Polityka podjazdowa

Polityka podjazdowa

Dodano: 
Litewski konflikt na szczytach władzy
Rozpoczęta w lutym litewska "wojna na górze" weszła w decydującą fazę. Konflikt pomiędzy prezydentem Valdasem Adamkusem a konserwatywnym premierem Gediminasem Vagnoriusem zakończył się wprawdzie dymisją tego ostatniego, lecz napięcie polityczne nie maleje. Nadal trwa impas w negocjacjach dotyczących utworzenia nowego rządu. Gediminas Vagnorius podał się do dymisji po tym, jak prezydent wyraził wobec niego wotum nieufności. Adamkus zarzucił premierowi niechęć do współpracy z Urzędem Prezydenta oraz złe wykorzystywanie środków pochodzących z prywatyzacji. Skrytykował go też za niewłaściwie prowadzoną prywatyzację. Chodziło głównie o to, że premier zgodził się oddać litewski kompleks naftowy w ręce amerykańskie. Vagnorius szefem rządu został w listopadzie 1996 r. Już raz był premierem - w latach 1990-1991. Jego urzędowanie skończyło się wówczas - podobnie jak teraz - dymisją w atmosferze skandalu. Konserwatyści, którzy po wygranych wyborach parlamentarnych w 1996 r. rządzili razem z chadekami, powinni ponownie wysunąć kandydata na premiera. Nie chcą jednak tego zrobić, twierdząc, że jeżeli prezydent, wbrew większości Sejmasu, nie chce widzieć Vagnoriusa w fotelu szefa rządu, powinien sam znaleźć kandydata, ale nie może to być konserwatysta. Nie mają jednocześnie nic przeciwko temu, by w nowym rządzie ministrami byli konserwatyści.


Konflikt między Valdasem Adamkusem a Gediminasem Vagnoriusem zakończył się dymisją premiera

Prezydent nie zamierza jednak brać na siebie pełnej odpowiedzialności za premiera i nowy gabinet. W jego spisie kandydatów na szefa rządu są wyłącznie konserwatyści: Rolandas Paksas (mer Wilna), Alis Vidunas (naczelnik okręgu wileńskiego), Halina Kobeckaite (ambasador Litwy w Turcji) oraz Irena Degutiene (minister pracy i spraw socjalnych, pełniąca tymczasowo funkcję szefa rządu). Z prezydentem zgadzają się partnerzy koalicyjni konserwatystów. Chadecy uważają, że koalicja powinna nadal rządzić, aby uniknąć przedterminowych wyborów. Algirdas Saudargas, przewodniczący Litewskiej Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej, stwierdził, że cierpliwość partii wyczerpie się jednak, jeśli konserwatyści nie wysuną swojego kandydata na premiera. Może to oznaczać rozpad koalicji i nowy układ sił w litewskim parlamencie. Prezydent na Litwie nie ma wielu pełnomocnictw i w praktyce nie jest w stanie niczego wymóc na większości sejmowej. Konserwatyści udowodnili to Algirdasowi Brazauskasowi po wyborach w 1996 r. Chadecko-konserwatywna koalicja odebrała mu prawo zgłaszania kandydata na prokuratora generalnego, a potem odrzucała jego weta do ustaw. Po zaprzysiężeniu nowego prezydenta na początku 1998 r. stosunki z nim miały już inny charakter. Przez rok kadencji Adamkusa jego kontakty z premierem były uważane za niemal idealne. Nieporozumienia rozpoczęły się w połowie lutego po odrzuceniu przez konserwatystów kandydatury Kestutisa Lapinskasa na stanowisko kontrolera państwowego (odpowiednik szefa polskiej NIK). Konflikt przerodził się w otwartą wojnę, gdy Stasys Stażys, dyrektor Departamentu Ceł, na polecenie premiera zignorował naradę u prezydenta w sprawie walki z przemytem. Tego było już za wiele. Po kilku dniach prezydent stwierdził, że stracił zaufanie do Vagnoriusa i zażądał jego dymisji. - Mieliśmy dość aroganckiej postawy premiera i jego kłamstw - tłumaczył krok prezydenta w prywatnej rozmowie jeden z jego doradców. - Vagnorius kilka razy obiecał Adamkusowi, że będzie w parlamencie popierał jego propozycje. Nigdy nie dotrzymywał słowa. - Adamkus, który całe swoje dorosłe życie spędził w USA, zaproponował amerykański styl uprawiania polityki: otwartość, zwracanie uwagi na opinię publiczną oraz pewne inscenizowanie działalności, jak spotkania z ludźmi na prowincji. Grał w otwarte karty. Ten "amerykanizm" był jednak niezrozumiały dla konserwatystów przywykłych do zakulisowych intryg. Nie umieli z tym walczyć i dlatego poddali się - twierdzi Kestutis Petrauskis, publicysta tygodnika "Veidas". Sprawa nowego premiera przestała już być rozgrywką Adamkusa z konserwatystami, a stała się próbą sił między liderami konserwatystów. Początku konfliktu pomiędzy przewodniczącym partii Landsbergisem a przewodniczącym zarządu partii Gediminasem Vagnoriusem należałoby się doszukiwać w roku 1997, kiedy ten pierwszy przegrał wybory prezydenckie. Liderzy zaczęli publicznie demonstrować wzajemną niechęć i rozpoczęli walkę o wpływy w partii. "Jeśli Landsbergisowi uda się pokonać Vagnoriusa, można być pewnym, że premier i duża część ministrów nadal będzie konserwatystami. Jeśli więcej szczęścia będzie miał Vagnorius, w przyszłym rządzie nie znajdą się konserwatyści. Może się zdarzyć nawet tak, że władze przejmie opozycja" - napisał komentator największego dziennika litewskiego "Lietuvos Rytas".

Okładka tygodnika WPROST: 20/1999
Więcej możesz przeczytać w 20/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0