółkę, mamy zakupioną ziemię, w listopadzie rusza budowa. Projekt chcemy zakończyć pod koniec przyszłego roku – zdaje sprawozdanie z postępu prac 28-latka. Czy ostatecznie przejmie biznes? – Tata wspomina czasem o emeryturze, ale on bez firmy nie potrafi wysiedzieć na miejscu nawet dwóch dni. Tytułu prezesa szybko więc się nie zrzeknie – mówi z uśmiechem Pazgan-Wacławek.

Swojemu ojcu w interesach pomagają również Magda i Małgorzata Grycan – córki Zbigniewa Grycana, jednego z najpopularniejszych producentów lodów w Polsce. 28-letnie bliźniaczki są zaprzeczeniem obciachowych Grycanek – córek synowej Grycana, i nadzieją firmy, której wizerunek nadszarpnęły ekscesy celebrytek. Małgorzata Grycan skończyła studia w Szkole Głównej Handlowej. W firmie zajmuje się zarządzaniem siecią 106 firmowych lodziarni. Jest odpowiedzialna za otwarcie pierwszych kawiarni w Czechach. Magdalena ukończyła romanistykę na Uniwersytecie Warszawskim i przymierza się do doktoratu. Również pracuje w rodzinnej firmie.

Zarażona biznesem

Przedsiębiorczego życia na własny koszt uczą córkę również Dorota i Wojciech Soszyńscy, twórcy koncernu kosmetycznego Oceanic (AA, Oillan) z majątkiem wycenianym na 500 mln zł. – Jeżeli mam się tego podjąć w przyszłości, to chciałabym być solidnie przygotowana. Często o tym rozmawiamy. Biorę to pod uwagę. Rodzice nie wywierają na mnie presji, uważają, że muszę do tej decyzji sama dojrzeć i dokonać świadomego wyboru – mówi o planach przejęcia rodzinnego biznesu Nicole Soszyńska.

Jak przygotowuje się do sukcesji? Rok temu otworzyła w centrum Warszawy własny butik z francuską modą. Ubrania sprzedaje zaledwie kilka kamienic od firmowych sklepów znanych polskich projektantów Macieja Zienia i Roberta Kupisza. U młodej Soszyńskiej na wieszakach wiszą ubrania od francuskich projektantów ze średniej półki. Na brak klientek nie narzeka, w czerwcu otworzyła kolejny butik w warszawskiej Galerii Mokotów. Następny ma powstać w Katowicach. Sklepy mają być dla niej biznesowym poligonem doświadczalnym, na którym nauczy się przedsiębiorczości od podstaw.

Nicole Soszyńska

Oprócz następnych sklepów z francuską modą zamierza otworzyć własne biuro architektoniczne

majątek rodziców 500 mln zł

– Na pewno towarzyszy jej myśl o przejęciu rodzinnego biznesu. Wydaje mi się jednak, że za wcześnie na takie decyzje. Nicole jest jeszcze młoda, na razie poznaje meandry biznesu, rozwijając własną firmę – mówi jej mama Dorota Soszyńska.

Po co Nicole butiki? Ma przecież 26 lat. Rok temu ukończyła w Paryżu architekturę, a w Berlinie uczęszczała do Esmod, najstarszej na świecie szkoły mody z główną siedzibą w stolicy Francji. Młoda, ambitna, mogłaby jeździć po świecie i projektować rezydencje dla bogatych kolegów rodziców. – Ona chce sama coś osiągnąć, udowadniając rodzicom i całemu światu, że jest odpowiedzialna, niezależna. To typowe w przypadku dziecka rodziców, którzy osiągnęli sukces – tłumaczy Dorota Soszyńska. – Jej praca nie polega na siedzeniu osiem godzin dziennie za kasą w sklepie – dodaje matka. Nicole nie przypomina szarego polskiego przedsiębiorcy. Nie rozlicza się osobiście z ZUS, nie wypełnia druczków dla urzędu skarbowego. – Za to odpowiada dział finansowy, z którym jestem w stałym kontakcie – mówi dziewczyna. Nie musiała też się starać o kredyt w banku ani wypełniać stosu formularzy, żeby pozyskać środki unijne na rozruch własnej działalności. Napisała biznesplan, zbadała rynek, nawiązała kontakt z kontrahentami. Z tak przygotowaną prezentacją zapukała do gabinetu rodziców, przekonała ich, że warto, i dostała pieniądze na start. Czy córce milionerów jest więc łatwiej? – W każdej sytuacji warto samemu pracować na swój sukces. Tylko wtedy można poczuć jego prawdziwy smak – odpowiada dyplomatycznie Nicole. Matka przyznaje, że razem z mężem starają się czuwać nad jej decyzjami biznesowymi. – Nicole zrobiła po drodze kilka błędów, i dobrze. Nie da się nauczyć biznesu bez potknięć – mówi Dorota Soszyńska.

,,Dynastia” po polsku

Miesiąc temu biznesem zaczęła się również interesować 24-letnia Wiktoria Wejchert. Jest córką zmarłego w 2009 r. Jana Wejcherta – założyciela Grupy ITI. Vicky dwa lata temu skończyła zarządzanie i antropologię na Cambridge i zaczęła pracę w firmie finansowej w londyńskim City. Wprawdzie planowała powrót do Polski, ale bez konkretnej daty. Pomysł na własny biznes kiełkował w jej głowie od lat. W sierpniu kupiła 40 proc. udziałów w Allenorcie, sieci siedmiu klinik kardiologicznych. – Moją rodzinę od zawsze interesowała branża medyczna. Od dłuższego czasu szukaliśmy interesującego biznesu, który moglibyśmy wesprzeć swoją wiedzą, doświadczeniem i pieniędzmi – tłumaczyła decyzję. Przed jej podjęciem odwiedziła każdą z klinik i dokładnie przestudiowała rynek usług kardiologicznych w Polsce. Musiała być pewna, że biznes na sercach Polaków na pewno się opłaca.

Jej siostra Agata również początkową karierę związała z Wielką Brytanią. Ukończyła London School of Economics, miała pracować w banku inwestycyjnym, ale wolała wrócić do Polski. W Warszawie przyjął ją Procter & Gamble. Po siedmiu latach pracy w korporacji, kiedy udowodniła sobie i innym, że potrafi zapracować na własny sukces bez pomocy rodziców, przyłączyła się do przedsięwzięć ojca. Teraz kieruje klubem Polskiej Rady Biznesu i zajmuje najważniejsze stanowisko w zarządzie Wejchert Investments, nadzorującej rodzinne interesy spoza holdingu ITI. To Pałac Sobańskich w Al. Ujazdowskich w Warszawie, tereny inwestycyjne w gminie Konstancin i centrum handlowe Stara Papiernia w tym samym podwarszawskim miasteczku.

Do rodzinnego interesu na dobre weszła w tym roku też Dominika Kulczyk-Lubomirska – córka najbogatszego Polaka Jana Kulczyka. Niedawno trafiła do rady nadzorczej Kulczyk Investments – najważniejszej spółki w rodzinnym majątku. Ma tam kształtować wizerunek firmy oraz dbać o publiczną obecność ojca, reprezentując go w biznesowych gremiach. Z wykształcenia jest sinologiem i politologiem. Od kilku lat prowadzi firmę Values zajmującą się szkoleniami dla menedżerów. Stworzyła również Akademię Psychologii Przywództwa, gdzie wspólnie z naukowcami szkoli nowych liderów biznesu. Z firmowym majątkiem, ale bez posady w radzie nadzorczej wylądowała Joanna Jakubas – 29-letnia córka Zbigniewa Jakubasa, jednego z najbardziej znanych inwestorów giełdowych z majątkiem wycenianym na

1,55 mld zł. Joanna ma wart 46 mln zł 5,7-proc. udział w Mennicy Polskiej – flagowej spółce ojca. Jednak w przeciwieństwie do niego nie przechadza się korytarzami mennicy i nie sprawdza własnymi palcami wyżłobień na monetach. – To artystyczna dusza. Nie ciągnie jej na razie do biznesu – mówi ojciec. Jego córka to utalentowana sopranistka, absolwentka prestiżowego Royal College of Music w Londynie. Kilka lat temu do koncertowego duetu zaprosił ją Andrea Bocelli, znalazła się też wśród wykonawców Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju.

– Zaśpiewała pięknym głosem. Jest niezwykle skromną osobą, szalenie utalentowaną. Przepowiadam jej piękną przyszłość artystyczną – mówił o występie Bogusław Kaczyński. Córki najbogatszych albo chcą udowodnić rodzinie, że potrafią zarobić swój pierwszy milion bez jej pomocy, albo grzecznie podkładają się pod surową rękę rodziców, którzy gotują im biznesową szkołę życia. – Nie każdy człowiek nadaje się do prowadzenia firmy. To wymaga odpowiedzialności, determinacji i twardej skóry. Rzadko kto rodzi się z takimi umiejętnościami. Nasze dziecko musi się tego nauczyć – mówi Dorota Soszyńska, matka Nicole. Za tydzień we „Wprost” ranking 100 najbogatszych Polek.

Okładka tygodnika WPROST: 39/2013
Więcej możesz przeczytać w 39/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także