Pajac Obywatelski

Pajac Obywatelski

Kuba Wojewódzki manipuluje opinią publiczną lepiej niż niejeden zawodowy polityk.

Policjant, do którego dotarliśmy: – Jak przyszedł do nas, mówił, że ten, co go oblał, hasła prawicowe wykrzykiwał. Wprost: – Jakie? Policja: – Mówił, że nie powie, żeby z tego sprawy politycznej nie robić. Ale podczas następnego przesłuchania zażądał, by w ogóle wykreślić to z protokołu, bo nie pamięta, co napastnik wykrzyczał. Poza komisariatem był bardziej wylewny. Na Facebooku pojawił się wpis: „Dziś rano pod Radiem Eska Rock elegancko zamaskowany i ewidentnie pozbawiony poczucia humoru mężczyzna zaatakował mnie niezidentyfikowanym płynem żrącym o brunatnej barwie, co jest dosyć symptomatyczne. Niestety, nie chciał umotywować swego czynu, to, co wykrzykiwał, na razie zachowam dla siebie, bo prawa strona ma już dziś wystarczająco dużo kłopotów. Poważnie rzecz biorąc, czuję się doceniony jako dziennikarz. (…) Brunatnym terrorystom gratuluję, że zrobili ze mnie męczennika”.


Na dowód napaści Wojewódzki dostarczył policjantom oblaną „nikt nie wie czym” koszulkę. Jednak kryminalistyczna ekspertyza żadnego żrącego płynu nie wykazała. Wynikło z niej jedynie, że podejrzane plamki to ślady fluidu, takiego do make-upu. Policjanci z wydziału kryminalnego, bo to już oni przejęli dochodzenie w sprawie napaści, chcieli więc przebadać pozostałe ubrania. Dziennikarz obiecał dostarczyć kurtkę, ale na tydzień zapadł się pod ziemię. Nie odbierał telefonów. – Dziwię się, że poszkodowany unika kontaktów z policją. To może wydawać się podejrzane – mówi nam jeden z funkcjonariuszy.Skąd niechęć do współpracy z funkcjonariuszami? Być może Jakub Wojewódzki przestrzelił, podkoloryzował zeznania? A co, jeśli słynny atak to zwykła ustawka, o czym spekulują media? Wtedy kariera Wojewódzkiego pierwszy raz od lat mogłaby się zachwiać. Uspokajamy miłośników Kuby – na pewno jednak nie runąć.

Jedno jest pewne: dzięki tej przygodzie Jakub Władysław Wojewódzki (jak nazywają go prawicowe media) stał się (nie bójmy się tego słowa) męczennikiem. I to politycznym. – Gdyby chciał, mógłby nawet stworzyć partię polityczną. Coś jak Palikot – mówi prof. Wiesław Godzic, medioznawca. A specjalista od kampanii wyborczych poseł Adam Bielan dodaje: – Istnieje w Polsce grupa odbiorców, która jest w stanie zagłosować na kogoś takiego jak Kuba Wojewódzki. Tym bardziej że dziennikarz manipulować potrafi lepiej niż niejeden zawodowy polityk. Co udowodnił przy okazji domniemanej napaści. W zeszły czwartek, 31 października kurtkę na policję wreszcie doniósł. Dziesięć dni po incydencie. I oświadczył, że zeznawać nie ma czasu. Chwilę znajdzie dopiero we wtorek, 5 listopada. Przyjdzie albo nie. To on dyktuje warunki.

Z Tuskiem na ty

Robi to zresztą od dawna i nawet z najbardziej kryzysowych sytuacji wychodzi obronną ręką. To nie on przecież wtykał polską flagę w psie kupy, nie on mówił o gwałceniu Ukrainek. Nie on. Choć działo się to w jego programie. Za jego przyzwoleniem. – Zawsze winni byli inni – celnie podsumowuje prof. Godzic. – Ja o Kubie Wojewódzkim rozmawiać nie chcę – mówi Michał Figurski, na którego Wojewódzki zrzucił całą winę za wspólne obrażanie Ukrainek na antenie radiowej. Na koniec rozmowy rzuca jednak żartem: – No dobra, to ja oblałem go tym kwasem.

Wojewódzki zawsze spada na cztery łapy. Kiedy był twarzą sieci komórkowej lub śpiewał w radiu piosenki wyszydzające ofiary katastrofy smoleńskiej, dyrekcji TVN to nie przeszkadzało. – To osobowość! – przekonywano. W tym samym czasie zdjęto program Szymona Majewskiego, tłumacząc to jego udziałem w reklamie banku. Przy okazji jednak wspominając, że „lemingi nie chcą, żeby się specjalnie śmiano z Platformy Obywatelskiej”. Wojewódzki najwyraźniej ma wroga słusznego. – Nienawidzi PiS – streszcza znający go od lat dziennikarz muzyczny Robert Leszczyński. Świadczą o tym publiczne wypowiedzi Wojewódzkiego. – To szkodniki! – mówił kiedyś o politykach prawicy. – Jarosław Kaczyński nie podoba mu się z powodów estetycznych. Dla Kuby ważne jest, jak kto się ubiera, czy nosi reklamówkę, jak mówi i czy media go lubią – objaśnia prof. Godzic. W ten sposób dla obozu rządzącego jest najskuteczniejszym specem od PR. W dodatku świadczącym swoje usługi za darmo. Ile realnie PO musiałaby zapłacić mu za działania reklamowe na rzecz partii? Policzmy. W 2012 r. tylko za reklamę sieci komórkowej Wojewódzki zgarnął 2 mln zł. Zresztą publicznie się chwalił, że kiedy spotkał premiera, ten dziękował mu za to, co robi. Nie ukrywa, że do szefa rządu mówi per Donald. Zdaniem Adama Bielana w trakcie jednej z kampanii politycznych Wojewódzki służył radą Platformie Obywatelskiej.

On i jego ego

W 2009 r. znalazł się niemal na szczycie rankingu autorytetów młodych Polaków. Jednak nie wiadomo dlaczego. – Przez dwa lata analizowałem wszystko, co się pojawiło w mediach na temat Kuby Wojewódzkiego. Nikt tak naprawdę nie zbadał jego fenomenu. Nie ma nawet żadnych poważnych artykułów na jego temat – zauważa prof. Godzic. – Mnóstwo się o nim pisze, ale to są same stereotypy – dodaje. Także dawni znajomi, nawet ci, o których on niezbyt pochlebnie się wypowiada, niechętnie o nim mówią. – Jest wciąż tak wpływowy, że nie warto ryzykować – mówi menedżer słynnego zespołu muzycznego.

Jedno nie budzi wątpliwości: Wojewódzki zawsze miał smykałkę do pieniędzy. Mawia, że bieda jest w głowie. Kolorowe magazyny piszą o jego drogich samochodach, luksusowym 200-metrowym apartamencie, który „jest w stanie pomieścić tylko jego i jego ego”. A także o bitwach z paparazzimi i coraz młodszych nowych sympatiach. Marek Borzestowski, były właściciel Wirtualnej Polski, w rozmowie z „Wprost” opowiadał o negocjacjach, które toczył z Kubą, gdy przyjmował go do pracy. Już na samym początku dziennikarz zażądał takiego samego fotela, jak ma prezes. Chciał też mieć podobną pensję. Fotel dostał. Pensję również. Renegocjując kontrakty telewizyjne, stosuje zawsze tę samą metodę. Straszy, że odejdzie do konkurencji. Polsat rzucił bez skrupułów, dokładnie w momencie kiedy KRRiT nałożyła na stację karę za jego program. Z kolei w zeszłym roku straszył w TVN, że w TVP czekają na niego z niecierpliwością. Jak zauważa jeden z producentów telewizyjnych, za granicą już tak nie błyszczał. Kariery by tam raczej nie zrobił, i to nie tylko dlatego że nie mówi po angielsku. Kiedy był gościem brytyjskiego „Idola”, pajacował do tego stopnia, że prowadzący nazwał go „kretynem z Polski”. ■

Okładka tygodnika WPROST: 45/2013
Więcej możesz przeczytać w 45/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 2
  • niefankuby IP
    słabe.. a tak szumnie zapowiadane. Szkoda było kasy.
    • JP2GMD IP
      uga buga dawaj szluga

      Czytaj także