Sprawa Angeliki Z.

Sprawa Angeliki Z.

Histeria wokół córki aktorki Anny Samusionek trwa. Ale czy w tym szaleństwie ktokolwiek myśli jeszcze o małej Angelice?

Jeśli przyjdzie mi i córce zapłacić cenę za bycie prekursorem zmian w Sądownictwie Rodzinnym i sposobie traktowania ojców i ich dzieci – to niech tak będzie. Ale jakim prawem ktokolwiek uzurpuje sobie prawo by decydować o losie naszych dzieci – naszych czyli Polskich Ojców i samych Dzieci” – pisze Krzysztof Z. w kolejnej skardze obywatelskiej, którą wystosował do prezydenta RP, ministrów, rzecznika praw dziecka, prokuratorów, kandydatów na rodziny zastępcze i mediów. W piśmie pyta też retorycznie: „Czy dbałość o praworządność czyni z ojca »oszołoma«”?


1.

Przypomnijmy. Małżeństwo rozwiodło się osiem lat temu. Od tamtego czasu w asyście mediów toczy się batalia o opiekę nad dzieckiem. Wówczas to Anna Samusionek wykorzystała swoją popularność, dostarczając tabloidom sensacji. Tym razem medialną pałeczkę przejął Krzysztof Z. Od miesiąca, czyli od momentu, kiedy Angelika Zuber trafiła do domu dziecka (o tym pisaliśmy w 37. nr. „Wprost”), mężczyzna bombarduje media, zatykając skrzynki e-mailowe dziennikarzy kopiami dokumentów, nagrań rozmów telefonicznych i filmów, które mają przekonać opinię publiczną, że on i jego córka stali się ofiarą skorumpowanych sądów rodzinnych, nieuczciwych biegłych i przekupnych policjantów. A przede wszystkim ofiarą Samusionek, która za wszelką cenę chce wykończyć jego i pogrążyć własne dziecko. Pisze kolejne apele do parlamentarzystów i instytucji państwowych. Paraliżuje pracę sądu, składając kolejne zażalenia i odwołania. – Nie ma wątpliwości, że nadaktywne czynności tej strony nie pomagają, wręcz znacznie opóźniają toczące się postępowania – tłumaczy sędzia Marcin Łochowski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. Kilka dni temu prokuratura skierowała tam akt oskarżenia dla Krzysztofa Z., stawiając mu zarzuty z art. 244 kk oraz 211 kk o uprowadzeniu nieletniej oraz niestosowaniu się do orzeczenia sądu. W obu przypadkach grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat. Obecnie eksmałżeństwo toczy przeciw sobie 23 procesy. Jak zeznaje mężczyzna, przeciw Annie Samusionek sąd również orzekł kontynuację postępowania za znęcanie się nad córką. Prokuratura jednak zaprzecza, aby w tej sprawie trwało obecnie jakiekolwiek postępowanie.

2.

A co z dziewczynką? Od tygodnia Angelika mieszka w rodzinie zastępczej na warszawskimUrsynowie. Ma tam pozostać, dopóki sąd nie zdecyduje, komu przyznać władzę rodzicielską – lub do 18. roku życia, jeśli sąd zdecyduje, że żadne z rodziców nie może być jej prawnym opiekunem. Sąd nakazał odcięcie nieletniej od kontaktów z mediami, zakaz upubliczniania jej rozmów telefonicznych i listów, które pisze do różnych instytucji. Kiedy przebywała w domu dziecka, pozostawała w aktywnym kontakcie z dziennikarzami, który często sama inicjowała, błagając o pomoc w powrocie do ukochanego ojca. Pisała długie listy, pełne negatywnie wpływa na jej dobro zarówno w chwili obecnej, jak i w przyszłości”. Czy zatem wojna o dziecko na oczach mediów i całej Polski ma sens?

3.

– Zaangażowanie mediów było ostatnią deską ratunku. Bez tego matka nadal manipulowałaby opinią publiczną. Gdyby nie media, walka córki nie obnażyłaby tego, jak działają sądy rodzinne w kraju. Gdyby nie media, jeszcze przez długie lata córka cierpiałaby niesprawiedliwość, nie mając żalu i bólu do prezydenta i rzecznika praw dziecka, powołując się na Kartę praw dziecka i przekonując, że to właśnie z ojcem, a pod żadnym pozorem z matką, chce zamieszkać. Na razie oboje rodzice mają ograniczoną władzę rodzicielską. W uzasadnieniu wyroku jako jeden z wielu argumentów sąd podaje powód, że obie strony przedstawiają swoje opinie na łamach mediów. „Upublicznienie sytuacji opiekuńczej małoletniej wolnego kontaktu z ojcem, którego przecież tak bardzo kocha – mówi w rozmowie z „Wprost” Krzysztof Z. To, że z domu dziecka córka trafiła do rodziny zastępczej, nie satysfakcjonuje mężczyzny. Mimo że właśnie o to walczył rzecznik praw dziecka. – Już pierwszego dnia pobytu w rodzinie zastępczej córka błagała, aby zabrać ją z powrotem. Przez ostatni tydzień w domu dziecka w końcu mogłem być z córką. Sąd cofnął tymczasowy zakaz moich kontaktów z dzieckiem. Byłem u niej nawet kilka razy dziennie. Pomogłem wyciszyć ją, dodawałem otuchy. Teraz od nowa walczę o swobodny kontakt – opowiada. Dlatego zwołuje kolejną konferencję, informuje kolejnych dziennikarzy o nagannym traktowaniu dziecka. W domu zastępczym, gdzie oprócz Angeliki mieszka jeszcze czterech chłopców (jeden jest biologicznym synem małżeństwa), dzieci nie mają telefonów komórkowych, a z internetu korzystają sporadycznie. Angelice wyznaczono czas rozmów przez komórkę między 19.00 a 20.00. Co do częstszych rozmów oraz spotkań rodzina poda wytyczne, kiedy Angelika dokładnie pozna rozkład zajęć szkolnych i pozaszkolnych. Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, warunki kontaktów ustali sąd. „Jeśli Waszym argumentem, żeby córce zabrać jej prezent od ojca i możliwość swobody kontaktu oraz edukacji jest to, że Wasze dzieci będą zazdrosne o telefon – to jest to Wasz wybór ale nie mojej córki, a jej Karta Praw Dziecka nie jest przedmiotem lecz podmiotem wartości obywatelskich! – Pytam więc nadal: Na podstawie jakiego prawa i czyjego polecenia odmawiacie córce korzystania z wiedzy, i edukacji w formie elektronicznej a także swobodnego kontaktu z bliskimi kiedy tego potrzebuje” – pisze Krzysztof Z. w liście otwartym do rodziny zastępczej.

Rodzina zastępcza odmawia nam komentarza. Podobnie jak Warszawskie Centrum Pomocy Rodzinie, dom dziecka i prokuratura. Rzecznik praw dziecka wydał jedynie oświadczenie, że odmawia komentarza, kierując się dobrem dziecka i całej sprawy.

4.

Z wyroku sądu oraz orzeczenia biegłych sądowych jednoznacznie wynika, że wobec Angeliki jest stosowana manipulacja. „Opiniowana jest zaindukowana przez ojca w relacjonowaniu negatywnych ocen dotyczących matki. Potwierdzamy nasze stanowisko przedstawione w opinii z 2012 roku dotyczące manipulacji ojca w kształtowaniu stosunku Angeliki wobec matki, co z psychologicznego punktu widzenia zagraża dobru dziecka” – pisały raport podczas pobytu Angeliki w domu dziecka psycholog kliniczny Lucyna Bury i psycholog Krystyna Pilich. Ostatnia biegła została na wniosek Krzysztofa Z. wyłączona z uczestnictwa w postępowaniu sądowym. Mężczyzna na łamach tabloidów zarzuca jej korupcję. Pilich deklaruje, że za pomówienie pociągnie Krzysztofa Z. do odpowiedzialności karnej. Ocenia też sytuację Angeliki. – Dziecko w tym wieku może ocenić swój stan emocjonalny. Może zdecydować, z którym rodzicem czuje się lepiej, pod warunkiem że nikt nie wywiera na nie presji. Dziecko zazwyczaj przyjmuje postawę otoczenia, w którym przebywa. Bardzo łatwo o manipulację. W tym przypadku dziwi tak silna niechęć do matki. Nie ma do niej obiektywnych podstaw – komentuje.

– W przypadku dzieci często spotykamy się ze zjawiskiem konfabulacji. Tym różni się od kłamstwa, że dziecko nie zdaje sobie sprawy z tego, że zmyśla – tłumaczy Dariusz Loranty, były kryminolog, specjalista od przesłuchań nieletnich. – Kiedy dziecko opowiada o rzeczach strasznych bez emocji, wielokrotnie powtarza coś tymi samymi słowami i nie potrzebuje przy tym bliskości osoby, której ufa, należy podejrzewać, że mamy do czynienia z konfabulacją, często powodowaną manipulacją osoby trzeciej. Takie zachowania można zaobserwować u Angeliki – opowiada. Piotr Tymochowicz, dotychczas sprzymierzeniec Krzysztofa Z., zmienił front. – Odcinam się od obecnych działań Krzysztofa Z. Odradzałem mu dalsze działania medialne, ale bezskutecznie. To, co robi, to czyste szaleństwo – twierdzi piarowiec. Przyznaje, że medialny szum, który miał przecież służyć walce o prawa dziecka, obrócił się w atak na Annę Samusionek. – Nie zasłużyła sobie na to. Nikt nie jest idealnym rodzicem, co nie znaczy, że komuś należy się lincz.

5.

Jak cyrk medialny Krzysztofa Z. może wpłynąć na psychikę dziewczynki? Krystyna Pilich nie ma wątpliwości: – To odziera z intymności, pogłębia poczucie wyobcowania, braku przynależności do najbliższego środowiska. Zdaniem specjalistów, z którymi rozmawialiśmy Angelika jeszcze nie rozumie, jak destrukcyjną siłą są media. Nikt nie panuje nad żywiołem, jakim są tabloidy. Ten ogromny rozgłos może wprawdzie zaszkodzić Angelice, jednak paradoksalnie może pomóc innym dzieciom i ich ojcom, którzy będą się uczyć na ich błędach. ■

Okładka tygodnika WPROST: 41/2013
Więcej możesz przeczytać w 41/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także