Prof. Cieszewski: tupolew zmiótłby samochód. Wszystko by się potopiło

Prof. Cieszewski: tupolew zmiótłby samochód. Wszystko by się potopiło

Dodano:   /  Zmieniono: 
Katastrofa smoleńska (fot. B. Staszewski/PRS Team.net/CC-BY-2.0) 
- Przelatujący na wysokości 5 metrów odrzutowiec zmiótłby tam z ziemi nie tylko stertę śmieci, ale i samochód, nie mówiąc o tym, że wszystko do 50 metrów za silnikami zostałoby stopione w temperaturze kilkuset stopni Celsjusza - mówi prof. Chris Cieszewski.
Prof. Chris Cieszewski oznajmił podczas II Konferencji Smoleńskiej, że do złamania brzozy rosnącej niedaleko lotniska w Smoleńsku doszło przed katastrofą Tu-154M. Doniesieniom tym zaprzeczyli prokurator generalny Andrzej Seremet i Maciej Lasek. Jak zauważył szef rządowego zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej prof. Cieszewski pomylił brzozę... ze stertą śmieci. Jak podaje RMF FM, Cieszewski podchodzi jednak do wypowiedzi Laska z rezerwą.

- Gdyby traktować poważnie to, że zdjęcia, których użyłem pokazują śmieci w jakichś reklamówkach - mówi cytowany przez RMF FM prof. Cieszewski. Jego zdaniem, to by oznaczało, że "tupolew w ogóle nie mógł tamtędy przelatywać". - Przelatujący na wysokości 5 metrów odrzutowiec zmiótłby tam z ziemi nie tylko stertę śmieci, ale i samochód, nie mówiąc o tym, że wszystko do 50 metrów za silnikami zostałoby stopione w temperaturze kilkuset stopni Celsjusza - twierdzi Cieszewski.

- Brzoza została złamana 10 kwietnia w wyniku kolizji. Chris Cieszewski na zdjęciach satelitarnych analizował inny element, nie brzozę. Popełnił błąd twierdząc, że drzewo było złamane przed katastrofą smoleńską. Cieszewski za brzozę mógł wziąć śmieci na działce doktora Bodina - stwierdził z kolei na antenie RMF FM Maciej Lasek.

sjk, RMF FM